"Tak się utarło że ‘umcyk, umcyk’ i polskie słowa, to na pewno musi być szmira. Ja uważam że nie musi tak być, pod warunkiem że utwór będzie ambitny, ciekawy i przeznaczony tylko na polski rynek." 3 UserComments

Josh O'Nell: 'Od Piersi do Schillera' (wywiad)

Artykuł dodano: 15 września 2015, godz. 10:30
Odsłony: 3077x

O arabskich motywach, śpiewaniu po polsku, produkowaniu muzyki i nie tylko - jeden z obiecujących polskich twórców Josh O'Nell ma dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia, sprawdźcie sami:

1. Witaj, Szymon. To dla mnie naprawdę świetne uczucie, gdy poznaję utwory nieznanego mi dotąd artysty, po czym okazuje się, że ich twórcą jest nasz rodak - takich zaskakujących chwil prosiłbym coraz więcej! Na początek, chciałbym zapytać Cię o EP-kę, bez której prawdopodobnie nigdy nie byłoby naszej rozmowy: „Emirates Sunset EP”.

Doczytałem się informacji, że przy stworzeniu tego materiału bardzo pomogły Ci liczne podróże, m.in. do Dubaju. Co szczególnie urzekło Cię w tym miejscu? Dlaczego poświęciłeś mu swoje utwory?

Josh O’Nell: Witam serdecznie. Doskonale znam to uczucie, ponieważ mamy w Polsce coraz więcej genialnych artystów, którzy się wybijają i również mam uśmiech na twarzy, gdy odkrywam, że autor utworu, który aktualnie mi się spodobał, jest naszym rodakiem. Podobnie jak Ty, życzyłbym sobie częściej doświadczać takich uczuć. Bardzo się cieszę i czuję się zaszczycony, że tym razem to ja byłem miłym zaskoczeniem dla Ciebie.

To prawda, dane mi było kilkukrotnie odwiedzić Oman oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Podczas pierwszej wizyty w ZEA stworzyłem „Emirates Sunset”. Rok później, podczas kolejnej podróży, powstał numer „Desert Winds”. Nie znam osoby, która była w Emiratach minimum dwa dni i której by się tam nie spodobało.

Dubaj jest po prostu niesamowity! Jego nowoczesność i przepych przyciąga ludzi z całego świata. Zarówno turystów jak i osób, które decydują się tam na pracę. Mieszkają tam Arabowie, Hindusi, Pakistańczycy, Europejczycy, Azjaci, Amerykanie. Dzięki temu możesz zobaczyć, jak żyją przedstawiciele innych narodowości, którzy często myślą zupełnie inaczej, niż my. To właśnie nadaje temu miejscu jeszcze większego smaczku.

Najbardziej urzekające jest to, że ci wszyscy ludzie, tak różni od siebie, żyją między sobą w zgodzie i - poza drobnymi przypadkami - raczej nie słyszy się o przestępstwach. Do tego dochodzi zapierająca dech w piersiach malowniczość krajów Półwyspu Arabskiego. Zachód słońca w Emiratach jest naprawdę bardzo, bardzo piękny.


2. Łatwo zauważyć, że arabskie czy ogólnie orientalne motywy w muzyce klubowej, zawsze przyciągają i zachwycają wielu słuchaczy. Dlaczego - według Ciebie - zdobywają tak dużą popularność wśród odbiorców?

Josh O’Nell: Bardzo dobre pytanie, aczkolwiek moim zdaniem nie dotyczy to tylko klimatów orientalnych. Instrumenty arabskie są magiczne i przyciągają słuchaczy nawet w tradycyjnych utworach. Nic zatem dziwnego, że ich wykorzystanie w trance, downtempo czy ogólnie w muzyce elektronicznej, budzi ciekawość i zainteresowanie. Osobiście jestem ciekaw, jakby brzmiał utwór trance zbudowany w oparciu o nasze góralskie smyczki z Podhala.

