Wczoraj pytaliśmy Was o wrażenie po przesłuchaniu nowego albumu Deadmau5a, dziś czas na drugą megagwiazdę muzyki tanecznej, która właśnie podzieliła się ze światem swoją najnowszą płytą. 21 UserComments

Najnowszy album Tiesto już jest!

Artykuł dodano: 24 czerwca 2014, godz. 16:48
Odsłony: 6690x
Wczoraj pytaliśmy Was o wrażenie po przesłuchaniu nowego albumu Deadmau5a, dziś czas na drugą megagwiazdę muzyki tanecznej, która właśnie podzieliła się ze światem swoją najnowszą płytą.
Czujemy mocno, że ze względu na wiele pięknych chwil, jakie przeżyliśmy przy muzyce Tiesto i na eventach z jego udziałem w przeszłości, mamy dziś pełne prawo głośno marudzić na to, co ten pan wydaje dzisiaj. Zdajemy sobie sprawę, że w pewnym sensie jest do tego zmuszony przez okoliczności. Bardzo prawdopodobne, że przerzucenie się na takie brzmienia to w tej chwili jedyny sposób, żeby jeszcze zwiększać gaże za swoje występy oraz pozostawać w mainstreamie, który to wydaje się systematycznie zwężać i ograniczać do parunastu postaci, obstawiających mainstage'e wszystkich festiwali.

Czy to jednak nie przesada, że "A Town Called Paradise" zawiera 17 kawałków, które prawie niczym się od siebie nie różnią? Z małymi wyjątkami, jak imprezowe 'Can't Forget' czy 'Light Years Away'? Narzekaliśmy na "Red Lights", a to jedyny numer na płycie, który ma coś wspólnego z groove'em, dzięki bardziej naturalnemu, housowemu clapowi. Płakaliśmy przy "Wasted", a to może utwór o obiektywnie najbardziej wyróżniającej się w tym tłumie melodii. No chyba że weźmiemy pod uwagę "Set Yourself Free", gdzie użyto porywającego motywu ze znanego wcześniej "Pair of Dice".



Prawdopodobnie najciekawiej, przynajmniej na pierwszy rzut ucha, prezentują się nagrania z Icona Pop i Ladyhawke, bo po kilku trackach z wokalami Matthew Komy (i innych facetów, śpiewających tak samo jak on) ma się po prostu męskich głosów serdecznie dość. Nawiasem pisząc ciekawe ile takich mdłych numerów ze śpiewającymi panami w rolach głównych właśnie powstaje i ilu jeszcze dane nam będzie słuchać?

Jeżeli ktoś narzekał na "Kaleidoscope", tym razem niech nawet nie włącza. Trzeba mieć wybitnie dobry nastrój i wyjątkowo pozytywne nastawienie do Tiesto, żeby nie ziewać tutaj przez prawie cały czas słuchania. Aż trudno nam uwierzyć, że taki ktoś jak Tiesto nie potrafi znaleźć sobie kilku takich współpracowników, którzy postaraliby się o to, żeby brzmieniowo i kompozycyjnie nie było aż tak nudno.

FRAGMENTY WSZYSTKICH UTWORÓW:

http://www.beatport.com/release/a-town-called-paradise/1321326
Komentarze
  • Grzesiek198424 czerwca 2014, godz. 17:09
    Płyta stworzona na rynek amerykański.Oni lubią takie "piosenki"
  • davidrq724 czerwca 2014, godz. 17:09
    Can't Forget jest spoko :D I Echoes też jest ok ^^ i do radia nadaje się Footprints ;) Płyta jest ewidentnie pod rynek amerykański jednak warto spojrzeć na to z innej strony . W wywiadach Tiesto mówił że to jest najbardziej osobista płyta dla niego zrobił po prostu to co chciał a nie co musiał zrobić żeby się przypodobać konkretnemu typowi fanów . Tiesto już ma taką renomę że on nie musi robić muzyki po to żeby np. fani trance/house etc byli za nim . Z punktu widzenia artysty który wyprzedaje stadiony i hale czego chcieć więcej ? On już nie musi robić tego dla kasy czy popularności . Wydaje to co chce i tyle . ;) Myślę że jest wielu producentów którzy mogą mu tego pozazdrościć
  • Luc Deep24 czerwca 2014, godz. 17:10
    Tylko cztery stwierdzenia:

