Czas najwyższy na drugą część wywiadu z naszym trancowym asem, podbijającym serca fanów i miażdżącym parkiety na całym świecie. Tym razem skupimy się na wspomnieniach z podróży i historii oraz... 25 UserComments

Indecent Noise o Arminie, argentyńskich 'kaczuchach' i teleportacji

Artykuł dodano: 24 maja 2013, godz. 10:07
Odsłony: 7598x
Czas najwyższy na drugą część wywiadu z naszym trancowym asem, podbijającym serca fanów i miażdżącym parkiety na całym świecie. Tym razem skupimy się na wspomnieniach z podróży i historii oraz planach jego labelu Mental Asylum.


Zaskoczyło Cię zaproszenie przez Armina do Den Bosch?

- Zaskoczyło, szczególnie jak kiedyś na łamach FTB trafnie zauważyłeś, że Armin nie pała wielką sympatią do moich produkcji (i wzajemnie). Cieszę się, że uważa mnie mimo to za ważną część sceny!

Niejako potwierdził to, co twierdzi wielu polskich fanów trance'u - że wraz z Arctic Moonem nadajecie teraz ton "polskiej scenie trancowej". Kogo jeszcze widzisz w takim towarzystwie? Dużo dostajesz demówek z Polski?

- Wraz z Tomkiem staramy się godnie reprezentować nasz kraj dookoła globu. Nie wiem natomiast co powstrzymuje zagranicznych promotorów przed regularnym bookowaniem Mateusza aka Skytech'a. Jego muzyka, jak i on sam są pierwsza klasa. Wielką sympatią darzę kolejnego z Mateuszów - Matt'a Skyer'a, który ostatnio gdzieś zaginął, mimo, że obiecał mi dawno temu material do Mental Asylum. Mój dobry przyjaciel Sebastian Weikum odpowiednio nakierowany ma bez wątpienia świetlaną przyszłość przed sobą. Dostaję sporo materiału, również z Polski, niestety jakościowo nie jest to coś, czym byłbym zainsteresowany.

No właśnie - opowiedz nam coś o podróżowaniu dookoła globu - jak prezentują się trancowe imprezy na świecie? Mam na myśli bardziej te klubowe odsłony?

- Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie lubię podróżować. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi i kultury, ale sam proces podróży jest najgorszy w tej robocie. Kilkanaście godzin w zamkniętej latającej puszcze 10 kilometrów nad ziemią kilka razy w miesiącu to czasem za wiele. Ne chcę brzmieć niewdzięcznie (nadal uważam, że to, co robię jest najlepszym zawodem na świecie), ale czasem bywam krańcowo zmęczony i marzę o własnym łóżku w Warszawie.

Gdzie jest najciekawiej? Jakie różnice? Ciekawostki, refleksje?

- Każdy zakątek globu jest zgoła odmienny, od dzikich imprezowiczów z Indii, Ameryki Południowej i Centralnej przez lekko znudzonych już kulturą klubową Brytyjczyków do bardzo powsciągliwych Nowozelandczyków, którzy nie tańczą, a stoją twardo i tylko robią typowy fist pumping. Z drugiej strony barykady są Argentyńczycy i ich charakterystyczne "kaczuchy" - nogi są przyspawane do ziemi natomiast tyłek i ręce poruszają się naprzemiennie, raz w lewo, raz w prawo. Naprawdę ciężko to opisać, ale widok kilku tysięcy ludzi tańczących w ten sposób jest przezabawny. Wpominając o klubach nie sposób nie dostrzec ogromnej różnicy w ich wyglądzie. Jak amerykańskie, brytyjskie kluby są zazwyczaj świetne (przyklad: Opera House w Bournemouth, Lush w Portrush, Circus'y w LA i Montrealu), to czasem przyjeżdząjąc na miejsce rodzi się w głowie pytanie "what the fuck?". Zazwyczaj atmosfera panująca we wnętrzu wynagradza to z nawiązką.



Gdzie lecisz w najbliższym czasie i czego Ci życzyć?

- W najbliższych tygodniach udaje się do Las Vegas na EDC, do Belgii na Tomorrowland plus do Meksyku, Kanady, Indii, Rosji a w sezonie typowo wakacyjnym na Ibizę. Mam nadzieję, że label będzie się dalej rozwijał, a wena dopisywała. I tego mi życzcie!

OK, życzę też, żeby podróże się stały bardziej przyjemne!


- Póki nie wymyślą teleportów, to się nie staną.