Josh O'Nell - Emirates Sunset / Desert Winds [Cinesphere Records]

3. Po kilku latach Twoje utwory nareszcie wydała wytwórnia Cinesphere Records, sub-label czeskiego Trance All-Stars Records. Co sądzisz o tej firmie? Czy tworzenie stricte chilloutowego labelu było dobrym krokiem dla naszych sąsiadów?

Josh O’Nell: „Emirates Sunset” powstał w 2013 roku i początkowo miał zostać wydany w innej wytwórni. Okazało się jednak, że chociaż numer się spodobał, to ostatecznie nie został wydany. Właśnie dlatego projekt trafił do szuflady i pozostał w niej na długie miesiące. Po wielu namowach mojego kolegi postanowiłem go gdzieś wysłać. Wybór padł na Trance All-Stars i jego chilloutowy sub-label. Zaledwie po kilku dniach otrzymałem pozytywną odpowiedź i po roku od podpisania kontraktu, EP-ka trafiła w końcu do sprzedaży.

To jest niestety moja wina - wiele projektów trafiło w kąt, ponieważ w danej chwili uznawałem że np. jest nie są dość dobre albo czegoś im brakuje. Czasami pracuję nad jakimś utworem godzinami, po czym dochodzę do wniosku, że będzie lepiej, jeśli zacznę od początku (śmiech). Całe szczęście, że mam takich znajomych, którzy dobrze mi życzą i popychają mnie dalej. Dziękuję im za to.

Według mnie chillout jest sporą niszą. Znam wiele osób - w różnym przedziale wiekowym - które bardzo lubią ten styl, chociaż wielu z nich sceptycznie podchodzi do muzyki elektronicznej. Mimo to, niewiele jest wytwórni stricte chilloutowych.

Downtempo jest ogólnie słabo promowane, więc taki sub-label wydaje się sporym wyzwaniem, niemniej jednak Trance All-Stars to ogromna wytwórnia. Na swoim profilu na Facebooku ma ponad 80 tysięcy fanów - to bardzo dobry wynik, bo dla porównania np. VANDIT Records (wytwórnia Paula van Dyk’a) ma niecałe 47 tysięcy. Czesi na pewno wiedzą, co robią.

4. Bądźmy szczerzy - artyści wolniejszych brzmień są zdecydowanie mniej cenieni i rozpoznawalni, ale ich przewagą jest fakt, że chillout i klimaty warmup’owe zawsze miały popyt wśród słuchaczy, którzy prędzej czy później chcą odnaleźć alternatywę dla szybszych dźwięków. Czy zgadzasz się z taką interpretacją muzycznej rzeczywistości?

Josh O’Nell: A no właśnie…  Jeśli wiele osób o różnych upodobaniach muzycznych, w różnym przedziale wiekowym uznaje chillout za muzykę, której bardzo chętnie słucha, to dlaczego dzieje się tak, jak mówisz? Na ten problem składa się kilka czynników, przede wszystkim brak odpowiedniej promocji tego gatunku. Nie oszukujmy się - najwięcej pieniędzy generowanych jest z wszelkiego rodzaju eventów, dlatego muzyka relaksacyjna jest już od początku na przegranej pozycji.

Kolejną trudnością jest fakt słabo sprzedającej się muzyki. Dzisiaj dowolny utwór można ściągnąć bardzo szybko z Internetu, dlatego niewiele osób sięga po nią legalnymi sposobami.

5. Chciałbym porozmawiać o Twoim oficjalnym remiksie „Bałkanicy” zespołu Piersi. Spotkałem się z bardzo skrajnymi opiniami na temat Twojej wersji - jedni podziwiali, inni zrównywali z ziemią.

Między innymi po odsłuchaniu tego kawałka, zrozumiałem, że jesteś artystą, który uwielbia eksperymentować, nie boi się wyzwań. Czy mimo zrozumiałych obaw i późniejszej krytyki, gdybyś cofnął się w czasie, jeszcze raz zdecydowałbyś się na ten remiks?

