Być może i Ty kiedyś przekonałeś się o tym, że muzyka potrafi w wyraźny sposób wpłynąć na Twój nastrój, emocje i psychikę. Jak to możliwe, ze zbiór dźwięków w ciągu kilku minut potrafi działać tak intensywnie i bezpośrednio oddziaływać na nasze uczucia? 57 UserComments

Muzyczny mózg

Artykuł dodano: 30 lipca 2008, godz. 12:13
Odsłony: 16671x

Być może i Ty kiedyś przekonałeś się o tym, że muzyka potrafi w wyraźny sposób wpłynąć na Twój nastrój, emocje i psychikę. Wysublimowane dźwięki towarzyszą nam w różnych sytuacjach naszego życia. Poza imprezami, gdzie służą nam "do zabawy", często szukamy w nich spokoju, uczuć podobnych do tych, które przeżywamy w danej chwili czy najzwyklejszej fali dźwięków wypełniających puste od ciszy pomieszczenia.

Dlaczego nadaje się muzyce określone znaczenia? Czemu symfonia Beethovena kojarzy nam się z czymś doniosłym (np. słowem „bohater" a nie „pchła")? Często czytając Wasze wrażenia z imprezy zdarza się, że ktoś napisze, że DJ X zagrał utwór "Y", który spowodował pojawienie się w Waszych oczach łez. Jak to możliwe, ze zbiór dźwięków w ciągu kilku minut potrafi działać tak intensywnie i bezpośrednio oddziaływać na nasze uczucia?

Muzyka jest świetnym nośnikiem najróżniejszych emocji, często jest określana mianem „języka emocji". Dlaczego człowiek ma w ogóle możliwość odbioru muzyki nie tylko jako (mniej lub bardziej) uporządkowanego zbioru dźwięków, ale przede wszystkim jako zbioru znaczeń, które za pomocą tych dźwięków wpływają na nasze procesy psychiczne. Badania nad tym zjawiskiem próbują rozszyfrować możliwości i sposoby odbioru muzyki przez nasz mózg.

Teorii, jak zwykle w przypadku badań naukowych, jest wiele. niektórzy naukowcy sugerują, że wpływ jaki ma na nas muzyka, można porównać do odziedziczonej po przodkach zdolności naszego mózgu do transmisji i odbioru podstawowych, nacechowanych emocjonalnie dźwięków (intonacja głosu, szybkość i intensywność wypowiadanych przez nas słów, ich nacechowanie emocjonalne, np. krzyk).Można więc traktować muzykę, jako spójną formę przekazów.

Ciekawe wnioski wynikły z badań procesów percepcji muzycznej za pomocą narzędzi neuroobrazowania, czyli aparatury do obserwacji pracy mózgu. Badania te udowodniły, że odbiór muzyki jako bodźca jest automatyczny. Stojąc na czerwonym świetle, nasłuchując tylko „odgłosów miasta" nie możemy „nie zauważyć" muzyki dobiegającej z samochodu obok. podobno już niemowlęta (wiadomo, w mniejszym stopniu niż np nastolatek) posiadają możliwość odbioru muzyki. Wyniki kolejnych eksperymentów były co najmniej równie interesujące. Udowodniono, że osoby bez wykształcenia muzycznego (lub te najzwyczajniej "nie osłuchane") odbierają muzykę głównie za pomocą struktur prawej półkuli mózgu. Owe struktury przetwarzają głównie proste wrażenia słuchowe, bez wnikania w grupy wyrażeń. Taki człowiek odbierze muzykę powierzchownie, ktoś mający styczność z muzyką zobaczy w tej samej piosence jej konstrukcję, zmiany tonacji, refreny.