Co do labelu, jakie były jego jak dotąd najciekawsze momenty Twoim zdaniem?


- Patrząc na surowe tabelki sprzedaży można stwierdzić, że to właśnie "Disorder", "Phobia" oraz "Rollercoaster" nadawały tonu wytwórni. Z mojego punktu widzenia chyba wydanie "Dropkick'a" John'a Newall'a było czymś specjalnym, gdyż przez kilka miesięcy grałem zarówno oryginał, jak i masywny remix Sneijder'a w jednym secie.

A co nas czeka w najbliższej przyszłości?

- W planach na najbliższe miesiące mamy mnóstwo muzyki do wydania. Po krótkiej przerwie wiosennej spowodowanej wyciekami muzyki do sieci przed datą wydania, label wraca i w okresie letnim dostarczy słuchaczom nowe utwory od Matt'a Bowdidge'a, Calvin'a Logue czy Robbie'go Van Doe wraz z remiksami od takich nazwisk, jak Darren Porter, Nick Callaghan czy ostatnie objawienie Lostly. Oczywiście do tego dochodzą moje autorskie numery, na pierwszy ogień idzie zaprezentowany na ASOT600 i ciepło przyjęty "Protos Heis" w dwóch odsłonach. Na swoje miejsce w kalendarzu czeka wspomniany "The Darker The Better" oraz kolaboracja z Eddie'm Bitar'em "Poltergeist", do której remiks robi Mark Sherry.

Czytałem też o planach wydaniach pierwszej kompilacji...

- Na środek lata, równo rok po pierwszym rilisie labelu ukaże się kompilacja sumująca te 12 miesięcy, oczywiście odpowiednio podana, z kilkoma niespodziankami na tacy. Wydajemy ją cyfrowo, ale również będziemy tłoczyć fizyczne nośniki by rozdawać je na gigach i w różnych konkursach.

Dzięki za Twój czas!

- Również dziękuję, a na zakończenie polecam mój najnowszy live set z Czech:

Indecent Noise LIVE @ Fabric, Ostrava, Czech Republic (17.05.13) by Indecent Noise


Sprawdźcie też najnowszy kawałek:

Indecent Noise - Protos Heis (Original Mix) [MA015] [Available June 10th]



Komentarze
  • selstei24 maja 2013, godz. 10:52
    Jakos nie trawie muzyki tego goscia. I dziwne, ze akurat on wypowiada sie na temat 'jakosci' materialu, skoro sam totalne dno robi. No ale to moje zdanie.
  • niedzwiedz111124 maja 2013, godz. 11:02
    Potwierdzam to tylko twoje zdanie ;)
  • UcieX24 maja 2013, godz. 11:20
    @ selstei
    To powiedz, że nie w Twoim guście, a nie jakieś farmazony wypisujesz. Jakby robił "dno" to by nie był zapraszany na imprezy na całym świecie.
  • daniel_zerga24 maja 2013, godz. 12:24
    "Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie lubię podróżować. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi i kultury, ale sam proces podróży jest najgorszy w tej robocie."

    to jest trochę dziwna wypowiedź. dostaje za granie nie małe pieniądze, grał można powiedzieć prawie wszędzie, mówi że kocha to co robi a nie odpowiada mu czas spędzony na podróżowaniu?? więc po co tyle gra?? ma swój label niech się na tym skupi !!! nie jeden producent chciałby być na jego miejscu a on jeszcze narzeka
  • damian94091524 maja 2013, godz. 12:33
    Indecent robi muzykę dość trudną w odbiorze, ciężką i trochę mroczną. Robi muzykę niszową, dla raczej wąskiego grona odbiorców. Nie każdemu musi pasować i dla mnie to zrozumiałe, każdy ma swój gust, ale pisanie o słabości jego muzyki zakrawa o nieznajomość tematu.

