Amerykanizacja muzyki tanecznej i zagrożenia z tego płynące to ostatnio najbardziej dyskutowany temat wśród artystów i komentatorów tanecznej sceny. Przeważnie mówi się o tym, jakie to niebezpieczne.. 15 UserComments

Dubfire o pozytywach popowego EDM

Artykuł dodano: 28 stycznia 2013, godz. 15:37
Odsłony: 3183x
Amerykanizacja muzyki tanecznej i zagrożenia z tego płynące to ostatnio najbardziej dyskutowany temat wśród artystów i komentatorów tanecznej sceny. Przeważnie mówi się o tym, jakie to niebezpieczne zjawisko, psujące jakość elektronicznych dźwięków i przyzwyczajające słuchaczy do "łatwych kawałków".
Tymczasem połowa nieistniejącego od paru lat duetu Deep Dish (który swoją drogą zapowiada wydane pośmiertnej kompilacji na DVD!) czyli książe ciemności Dubfire ma trochę inne zdanie na ten temat. W rozmowie z Mixmagiem powiedział następujące słowa:



"Najwyraźniej trwa teraz batalia na temat EDM. Osobiście wolę wyrażać samego siebie i moje spojrzenie na tę kwestię za pomocą muzyki, którą robię i muzyki, która gram. Po prostu obserwuję sobie, co się dzieje i w którą stronę to zmierza. Sądzę, że te popowe rzeczy, ze względu na swój wpływ mają pod wieloma względami przyczyniły się do tego, że dużo więcej ludzi wkręciło się w muzykę elektroniczną. Możemy tylko żyć nadzieją, że ci ludzie pogrzebią w temacie trochę głębiej i znajdą bardziej interesujące nagrania i bardziej interesujących artystów. Myślę, że ludzie są wystarczająco inteligentni, żeby podejmować swoje własne decyzje odnośnie muzycznych gustów".


Powraca więc pytanie - czy ktoś, kto szaleje za numerem Szwedzkiej Mafii albo ...Will I Ama z Britney Spears, pogrzebie głębiej czy nie? Znajdzie starsze nagrania Szwedów albo dotrze do remiksu D Ramireza dla Bodyrox, który wprowadził brzmienie, do którego mniej więcej odnosi się Will I Am?

My wierzymy, że wielu pogrzebie! Zgadzacie się z Dubfire?

Axwell - I Found You


Bodyrox - Yeah Yeah

Komentarze
  • CK198628 stycznia 2013, godz. 17:50
    NIe pogrzebie - pod IDM juz nawet na mixcloudzie slychac usilne parcie na publike - smutne. Wszystko co jest wartosciowe spychane jest pod szyld Techno.

    Tak abstrac***ac od tematu slucham sobie Globali 2004-2006 i najlepsze byly te z poczatku 2006 roku i koncowka 2005. Mialem niewatpliwe szczescie odkrywac ta muzyke w czasach gdy ludzie jarali sie utworami progressive z 2002-2004 jako nowosci. Slyszec pierwszy raz Delerium i to w klubie! A dzis? ... ...

    Parcie na klienta.

  • kamil1991x128 stycznia 2013, godz. 18:13
    RACJA!!! Ja zaczynałem od Maxa Farethide'a itp.a teraz jestem fanem wszystkich gatunków EDM poza POP-ELEKTRONIKĄ czy nie wiem jak to się powinno nazywać...
  • malina99928 stycznia 2013, godz. 18:32
    jak ktoś chce to coś znajdzie dla siebie a nie to co tv lub radio narzuci dla chcącego nic trudnego :)
  • damian94091528 stycznia 2013, godz. 19:20
    Trudno nie przyznać mu racji, ale odsetek takich ludzi, o których mowa w jego słowach, jest raczej niewielki.
    Sam osobiście zaczynałem od euro-house'u i dance'u, następnie poznając najbardziej komercyjne utwory takich legend jak ATB, van Dyk czy Armin, słuchając ich brzmień w komercyjnym radiu, czy stacjach muzycznych jak VIVA, czy grającego swego czasu dużo takich brzmień 4funTV, dopiero po jakimś czasie dochodząc trochę głębiej, samemu zaczynając szukać.
  • artinho28 stycznia 2013, godz. 19:41
    Oczywiście, że tak. Za dzieciaka jak dostawałem techno składanki z Love Parade nie wiedziałem nic o tej muzyce. Później zaczęły się przygody z Arminami, Prydza Call on Me i innymi. Gdy youtube robił się popularny w Polsce i było trochę już filmików z imprez, przypadkami natrafiałem na numery właśnie Erica Prydza czy Armina i szukałem w komentarzach zawsze innych propozycji i innych producentów. Tak samo na przykładzie Sunrise'u. Sunrise nigdy nie był niszowym festivalem, na początku znałem tylko tych, którzy występowali na sunrise, zacząłem się wgłębiać co raz bardziej i tak trafiłem na AR w 2011 roku i z wielką przyjemnością słuchałem występu Troentmollera czy bawiłem się na setach Reboota i Gaisera w cyrku. Po za tym poznaje sie ludzi na festivalach, jedni są bardziej zagłębieni w klimaty elektroniki, drudzy mniej i bardzo często zagłębia się ludzi w temat elektroniki, tak aby im pokazać coś innego od tego co mamy serwowane na co dzień w radiach i tv. Oczywiście o ile ma się do tego słuszne podejście, a nie ziać pogardą od razu gdy ktoś powie, że przyjechał na Guette, albo słucha SHM, bo z ludzi z takim podejściem nazywam debilami :]