Proces ten inaczej przebiega właśnie u tych osób z wykształceniem muzycznym, lub co najmniej zaangażowanych w poznawanie i obcowanie z muzyką. Mózg uruchamia u nich zarówno prawą jak i lewą półkulę mózgu. U tych osób, mózg przetwarza muzykę na znaczenia, w sposób podobny do tego, w jaki przetwarza język. Dostrzega więc sens lub nonsens, poprawność lub jej brak w danym zdaniu, którym w tym przypadku jest utwór muzyczny. Wykształcenie muzyczne i tzw. „osłuchanie" powodują, że będziemy muzykę nie tylko odbierać, ale też rozumieć. Przez to np. u Ciebie pewien utwór powoduje wzruszenie, a dla Twoich znajomych będzie to zwykła, obojętna emocjonalnie piosenka     

Istnieje też zaburzenie odbioru muzyki, spowodowane uszkodzeniem odpowiednich za to struktur mózgowych. To niewyobrażalna dla nas dysfunkcja nazywa się Amuzją i polega na utracie zdolności do odbierania muzyki jako logicznego, wysublimowanego bodźca. Osoba z amuzją postrzega muzykę jako bezładny zlepek dźwięków nie różniący się prawie niczym od ulicznego hałasu. Zaburzenie to diagnozuje się u osób, o których wiadomo, że mają wykształcenie muzyczne lub były co najmniej zagorzałymi melomanami. Najbardziej znanym chyba "posiadaczem" amuzji był Maurycy Ravel, francuski kompozytor, którego to zaburzenie było wynikiem rany głowy odniesionej w trakcie wojny. Może spotkaliście się kiedyś z sytuacją, że podczas słuchania ulubionego klubowego utworu, do pokoju wchodzi mama, tata, lub inny członek rodziny mówiąc „przycisz to łupanie" lub coś w tym stylu. To raczej nie amuzja;)

W różnych kulturach występuje pewien zestaw kodów emocjonalnych, które zawiera muzyka. Kody te pozwalają przynajmniej na odróżnienie utworów na zasadzie: smutny, wesoły. Wiadomo, ze utwory napisane w tonacjach durowych są określane jako te wesołe, poprawiające nastrój (pierwszy przykład z brzegu: „Feel The Vibe" Axwella). Natomiast te napisane w tonacjach mollowych, są bardziej smutne i poważne (np. Rank 1 - „Airwave"). Mózg odbiera muzykę jako składnik dwóch komponentów: pierwszy odnosi się do zawartości emocjonalnej, aspektów, które powodują że odbieramy muzykę jako bodziec wpływający na nasz nastrój, drugi zaś dotyczy formalnej części utworu, jego konstrukcji, która czyni go językiem zawierającym wiele różnych znaczeń.
Muzyka potrafi nas autentycznie uszczęśliwić. Jeżeli włączasz sobie utwór, który uważasz za przyjemny, a samo słuchanie wywołuje w Tobie stan zadowolenia, mózg pracuje. Uaktywniają się wtedy tzw. mózgowe ośrodki nagrody, czyli te, które wywołują w nas stan zadowolenia i odczuwania przyjemności. w mózgu produkowane są opioidy, które działają podobnie do morfiny. U mężczyzn podczas słuchania przyjemnych utworów odnotowano spadek poziomu testosteronu. Zmniejsza się poziom hormonów kortykalnych, które są aktywowane podczas przeżywania stresu, dla tego czujemy się zrelaksowani słuchając muzyki, którą lubimy. W całym tym procesie uczestniczy też dopamina. Jej brak powoduje uczucie dyskomfortu podczas "głodu". To kolejny dowód na to, że od muzyki można się uzależnić. Załóżmy, ze po dwóch dniach bez słuchania ulubionej muzyki zaczynamy czuć się źle. Wtedy brak nam wytwarzanej podczas słuchania muzyki dopaminy. Takim nałogiem jednak nie musimy się martwić;) Ponadto, odbiór przyjemnych dla naszego ucha dźwięków podnosi poziom oksytocyny. Substancja ta jest związana z reakcjami przywiązania, czyli szczególnej więzi emocjonalnej takiej jak w związku erotycznym, lub pomiędzy matką a dzieckiem.