    1. Marcin ma rację- najgorszy album w karierze Tiesto
    2. Beatport i jego hahahaha....progressive house:):)
    3. Nie wiedziałem, że Sultan & Shepard również tak nisko upadli....
    4. Jak w utworze Lady Punk---"Mniej niż zerooooo"......
  • kamil1991x124 czerwca 2014, godz. 17:14
    Jak przeczytałem artykuł to pomyślałem, że przesadzacie no ale faktycznie beznadzieja... Wszystko na jedno kopyto i słychać, że nie miał pomysłu na nowe kawałki... Cieszmy się za to z nowego albumu Deadmau5'a a ja osobiście jeszcze czekam na pierwszy album Knife Party.
  • 5zymek24 czerwca 2014, godz. 17:25
    słabo, słabo, słabo, szkoda też troszkę Sultana & Sheparda oraz Dzeko i Torresa, kojarzyli mi się raczej z inną muzyką
  • machal24 czerwca 2014, godz. 17:32
    mało tego ja już narzekałem przy Elements of Life ;D okropieństwo które mam nadzieję zachwieje jego karierą w dóóóóóóóół !
  • MathewWgaxx24 czerwca 2014, godz. 17:33
    Mam dosc takiej muzyki, serio. Co poszlo w ewolucji nie tak? Kolejny amerykanski spisek?

    Skoro aktualny Tiesto tak bardzo patrzy na kariere i sukces to dziwie sie, ze jeszcze nie wydal swoich wlasnych wtyczek do produkcji muzyki...

    Moglby sporo zarobic na naiwnych, mlodych producentach (ktorych jest aktualnie chyba wiecej niz fanow muzyki...) ktorzy je kupia dla tego 'wyjatkowego' brzmienia Tiesto. 'Super Tiesto EQ' - przepis na sukces w EDM.
  • UcieX24 czerwca 2014, godz. 17:34
    Nie no, album jest tragiczny. Przypuszczam, że większość popowych albumów jest bardziej zróżnicowanych i ciekawszych niż te wyrzygane wypociny, bo ciężko mówić tu o jakiejkolwiek inspiracji.

    Jedyny utwór który mi się całkiem spodobał z tego albumu to "Rocky". O reszcie nawet nie ma co wspominać, bo jak dla mnie wszystko zlewa się w jedną wielką papkę.

    P.S. Albumu deadmau5 nie miałem jeszcze okazji przesłuchać niestety, dlatego gdy uczynię to w weekend to postaram się dać komentarz jak nie zniknie temat o jego albumie z głównej FTB :)
  • Slawek Olma24 czerwca 2014, godz. 17:36
    No coz kazdy ma gorsze i slabsze momenty w karierze ,jak to w zyciu ,oby to bylo tylko chwilowe
  • greit24 czerwca 2014, godz. 17:48
    z sentymentu obadam, żeby mieć swoje zdanie ale po takim opisie spodziewam się najgorszego… :) zwłaszcza, ze poza wellenrauschami nie znoszę męskich wokali… :) też się dziwię, że nie poszukał ludzi którzy wnieśliby coś ciekawego…
  • Jerycho198824 czerwca 2014, godz. 17:51
    Co mnie podkusiło, aby odłożyć przesłuchanie albumu Deadmau5a, a wysłuchać te Tijsowe wypociny... Przetrwałem 4 kawałki :P Między bajki wkładam słowa o osobistym podejściu do produkowanego materiału (błagam ktoś tak doświadczony jak Tiesto nie tworzyłby czegoś takiego bez $ przyczyny), tak jak między bajki wkładam słowa Tiesto o jakiejkolwiek ambicji... Tego nie da się słuchać, styl Holendra - nawet dość specyficzny z albumu Kaleidoscope - całkowicie wyparował.
    Tak więc ja już raczej dam sobie spokój z setami i wydawnictwami pana Tijsa... Co z tego, że romansował z deepami skoro stworzył nam takiego "potworka" ;)
    Tak przy okazji kolejnej dyskusji o "komercyjnych" utworach, polecam (nie taki już) nowy album pani Lindsey Stirling. Wiele tam modnych dźwięków ale dość ciekawie brzmiących wespół ze skrzypcami autorki ;)
  • dj_kamol24 czerwca 2014, godz. 18:21
    A ja uważam że album Tiesto jest po prostu rewelacyjny ...... na wiejskie dyskoteki i do playlisty radia Eska.
  • emem7724 czerwca 2014, godz. 20:22
    No fakt przesłuchałem płytke i powiem że dupy nie urywa spodziewałem sie czegos lepszego .
  • artinho24 czerwca 2014, godz. 20:32
    Trance'owych sztosów nie oczekuję jak niektórzy nadal :p Nie interesuje się zbytnio jego osobą i jego poczynaniami, także odpuszczam sobie odsłuch, bo Tiesto ma wspólnego tyle z tym albumem co widać na okładce, cały materiał jest robiony przez kogoś innego. Tiesto jest mega dinozaurem na tej scenie i będąc w tym biznesie przez tyle lat, nie nauczyć się produkcji, mając możliwość współpracować z kim się tylko chce, to ewidentny środkowy palec w stronę klubowiczów.
  • UcieX24 czerwca 2014, godz. 20:40
    @ artinho
    Świetnie ujęte ;) Album smutny jak okładka i on sam na tej okładce :)
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (21)