Josh O’Nell: Jeśli jest coś, czego żałuję, to jedynie tego, że nie mogę już poprawić swojego remiksu. Miałem bardzo mało czasu na jego wykonanie i gdy teraz go słucham, to wychwytuję kilka rzeczy, które chciałbym poprawić lub zmienić. Nie żałuję natomiast tego, że się go podjąłem. To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.

Każdy ma prawo do krytyki, chętnie jej słucham i przyjmuję - o ile jest ona konstruktywna. Niestety, w Internecie można przeczytać nie tyle krytykę, co po prostu ‘hejty’. Najbardziej spodobał mi się komentarz pewnego chłopaka który zasugerował mi, abym przestał zajmować się tworzeniem muzyki i zajął się odśnieżaniem. Oczywiście, nie biorę takich komentarzy na poważnie.

Chłopakom z zespołu Piersi moja praca spodobała się na tyle, że postanowili ją wydać. Jako ciekawostkę dodam też, że każdy swój koncert rozpoczynają od fragmentu mojego remiksu, który wykorzystują w charakterze intro.

PIERSI - Bałkanica (Josh O'Nell Remix)[Official Remix] by Josh O'Nell

6. Charakter zremiksowanego przez Ciebie zespołu zmienił się na przestrzeni lat o 180 stopni. Czy możesz zdradzić, która wizja Piersi jest Tobie - jako odbiorcy muzyki - bliższa?

Josh O’Nell: Każdy artysta bądź zespół zmienia się na przestrzeni lat, to naturalne. Nikt z nas przecież nie żyje w hermetycznym zamknięciu, oddziałują na nas nabyte doświadczenia, trendy i zmieniające się preferencje ogółu słuchaczy. Wszystko. nawet najdrobniejszy szczegół może wpływać na twórczość artysty.

Kiedy Paweł Kukiz odszedł z zespołu Piersi, zespół postawił na współpracę z Adamem Assanovem, który ma bałkańskie korzenie. Nic zatem dziwnego, że chłopaki skorzystali z jego doświadczeń oraz wiedzy. Tak powstała „Bałkanica”. Nie zgodzę się jednak ze zdaniem, że zespół Piersi zmienił się o 180 stopni. Piosenki takie jak: „Zośka”, „Będziemy piwo pić”, „O, Hela” czy „Leżę” nie należą przecież do utworów poważnych i górnolotnych.

Piersi grały poważnie i wesoło od zawsze. Kiedyś śpiewali „Leżę, leżę. Uwaliłem się jak zwierzę, czystą wódką. Leżę, leżę. Rzygam jajkiem w majonezie, I kiełbasą[…]”, a dzisiaj „Bałkańska w żyłach płynie krew, Kobiety, wino, taniec, śpiew(…)”.Dlatego dziwi mnie oburzenie Pawła Kukiza oraz jego fanów, że zespół ‘hańbi nazwę po odejściu frontmana’.

7. Dlaczego w Polsce trudno (a być może nawet niemożliwym) jest stworzyć klubowy utwór z polskim tekstem, który nie ocierałby się o granice kiczu? Być może znasz przykłady, które pokazują, że może być inaczej i które być może kiedyś zmienią sceptyczny odbiór utworów w języku polskim?

Josh O’Nell: To wina muzyki disco polo i dance. Przecież nie czujemy wstrętu słuchając polskiego języka w popie czy hip-hopie. Tak się utarło że ‘umcyk, umcyk’ i polskie słowa, to na pewno musi być szmira. Ja uważam że nie musi tak być, pod warunkiem że utwór będzie ambitny, ciekawy i przeznaczony tylko na polski rynek.

Nasz język jest po prostu trudny i nieprzyjemny dla obcokrajowców. S, sz, cz, ź, itd. To dokładnie tak samo, jak Polacy odbierają język rosyjski czy niemiecki. Choć uwielbiam stary kawałek Marca van Lindena - „Sturm der Nacht”,  zawsze przewijam moment, w którym pojawia się wokal.

