Gdy kilka lat temu seria “In Search of Sunrise” przechodziła w ręce Richarda Duranda, wielu wieściło jej nieunikniony schyłek. I pozostawało to zupełnie bez związku z osobą didżeja, który miał przejąć obowiązki Tiesto. Ta linia kompilacji... 8 UserComments

'In Search of Sunrise' w powiększeniu - wywiad + konkurs

Artykuł dodano: 11 września 2013, godz. 11:11
Odsłony: 6806x
Gdy kilka lat temu seria “In Search of Sunrise” przechodziła w ręce Richarda Duranda, wielu wieściło jej nieunikniony schyłek. I pozostawało to zupełnie bez związku z osobą didżeja, który miał przejąć obowiązki Tiesto. Ta linia kompilacji była bowiem z nim tak silnie skojarzona, że wydawało się, iż po prostu nie może funkcjonować bez pseudonimu artystycznego Tiesto poprzedzającego jej tytuł. Teraz można jednak już bez wątpliwości powiedzieć, że Durand sprostał wyzwaniu. W tym roku ukazała się jedenasta część serii, a czwarta zmiksowana przez niego, i to bogatsza o jedną płytę i nowe spojrzenie na projekt.



Richard, to twój czwarty mix z serii “In Search of Sunrise”. Czy to oznacza, że teraz już w pełni utożsamiasz się z tą kompilacją?

Nagraniu pierwszej z nich towarzyszyło znacznie większe uczucie niepewności. Musiałem znaleźć równowagę między tym obliczem kompilacji, z którego wszyscy ją znają, a moim własnym. Nie wiedziałem, jaka będzie reakcja fanów serii, ale spotkała mnie miła niespodzianka. Teraz przygotowanie miksu to jedna z tych rzeczy, na którą każdego roku oczekuję z największym zniecierpliwieniem.

To pierwszy raz, kiedy płyta powiązana jest tematycznie z miastem. Dlaczego wybrałeś właśnie Las Vegas?

Coś podobnego zdarzyło się już wcześniej. Kompilacja połączona była z Los Angeles, więc trochę przekornie zdecydowałem się na Las Vegas. Zresztą nie musiałem się długo zastanawiać, bo Vegas to jedno z ważniejszych miast na mapie klubowego świata. Tętni życiem, a na dobrą imprezę można trafić każdego dnia. Vegas przyciąga najpopularniejszych didżejów, może być przy tym bardzo inspirujące, a – co najważniejsze – pięknie wygląda tam wschód słońca.

Sądzisz, że scena muzyki klubowej w Stanach wciąż się rozwija czy może jest już bliska maksimum swojego potencjału?

Nie, nie uważam, że taki punkt został już osiągnięty. Nadal wiele się dzieje, szczególnie na scenie house. Branża nie narzeka na brak pieniędzy. Poza tym można zauważyć, że coraz więcej wykonawców muzyki pop i R&B interesuje się tymi klimatami, ponieważ zyskują one na popularności. Myślę, że udział muzyki klubowej w całym rynku jest wręcz większy niż country, co w przypadku USA jest naprawdę wymowne.

Jak często tam występujesz?

Jeśli wezmę jeszcze Kanadę pod uwagę, to średnio jeden weekend w miesiącu.
 
Jak bardzo ta część “In Search of Sunrise” odbiega muzycznie od wcześniejszych?

Kształt kompilacji zawsze zależny jest od tego, jakie utwory są dostępne podczas dobierania materiału na płytę. Zdarza się, że jednego roku dostaję mocniejsze nagrania, innego razu dominują kawałki wokalne i melodyjne. Ostatecznie jest to pokłosie zmian zachodzących w samej muzyce.



Obserwując nieustanną i powszechną konfrontację różnych stylów muzycznych, wielu uważa, że sklasyfikowanie konkretnego nagrania jest trudniejsze niż kiedykolwiek. Zgadzasz się z nimi?

Na pewno określenie podgatunku utworu jest problematyczne. To, co dla jednych jest progressive’em, dla innych będzie po prostu house’em. Myślę więc, że to bardzo indywidualna sprawa. Dla mnie „In Search of Sunrise” zazwyczaj zaczyna się od kompozycji prog housowych i trance’u (w klasycznym rozumieniu), by potem przejść w kierunku bardziej tech trancowych nagrań. Osobiście nie widzę przeszkód, aby sięgnąć też po ostrzejszy kawałek house od czasu do czasu, ale w kontekście kompilacji ten styl po prostu mi nie odpowiada.

Możesz rzucić trochę światła na proces przygotowania samego miksu? Jak to wygląda w praktyce?

