Czy ci panowie kiedyś nas zawiedli? Nie wszyscy pamiętają, że zaczynali od lekkostrawnych, funkowych house'ów w całkiem sporych prędkościach, by następnie przeistoczyć się w naszych topowych... 7 UserComments

Dwie pyszności z Rzeszowa

Artykuł dodano: 29 października 2012, godz. 10:42
Odsłony: 3727x
Czy ci panowie kiedyś nas zawiedli? Nie wszyscy pamiętają, że zaczynali od lekkostrawnych, funkowych house'ów w całkiem sporych prędkościach, by następnie przeistoczyć się w naszych topowych producentów deep housowych. Lepszych i bardziej uznanych na świecie nie mamy.


Rzeszowski duet Karol XVII & MB Valence już dawno stał się marką międzynarodową, każda ich kolejna epka jest bacznie śledzona przez uszy wszystkich ważnych deepowych didżejów. No i słuchaczy głębokich klimatów, którzy sporo pyszności znajdą dla siebie również na ostatnim wydawnictwie. Jeden z numerów w tym zestawie nawet na krótką chwilę pojawił się w Polskiej Liście FTB, ale i tak postanowiliśmy osobno zaprezentować ten materiał, bo – jak to często u chłopaków – jeden numer lepszy jest od drugiego, warto się w nie wsłuchać w całości.

Karol XVII & MB Valence - The Speech (Original Mix)


„The Speech” to minimalistyczny, płynący numer z klimatycznym głosem męskim, przy którym najlepiej zamknąć oczy i delektować się wyjątkową atmosferą, którą udało się tu stworzyć. Absolutna klasa światowa, szkoda opowiadać, lepiej posłuchać i dać się wkręcić. W przypadku „Never Stroke a Burning Dog” mamy do czynienia z czymś ewidentnie z innej beczki – to rzadko u rzeszowskiego duetu spotykany pompujący groove, mocno energetyczna propozycja na samą kulminację deep housowej imprezy! Dwie pyszności, każda pyszna inaczej, który smak bardziej Wam tu odpowiada?

Karol XVII & MB Valence - Never Stroke A Burning Dog (Original Mix)
Komentarze
  • DeeJay ija...29 października 2012, godz. 11:13
    A no właśnie! Bo numer "Never Stroke A Burning Dog" zniknął z Polskiej Listy! A buja bardzo ten pompujący groove! Proponuję powrót...
  • Lilu00729 października 2012, godz. 12:57
    Zgadzam się z tytułem artykułu ;) Obie pozycje na prawdę zacne, fajnie się słucha i pierwsza pozycja wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie, wsłuchałam się w nią i odpłynęłam, myślę, że to jest dobra propozycja do zagrania na jakimś dużym techowym evencie, druga pozycja również :) Na po prostu miód i malina :)) Gratulacje dla twórców :)
  • ralfovski29 października 2012, godz. 13:16
    Nie,jeszcze nie zawiedli.
    Osobiście bardziej smakuje mi „The Speech”
  • Sojka29 października 2012, godz. 13:30
    Oba numery dobre, ale mogłyby mieć o te 5-6 BPM-ów więcej, z podkręconym tempem brzmią jak dla mnie o wiele lepiej. W sumie to samo sądzę też o wielu innych deepowych utworach. Według mnie jest to ciekawy gatunek, tylko większość utworów jak dla mnie jest trochę za wolna. Uważam, że takie numery najlepiej brzmią w przedziale 123-125 BPM ;)
  • Jerycho198829 października 2012, godz. 20:13
    Ci panowie wiedzą jak robić dobrą muzykę ;)
    Poza tym Sojka pozwolę się z Tobą nie zgodzić, według mnie właśnie cały urok tychże utworów polega na ich nazwijmy to flegmatyczności... Moim zdaniem one nie mają na celu wyrywania nas z butów tylko sprawienia abyśmy zamknęli oczy i odpłynęli w wolnym, eterycznym tańcu najlepiej w ciemnym piwniczym klubie;) Bynajmniej ja tak się ostatnio czułem bawiąc się na boogie brainie do seta chociażby od panów z Chmara Winter ;)
    Co zaś się tyczy kawałków według mnie lepszy jest The Speech ;) Chociaż Never Stroke A Burning Dog jest także genialny ;)
  • damian94091529 października 2012, godz. 20:33
    Mi bardziej podszedł Never Stroke A Burming Dog, chociaż w wypadku tak udanych produkcji o zupełnie dwóch różnych koncepcjach, ciężko stosować jakieś porównania.
  • FuDiTraNceBOY29 października 2012, godz. 22:35
    Zupa byla dobra, ale drugie danie lepsze jak dla mnie ;) a gdzie deser??! ;p
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (7)