8. Słów kilka o muzyce trance - czy zauważasz dobre strony zmian, które dokonały się w tej muzyce w ostatnich kilku lub kilkunastu latach? Czy jednak jej najlepsze czasy są już jednak dawno za nami?

Josh O’Nell: To, że trance umarł, słyszałem już w 2007 roku. A jednak - od tego czasu pojawiło się wiele nowych utworów, które przeszły do długiej już listy tzw. ‘klasyków’. Jeśli chodzi o uplifting - tutaj ciężko dojrzeć zmiany, ale tak już chyba pozostanie. Reszta podgatunków trance rozwija się, reagując na ogólne trendy w muzyce klubowej.

Oczywiście, są to dobre zmiany, bo każda zmiana w muzyce jest dobra - przynosi powiew świeżości. Jestem przekonany, że do wspomnianej przeze mnie listy dopiszemy jeszcze wiele perełek, które będziemy wspominać z sympatią i rozrzewnieniem. 

Josh O'Nell - No.2 by Josh O'Nell

9. W jednym z wywiadów wspomniałeś o tym, że Twój utwór „No.2” (wydany w 2013 roku w Alter Ego Tranquil State) pochwalił sam Schiller, który jest dla Ciebie mistrzem chilloutu. Jaki wpływ na Twoją twórczość miała jego muzyka? Jacy inni artyści są inspiracją dla Twoich kolejnych prac?

Josh O’Nell: Dzisiaj w Internecie jest wiele łatwo dostępnych tutoriali dotyczących budowy utworu oraz porad ‘jak opanować podstawy popularnych oprogramowań do produkcji muzycznej’. Moja przygoda z produkcją muzyki zaczęła się w 2003 roku, w czasie, gdy dostęp do tego typu materiałów był dość utrudniony. Nie miałem żadnego nauczyciela, nie oglądałem filmów z cyklu ‘how to’.

Wszystkiego uczyłem się sam metodą prób i błędów - słuchałem jakiegoś utworu, który mnie zaciekawił i analizowałem go. W myślach oddzielałem poszczególne ścieżki, zastanawiając się, jak dany artysta zrobił to, co słyszałem. Później próbowałem odtworzyć to sam. Udawało mi się to z różnym skutkiem (śmiech).

Jednym z tych producentów, o których mówiłem, był właśnie Schiller. Kiedy usłyszałem od niego, że mój numer jest dobry i że bardzo mu się podoba… poczułem się trochę jak uczeń doceniony przez swojego mistrza. Dla mnie było to coś więcej, niż tylko miłe słowo od znanego artysty.

Drugim mistrzem chilloutu jest dla mnie Jon Hopkins. Szczególnie polecam jego album „Opalescent” - jest rewelacyjny. Jako młody chłopiec słuchałem też bardzo dużo utworów Mike’a Oldfield’a.

10. W takim razie, chciałbym poprosić Cię o wymienienie jednego lub kilku ulubionych utworów z historii trance lub ogólnie muzyki elektronicznej. Dlaczego pozostały w Twojej pamięci aż do dziś?

Josh O’Nell: - Tiësto - „Forever Today” - dobry przykład na to, jak muzyka może stać się opowieścią.

- Chicane - „Saltwater” - wersja oryginalna jest świetna, ale chilloutowy remiks The Thrillseekers jest bezkonkurencyjny. Jakoś ciężko byłoby mi sobie wyobrazić interpretację „Saltwater”, która mogłaby rywalizować z tym, co zrobił Steve Helstrip.

- Estuera - „Tales From The South”. 

- Kyau & Albert - “Falling Anywhere (Rework)” oraz “Walk Down”. Bardzo lubię całą twórczość niemieckiego duetu, ale te dwa numery podobają mi się najbardziej.

- Nitrous Oxide pres. Redmoon „Cumulus”.