Mimo odkrycia tych skomplikowanych procesów zachodzących w naszej głowie podczas, wydawało by się, zwykłego słuchania muzyki, wciąż wiele kwestii zostało nie wyjaśnionych. Kolejne badania mogą przynieść kolejne zaskakujące nie tylko dla nas, jako słuchaczy, rezultaty. Muzyka idzie do przodu, nauka również, zobaczymy co przyniesie jutro.

(Tekst: Piotr Truszkowski, DJ Magazine Polska/ FTB.pl)

 

Komentarze
  • seba198930 lipca 2008, godz. 12:26
    ha ha 1szy. nudny ten artykuł.........
  • FajnaYpka30 lipca 2008, godz. 12:29
    Jaki nudny...trochę określeń naukowych i się gubimy :P Mnie tekst wciągnął... "Język emocji" :D
  • Villlabobas30 lipca 2008, godz. 12:33
    seba - skoro cieszysz sie , ze jestes pierwszy, to nic dziwnego, ze dla ciebie nudne... BIg Fat Rotfl
  • Ewelinka0130 lipca 2008, godz. 12:39
    "od muzyki można się uzależnić" to mi się podoba :D i zgodzę się z tym w 100 % ;) Jak dla mnie, to tekst jest ciekawy :p ;)
  • northon30 lipca 2008, godz. 12:43
    hehe.. moi rodzice maja amuzje <lol>
  • palinka30 lipca 2008, godz. 12:52
    u mnie to babcia ma amuzje :P
  • Aris87730 lipca 2008, godz. 13:14
    jak dla mnie ciekawe, chyba jestem uzależniony... :D
  • Igor Warzocha30 lipca 2008, godz. 13:24
    fajny fajny musze przeczytac dokładniej ;)
  • zioomek18230 lipca 2008, godz. 13:36
    Ewelinkaaa01---> masz całkowitą racje ;] Ja jestem absolutnie uzależnoiny od Trance'u :D
  • Anett30 lipca 2008, godz. 13:42
    Im trudniejszą muzykę wybieramy,tym lepiej dla umysłu.Od słuchania 'trudnej muzyki' może przybyć mam połączeń nerwowych i szarych komórek w głowie. :D Jakiś miesiąc czy 2 temu był o tym bardzo ciekawy artykuł w Newsweek'u... ;)
  • norbert198930 lipca 2008, godz. 13:59
    artykuł bardzo ciekawy... można sie dużo dowiedzieć :) pozdrawiam
  • BeforeStorm30 lipca 2008, godz. 14:04
    bardzo fajny artykuł, wciagające jak mozna przeczytać o czymś co przytrafia sie nam kazdego dnia słuchając ulubionych kawałków, ja czytając ten artykuł sluchałem DJ Shah feat. Adrina Thorpe - Back To You [Aly & Fila Remix] zadowolenie gwarantowane, cierki po plecach mnie przeszły i wtedy weszła mama do pokoju [PRZYCISZ] haha bardzo ciekawy artykuł i z niecierpliwością bede czekał na kolejne wadomości ze świata nauki ;) pozdrawiam
  • karamp30 lipca 2008, godz. 14:31
    dobre stwierdzenie ostatnio w radiu mowili mi cos podobnego ze Beethoven jak twozył muzyke to był w takiej jakiejs eufori jak by sobie zazucił jakiegos narkotyka i twozył wtedy
  • SebA30 lipca 2008, godz. 14:36
    dlategop trzeba sluchac wszystkiego co ma w nazwie hard.. :D i dirty electro... trudna muzyka.. ^^ trzeba ja rozumiec.. xD :D od kiedy slucham hardstyle, hardcore, hardtechno, itp to lepiej sie czuje :D
  • Typer30 lipca 2008, godz. 14:39
    Bardzo dobry artykuł - oby takich więcej można było przeczytać na FTB.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (57)
Popularne newsy
564koment.Przeżyjmy to jeszcze raz! ASOT 450: zdjęcia z przygotowańPrzeżyjmy to jeszcze raz! ASOT 450: zdjęcia z przygotowań7 kwietnia, godz. 14:44