    @ daniel_zerga wydaje mi się, że chodzi o to, że kocha grać, kocha reakcję tłumu, a godziny w samolocie czy aucie, dużo czasu na lotnisku itd. to dla niego męczarnia, co nie wiąże się z samym zajęciem jakim jest dj-owanie.
  • domowy24 maja 2013, godz. 12:36
    Ale trollicie ;] Trzymam kciuki i powodzenia. Indecent Noise super zdjęcie :]]]. TRANCE not Dead
  • Breight24 maja 2013, godz. 14:13
    Powodzenia dla Aleksa i oby tak dalej, doskonały przykład na to że trance ma się bardzo dobrze :)
  • selstei24 maja 2013, godz. 15:31
    @ UcieX
    Dlatego napisalem, ze dla mnie to jest dno. Dla kogos innego moze to byc cos dobrego i dlatego go zapraszaja. To chyba logiczne. Lady Gaga tez moze byc dla kogos marna piosenkarka, ale dla kogos innego juz nie. Czytaj ze zrozumieniem.
    Poza tym nie musi byc muzyka w moim guscie zebym mogl ja polubic. Cos dobrego nie ma ograniczen. Przez wiele lat sluchalem trance'u - dalej slucham, jednak nie tak intensywnie jak niegdys -, i pewnie wiekszosc z was nie pamieta zbyt wiele z chociazby lat 90', co akurat jest zrozumiale. Zmierzam do tego, ze teraz w miesiacu kilka, moze kilkanascie kawalkow trance jest dobrych. Niegdys wystarczylo chociazby tak bardzo 'ukochanego' przez wielu Armina ASOT jeden przesluchac, a bylo tam mnostwo swietnych kawalkow. Niestety, muzyka elektroniczna w postaci trance juz od kilka lat przezywa kryzys jakosciowy i moze to jeszcze troche potrwac. Wszystko zatacza krag, wiec kiedys na pewno lepsze numery beda. Poki co takich jest niewiele i Indecent Noise jeszcze choc sredniego kawalka nie zrobil. Cos sie lubi, a cos nie. Ja tego nie lubie. Krotko. Swoja droga, jaki beznadziejny alias. Chyba dziecko w podstawowce mu to wymyslilo. No chyba, ze sam wpadl na ten 'blyskotliwy' alias.
  • fraction6924 maja 2013, godz. 16:33
    Indecent Noise - świetny DJ i producent. "Phobia", "Supercharge" czy "Full Moon Fever (Power Dub)" to numery pierwsza klasa. Jego label święci triumfy raz za razem. Dobre bo Polskie. Kolega wyżej niech się nie pogrąża bo chociażby czepianie się aliasu jest żenujące.
  • wrc12324 maja 2013, godz. 17:11
    @up
    nie wie do czego sie przyczepic to do aliasu musi, typowe zachowanie Polaka ktoremu jest za duzo ze ktos odniosl sukces.
  • daniel_zerga24 maja 2013, godz. 17:20
    @damian940915
    ja rozumiem że nie chodzi o granie :P tylko mógł się spodziewać że podróże na drugą stronę świata tyle trwają. Ja osobiście jak bym był na jego miejscu bym się właśnie cieszył, dlatego że widzieć zaproszenie na granie np w Argentynie, Australia, Holandia, LA itp świadczą o tym że jest ktoś dobry i taki producent/Dj czuje się bardzo doceniany. więc te godziny spędzone w samolotach by mi nie przeszkadzały.
  • chudy5d24 maja 2013, godz. 17:37
    selstei: ale widzisz, każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i nie każdy musi wszystko lubić... ale jak Ty wjeżdżasz na to, że alias jest beznadziejny to się nie dziw, że za chwilę zostaniesz zjechany, bo żenujące są takie teksty. Zamiast napisać, że nie lubisz i dlaczego, to piszesz tonę niepotrzebnych bzdur... jakbyś tak naprawdę nie wiedział, co napisać.
    A jak ktoś tranceu szuka w audycjach Armina, to trudno się nie dziwić, że kogoś zdaniem ta muzyka przeżywa 'jakościowy kryzys'.
  • maciejo1124 maja 2013, godz. 18:05
    "Poza tym nie musi byc muzyka w moim guscie zebym mogl ja polubic." No kurde - MISTRZ :D
    Co do wywiadu to dzięki za przybliżenie osoby Indecent Noise'a w tym tygodniu. Podziwiam go za to, że w czasie gdy wielu artystów robi chłam za dużą kasę on trzyma się własnego stylu, nie produkuje pod publiczkę ale jednocześnie jest doceniany przez transowy świat, prowadząc przy tym z sukcesami własny label. Kibicuję mu gorąco! :)
  • kieladomino24 maja 2013, godz. 19:10
    Nie znam jego twórczości,dopiero teraz sobie przesłuchałem utwory wymienione przez "fraction 69 " i jeden z linku powyżej i powiem szczerze że są niezłe choć dupy mi nie urwały.... a dla niego szacun że jest doceniany na całym świecie.
  • artinho24 maja 2013, godz. 19:10
    Ja tam byłem zwolennikiem Indecent Kearnage :D Co jako alias brzmi jeszcze gorzej, ale jaką moc ten duet serwował to był koniec dupy!
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (25)