To może trwać miesiącami… Zaczynamy rozmowy z muzykami, którzy w naszym odczuciu mogą mieć ciekawy materiał na płytę, na jakieś cztery miesiące przed wydaniem kompilacji. Później te nagrania spływają do mnie – skończone lub w wersji roboczej, każdego roku około 800. Sukcesywnie redukuję tę listę do około 100 najlepszych, które następnie próbuję w miksie – sprawdzam, jak pasują do siebie i co mogą wnieść. Wtedy już wiem, które nagrania trafią na płytę i biorę się do roboty. Jak widać, to dość złożony proces.

„In Search of Sunrise” jeszcze nigdy nie było miksowane przez dwóch didżejów. Skąd wziął się pomysł na takie rozwiązanie?

Po dziesięciu latach od pierwszej części serii wspólnie z przedstawicielami Black Hole postanowiliśmy zastanowić się nad tym, jak można ją odświeżyć i tchnąć nowe życie w kompilację. Zaproponowałem dodanie płyty, na której prezentowany będzie mix zaproszonego didżeja. Każda kolejna edycja będzie zawierać set specjalnego gościa.

A kto zdecydował o wyborze Myona i Shane’a 54?

To moja inicjatywa. Myślę, że to bardzo utalentowani muzycy, zarówno w studiu, jak i na scenie. Poza tym można z nimi świetnie spędzić czas. Zresztą im również spodobał się ten pomysł.

To już jedenasta edycja, więc „In Search of Sunrise” można nazwać „nastoletnią”. Jesteś zadowolony z jej obecnej formy czy nadal będziesz szukał nowych kierunków zmian?

Zawsze jestem otwarty na nowe pomysły. Tak jak muzyka nieustannie ewoluuje, więc i ty sam musisz co jakiś czas spojrzeć z boku na efekty twojej pracy. Na tę chwilę jestem usatysfakcjonowany rezultatami, zatem nie szykuję żadnych zmian.

Wywiad opublikowany dzięki Stark Profiles PR.

KONKURS

Do wygrania płyty „In Search of Sunrise 11”. Aby wziąć udział, należy przesłać poprawną odpowiedź na poniższe pytanie konkursowe na adres: konkursy.ftb at gmail.com, podając jednocześnie login z FTB, a następnie liczyć na odrobinę szczęścia :).

PYTANIE: Jednym z utworów, który połączył Richarda Duranda i Tiesto, był remix nagrania epizodycznego techno-projektu z połowy lat 90. Podaj tytuł i autora tego utworu. Wskazówką może być „niezbędnix” Tiesto z 2006 roku.

Richard Durand with Myon & Shane 54 - In Search Of Sunrise 11 (Tracklist Release)
Komentarze
  • Madhouse813411 września 2013, godz. 11:56
    Da Hool - Meet Her at The Love Parade
  • UcieX11 września 2013, godz. 12:27
    Do ISOS 9 jeszcze kompilacja w miarę mi się podobała (mimo wielu słów krytyki), ale w ISOS 10 już nic nie znajdowałem w klimatach "ISOS", a 11 nawet nie chce mi się słuchać.

    P.S. Ostatnio wróciłem sobie do ISOS 6 i tak po raz drugi byłem zafascynowany tą częścią, że aż sobie zakupiłem za prawie 60zł ostatnie dostępne płytki tej części :P Dobrze mieć taką pamiątkę, gdzie było multum świetnych, a co najważniejsze klimatycznych ISOS'owych numerów.
  • CK198611 września 2013, godz. 12:52
    Taki to mish mash wszystkiego, teraz to brzmi jak anjunabeats rownie dobrze kompilacja moze sie nazywac suck my dick.
  • chudy5d11 września 2013, godz. 18:22
    "Teraz można jednak już bez wątpliwości powiedzieć, że Durand sprostał wyzwaniu." - AHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
  • Seba211011 września 2013, godz. 22:42
    Hmm....cóż,chyba nie ma co pisać i porównywać obecnych ISOS-ów do ISOS-ów Tiesto po raz enty....gdybym nie znał i nie słyszał pierwszych kilku części może doceniłbym starania Ryśka
  • artinho12 września 2013, godz. 00:37
    Grał tydzień temu u mnie w mieście. Wygrałem vipowskie bilety i nawet nie poszedłem. Ostatnio jak go słyszałem zmulił totalnie i odpuszczam :)
  • Adrena_Line14 września 2013, godz. 17:13
    Interesujący wywiad :)
  • Dynia5015 września 2013, godz. 23:01
    @chudy5d całkowicie się zgadzam, mam nadzieję że to był żart. Dla mnie ISOS 6 jest... chyba najlesza, choć do każdej części Tiesta mam sentyment, nawet do ostatniej i uważam że "stety" bądź nie ISOS zawsze będzie kojarzony z Tiestem.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (8)