    Edit: Po za tym nie raz pisałem, że na tak ''komercyjnych'' festivalach jak Tomorrowland, Creamfields czy UMF ludzie przychodzą na Guette czy Tiesto, ale tak na prawdę nie wiemy ilu z nich przez przypadek trafiło na live stage gdzie grał akurat Pretty Lights, czy na scene Coxa, na której grał Seth Troxler i spodobało im się to co zastali. Nie wiemy ile takich osób po festivalu zagłębia się w gatunki, które przypadkowo poznali, może wcześniej nie mieli o takiej muzyce pojęcia? Przecież każdy z nas kiedyś nie wiedział o takiej muzyce, jakoś musieliśmy ją poznać. Jedni przez przypadek, inni przez rekomendacje znajomych i tak powinni wszyscy postępować. Poszerzać horyzonty muzyczne nieświadomym ludziom, bo każdy z nas kiedyś był tym nieświadomym, nikt się nie urodził z vinylem w ręku, nie zachowywać się jak niektórzy tutaj, że na wieść o tym, że dany forumowicz słucha, tego czy tamtego spluwać jadem od razu, tylko właśnie pokazywać co elektronika ma do zaoferowania więcej. Pozdrawiam!
  • Pixik0728 stycznia 2013, godz. 19:52
    Oczywiście, że poszukają jednym zajmie to więcej czasu innym mniej. Są też tacy, którzy zatrzymają się na jakimś etapie i dalej nie przebrną. Całkiem jednak możliwe, że nie będą kopali tak głęboko jak pan CK1986. Gdyż on słucha utworów , które mają 600wyświetleń na jutubie albo 60 wyświetleń? Coś koło tego.
  • Kopus28 stycznia 2013, godz. 20:28
    dobrze gada
  • menos28 stycznia 2013, godz. 20:32
    Uwielbiam tego gościa. NA EC było MEGA
  • Jerycho198828 stycznia 2013, godz. 23:13
    Moim zdaniem Dubfire ma wiele racji, jednak ja bym poszerzył jego wypowiedź o jeden ważny aspekt, a mianowicie "drogowskaz". Mam na myśli to, że wielu ludzi, którzy dopiero wchodzą w klubową muzykę po prostu zatrzymuje się na tym łatwym etapie, bo nie wiedzą gdzie i jak szukać (pomimo internetu). Jeżeli jednak znajdzie się ktoś (czy to człowiek, czy określona strona internetowa, czy artysta), który ich zachęci do głębszych podróży to wtedy mogą się zainteresować już czymś innym ;)
  • Seba211028 stycznia 2013, godz. 23:20
    Prawda.....choć do ostatniego zdania mam małe ale...''Myślę, że ludzie są wystarczająco inteligentni, żeby podejmować swoje własne decyzje odnośnie muzycznych gustów"-no właśnie nie zawsze tak jest,słuchamy czegoś czego nie chcemy słuchać tylko dlatego,że inni tego słuchają,boimy się przyznać,że podoba nam się muzyka pana X,bo powiedzą,że to obciach itd,itp.
  • Adie3029 stycznia 2013, godz. 08:04
    Nie pogrzebie. Znakomita większość ludzi jest zbyt leniwa żeby poszukać, zainteresować się tematem.
  • UcieX29 stycznia 2013, godz. 10:52
    Jeszcze gdy 6-7 lat temu zaczynałem clubbing w klubie na wsi Protector Brzeski to klimaty takie jak Marco V - Red Blue Purple, Gabriel & Dresden lub nawet uplifty to była normalka. Nie mówiąc o electro, które wtedy głównie słuchałem i wyrywało z butów na parkiecie. Towarzystwo też było zupełnie inne w klubach. Myślę, że więcej minusów jest tego wszystkiego niż plusów, bo teraz kluby są bezpłciowe, tandetne do bólu, a gdy przyjeżdża jakiś niszowy artysta to święto, bo będzie można chwilę posłuchać klimatów, które kiedyś były na porządku "dziennym" w klubach. Teraz pozostają tylko eventy i długie czekanie żeby się dobrze wybawić.
  • R229 stycznia 2013, godz. 14:37
    Patrząc w daleką przeszłość widzę same pozytywy, teraźniejszość jest niepokojąca. Dlatego podtrzymuję tezę - szukajcie, szukajcie a znajdziecie i nie ulegajcie presji otoczenia, bo gówno lubi pływać na powierzchni, esencja jest głębiej.

    Jest czymś ciężkim do zrozumienia dla co po niektórych, żeby jechać w Polsce 9 godzin aby posłuchać Fleminga w Sopocie, ale jest czym jeszcze bardziej niezrozumiałym, żeby jechać ostatnio 9 godzin do Pragi, żeby posłuchać płytkiej muzyki unoszącej się po powierzchni oceanu możliwości. Więcej tego drugiego czynu nie popełnię.
  • Marcoo8529 stycznia 2013, godz. 14:50
    UcieX - Prawda :/
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (15)