uż kiedyś się nad tym zastanawialiśmy. Dokładnie na początku mody na „trancowe” klawisze u housowych producentów. Mniej więcej wtedy, kiedy Swedish House Mafia wydawała „One”. 40 UserComments

Czy to house czy to trance?

Artykuł dodano: 13 grudnia 2011, godz. 10:28
Odsłony: 7836x

Już kiedyś się nad tym zastanawialiśmy. Dokładnie na początku mody na „trancowe” klawisze u housowych producentów. Mniej więcej wtedy, kiedy Swedish House Mafia wydawała „One”. Nigdy wcześniej żaden z trójki Mafiozów nie użył w żadnym ze swoich nagrań „takiego” syntezatora w takiej komfiguracji.



Znaleźliśmy w sieci świeży film dokumentujący szaloną imprezę w Toronto z udziałem Sebastiana Ingrosso i Alesso. Ci dwaj coraz częściej ostatnio spotykają się w studiu i grają razem imprezy – czyżby szykował się nowy projekt? Przechodząc jednak do rzeczy – obejrzyjcie uważnie afterfilm z ich kanadyjskiej imprezy i odpowiedzcie sobie na pytanie: czy biorąc pod uwagę charakter muzyki i reakcję ludzi, czy nie mogłaby to być impreza trancowa (czy jak kto woli – modern trancowa) z powiedzmy Jochenem Millerem, Arty'm czy Kyau & Albert?


Wygląda na to, że „eventowy house” mocno zbliżył się do trance'u, a dzisiejszy trance (modern trance?) do „eventowego house'u”. To oczywiście nie jest zjawisko nowe i takie tendencje obserwujemy już od jakiegoś czasu, jednak warto w tym miejscu zadać sobie pytanie – dlaczego sporo trancowych fanów toleruje nowoczesny trance, a nie cierpi numerów big room housowych, skoro są one tak podobne? Oraz – dlaczego przy takiej muzie, jaką słychać w tym filmie, większość „eventowych fanów” doskonale bawi się na imprezie, ale na internetowych forach pisze, że to „słabe”?


Czy nie zagalopowaliśmy się wszyscy w krytykowaniu dzisiejszych producentów (zarówno nu housowych, jak i nu trancowych), zapominając przy tym na czym polega dobra, szalona, niezapomniana, nieokiełznana i tłusta impreza? Nawet jeśli się nie zgodzicie, i tak warto obejrzeć ten film i spróbować poczuć się, jakbyście byli w samym środku zamieszania. 


Alesso & Sebastian Ingrosso @ The Guvernment Nightclub in Toronto 2011 (OFFICIAL)

Komentarze
  • FRANC 174113 grudnia 2011, godz. 11:54
    moim zdaniem granica między Nowym house i nowym Trance jest tak maleńka że aż prawie nie zauważalna !!!! calling mozna by praktycznie zakwalifikowac jako Trancowy sztos !!!! bariery mocno sie zacieraja!!!! Widac to chocby po pojawianiu sie utworów "housowych" w tracklistach dj trancowych i odwrotnie !!!!!

    Jednym słowem ujmując TROUSY
  • marcoss8113 grudnia 2011, godz. 12:03
    Na Transmission trousy leciały na równi z trancem, sprzeciwów zero :)
  • Trix1113 grudnia 2011, godz. 12:52
    Taka kolaboracja muzyczna prędzej czy później musiała nastąpić choć jestem zwolennikiem czystego trance. Myślę jednak że z czasem się wszyscy do tego przyzwyczają i nikogo to dziwić nie będzie.Co do samego tz. Trouse mi osobiście się to nie podoba albo nie natrafiłem na numer który by przykuł moją uwagę. Kolega marcoss81 napisał "Na Transmission trousy leciały na równi z trancem, sprzeciwów zero" Zgadzam się z tą wypowiedzią ale muszę tu dodać że takie dziwne rytmy usłyszeć można było głównie w secie Ferrego Corstena który jak dla mnie nie był zły ale był zdecydowanie najsłabszym setem tej imprezy.
  • Timber13 grudnia 2011, godz. 13:10
    Na evencie jest wielka scena, światła, lasery, wizualizacje, potężny dźwięk, tłum bawiących się ludzi - to sprawia że wchodzisz na taki event i nawet jak leci coś czego nie za bardzo toleruje się słuchając tego w domu, to na evencie ludzie się przy tym bawią. Idą razem z nurtem rzeki. Tylko Ci bardziej świadomi muzycznie klubowicze którzy wiedzą czego chcą, z tym nurtem nie popłyną. Ja sam kiedyś kiedyś miałem taką sytuację że na evencie bawiłem się bardzo dobrze, a jak poźniej usłyszałem set, to mi ręce opadły, ale też miałem odwrotną sytuację, kiedy to na evencie jakiś set mi sie na żywo nie podobał, a jak wróciłem i przesłuchałem seta w domu, no to miód i malina.
  • ANDY13 grudnia 2011, godz. 13:14
    To ja wole być nie świadomym klubowiczem i się bawić a nie spinać w necie.
  • westban13 grudnia 2011, godz. 13:23
    czy to hałs czy to trens? to jest gówno w kawie
  • zthrx13 grudnia 2011, godz. 13:23
    Trance to utwory melodyjne, euforyczne etc., a house wprowadza do niego denerwujące półtony, patatajki i męczenie jednego denerwującego akordu przez cały utwór...
  • Matt Risters13 grudnia 2011, godz. 13:42
    Patrząc na to cio w tej chwili grają Jochen Miller czy Arty mozna stwierdzić, że to bardziej housowi dj-e niż trancowi :P
  • baartec13 grudnia 2011, godz. 13:46
    Niech sobie producenci eksperymentują ile wlezie z różnymi gatunkami, nie zamierzam z tym walczyć ale sam tego absolutnie nie kupuje w żadnej postaci i pozostaje przy tradycyjnym trance.
  • Steffen13 grudnia 2011, godz. 14:18
    Calling to sztos ;D
  • pitej13 grudnia 2011, godz. 14:49
    @westban gówno to tychyba jestes i to z Espresso :D a co do nut to hause jak dla mnie :P
  • Luc Deep13 grudnia 2011, godz. 15:01
    od zawsze krytykuje ten tzw modern trance (który raczej nie ma z trance nic wspólnego), wszelkie trousy i gówniany electro house. na Dancetination na parkiecie pojawiłem sie dopiero o północy wcześniej zapijając niemiłe doznania w trakcie wystepu Hardwella (po 5 minutach miałem dość:):):):)
  • Sojka13 grudnia 2011, godz. 15:14
    Nie mam nic przeciwko takim hybrydom, są takie, które mi się podobają, ale nie jest to dla mnie żaden house. Nie słyszę tam żadncyh podobieństw do house'owych rzeczy.. Nie wiem kto to tak określił? Bo na BP tak opisane?
  • Trix1113 grudnia 2011, godz. 15:19
    Zgadzam się całkowicie że te dziwne rytmy raczej nie mają nic wspólnego z prawdziwym trance.
  • djzwierzak13 grudnia 2011, godz. 16:34
    Dokładnie to już nie plumkający trance :)
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (40)