Tak naprawdę, gdybym miał wymienić wszystkie moje ulubione utwory, to spokojnie ułożylibyśmy tracklistę czterogodzinnego seta.

11. Czy istnieje szansa, że usłyszymy jeszcze więcej utworów od Josha O’ Nella w tym roku? Czym chciałbyś zaskoczyć swoich wieloletnich fanów oraz osoby, które dopiero niedawno odkryły Twoją twórczość? Czego możemy się po Tobie spodziewać?

Josh O’Nell: Niestety, na tę chwilę nie mam planów wydawniczych na ten rok. Mamy już prawie wrzesień, więc to już raczej niemożliwe, żeby coś się ukazało. Zdradzę tylko, że właśnie kończę pewien projekt, nad którym ostatnio pracowałem. Numer jest praktycznie gotowy i na dniach będę eksportował finalną wersję. Tym razem nie będzie to utwór chillout’owy, tylko w klimatach tech-trance’owych. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to będzie można go usłyszeć na początku 2016. Mam nadzieję, że nie będzie to jedyna produkcja przewidziana na przyszły rok.

Moi sympatycy, a raczej osoby, które do tej pory spotkały się z moją twórczością i chętnie sięgają po nowe utwory wiedzą, że nie lubię się szufladkować i że potrafię być nieprzewidywalny. Tak więc pozwól, że zacytuję: „Spodziewajcie się niespodziewanego. Właśnie Tak.”. (śmiech).

12. Scena muzyki klubowej to bardzo szeroka i prężnie działająca machina. Czy masz swoich ulubionych ‘świeżaków’ - twórców, którzy niedawno rozpoczęli swoje kariery lub którzy mogą nie być znani szerokiej publiczności, a których - według Ciebie - czeka naprawdę świetlana, zawodowa przyszłość?

Josh O’Nell: Niestety, nie śledzę sceny klubowej aż tak aktywnie. Nie mam na to za bardzo czasu, więc ktoś, kto dla mnie może mieścić się w ramach pojęcia ‘świeżak’, dla wielu może być powodem zdziwienia. Kilku naszych rodaków udowodniło że można zrobić karierę za granicą. Kibicuję wszystkim polskim producentom, zarówno ‘świeżakom’ jak i starym wyjadaczom.

Super, że do gry wrócił Paul Miller. On jest dla mnie niezwykłym zjawiskiem, bardzo płodnym artystą: wydaje jeden utwór za drugim i co ciekawe - wszystkie jego produkcje są bardzo dobre. Tak więc w tym przypadku, ilość i jakość idą według mnie w parze. Trochę mu tego zazdroszczę.

Czekam z wielką niecierpliwością na kolejne produkcje Sebastiana Sanda. Mam nadzieję, że nie powiedział ostatniego słowa i że niebawem zaskoczy nas swoją nową perełką.


Marek Biliński - Ucieczka z Tropiku (Josh O'Nell Remix)[FREE DOWNLOAD] by Josh O'Nell

Komentarze
  • patiszonik15 września 2015, godz. 12:00
    Bardzo fajny artykuł! :) Z jednym tylko można się nie zgodzić, że zmiany zawsze są na lepsze, ale pełna zgoda w kwestii podejmowania wszelkich prób i odnajdywania siebie w utworach, które się tworzy. Trzymam kciuki i zdecydowanie czekam na ten tech trance ;) Oby jak najwięcej takich pozytywnych nowinek muzycznych o naszych rodakach! :) pozdr!
  • tifik15 września 2015, godz. 19:40
    Ciekawe pytania i fajny wywiad :) Mało ich tutaj ostatnio więc doceniam podwójnie :) Emirates Sunset naprawdę świetny utwór już 3 raz leci replay a pewnie będą kolejne :)
  • DjRules16 września 2015, godz. 00:28
    2 kawałki o motywie Arabskim :
    Bass Modulators - Let Me See Ya (Noisecontrollers Remix) (#SCAN191 Preview)

    Coone - Aladdin On E (Official Preview)

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (3)