Póki emocje po występie PVD w Poznaniu jeszcze nie opadły, prezentujemy Wam zapis rozmowy z żywą legendą trance'u, jaką przeprowadziłem na dzień przed występem na antenie Planety Poznań. 14 UserComments

Paul Van Dyk: 'Dziś też powstaje dużo dobrych numerów'

Artykuł dodano: 25 lutego 2013, godz. 11:55
Odsłony: 7802x
Póki emocje po występie PVD w Poznaniu jeszcze nie opadły, prezentujemy Wam zapis rozmowy z żywą legendą trance'u, jaką przeprowadziłem na dzień przed występem na antenie Planety Poznań.



Witaj, Paul. Na początek chciałbym się cofnąć w czasie do twoich początków, pamiętasz swoją pierwszą imprezę, którą zagrałeś i uczucia z tym związane?

- Pamiętam, to było w Actor Zoo w Berlinie, w marcu 1991 roku. Pamiętam to jako dość przerażające doświadczenie. Wiesz, gdy zaczynasz didżejować w swojej sypialni, nie możesz puszczać muzyki zbyt głośno, basy masz raczej skręcone. A to był mój pierwszy raz, kiedy to pojawiłem się w klubie, w którym muzyka którą grałem była naprawdę głośna, było bardzo dużo basu i można powiedzieć, że wtedy ten bas i inne elementy tej muzyki usłyszałem tak naprawdę po raz pierwszy, co mnie wręcz przestraszyło. Ale oczywiście podobało mi się to!

Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, że w roku 2013 będziesz w tym miejscu, w którym jesteś teraz?

- W życiu, nie potrafiłbym sobie wyobrazić, że zdarzy mi się to, co mi się zdarzyło. Dorastałem we wschodnich Niemczech, szedłem za głosem mojego wielkiego marzenia, ale wydawało mi się nieprawdopodobne, że mógłbym kiedyś żyć z tego, co tak kocham. To najlepsze co może się zdarzyć artyście - to, że może być wciąż taki zajęty, może podróżować po całym świecie, posiadając tylu swoich fanów! Jestem naprawdę niezwykle wdzięczny losowi za to, że mi się tak udało.

A propos tego podróżowania - wielu sławnych DJ-ów narzeka na trudy ciągłego przemieszczania się, masz na to jakiś sposób?


- Oczywiście zgadzam się, że jest wiele męczących aspektów ciągłego podróżowania. Ale zawsze sobie powtarzam, że to moja pasja powoduje moje przemieszczania się, no i wciąż cieszę się możliwości oglądania nowych miejsc. Nie męczy mnie to - wręcz przeciwnie, to wciąż mnie nakręca, dodaje mi energii. Nie wspominając o momencie, kiedy wreszcie staję za konsoletą przed ludźmi, którzy doskonale reagują na moją muzę - to zawsze olbrzymia dawka energii, potrzebuję tego.



Jak ci się żyje z tym, że sporo osób postrzega cię jako gościa od "For An Angel" - nie masz czasem dość tego kawałka?


- Nie, nigdy nie będę miał dość "For An Angel". Wierz mi, że każdy artysta ma taką nadzieję, że uda mu się stworzyć taki utwór, który aż tak mocno połączy go z ludźmi. Oczywiście to bardzo ważny numer w mojej karierze, podobnie myślę jak kilka innych, jak "Time of Our Lives" czy "Home" - nadal lubię wracać do tych kawałków, i grać je pomiędzy najnowszymi rzeczami.

Zdarza ci się słuchać muzyki trance z przeszłości? Zgadzasz się z tymi, którzy twierdzą, że najlepsze trancowe rzeczy już w większości powstały, powiedzmy między 1997 a 2007 rokiem?


- Szczerze mówiąc nie należę do tego rodzaju ludzi, którzy zwykli wracać do przeszłości i twierdzić, że "kiedyś to było lepiej". Oczywiście faktycznie powstało wtedy niesamowicie dużo fantastycznych kawałków - to właśnie one doprowadziły do tego, że świat muzyki elektronicznej rozwinął się z małej subkultury w największe muzyczne zjawisko świata, jakim jest teraz. W tamtych latach stworzono dużo niesamowitej muzyki, ale dziś też ją można znaleźć - to właśnie moja rola jako DJ-a, żeby przesłuchać tony dzisiejszych tracków i wyselekcjonować tylko te najlepsze, a potem zagrać je moim fanom.

Jak ci się żyje z dzisiejszymi wynalazkami, jak Facebook czy Twitter? Korzystasz, czy uważasz że to strata czasu?

- Naprawdę doceniam ich możliwości, w porównaniu do przeszłości to nieocenione sposoby komunikowania się z moją publiczności. To nigdy nie było tak bezpośrednie! Kiedyś wypuszczałeś płytę i kilka miesięcy później czytałeś pierwszą recenzję, dowiadywałeś się co myślą o niej twoi fani. Teraz jest odwrotnie - wypuszczając nowy numer od razu wiem, co o nim myślą moi słuchacze. To dla artysty coś naprawdę, naprawdę fajnego.

Gdy spoglądasz na przebieg całej twojej kariery - które momenty wydają ci się najbardziej przełomowe?

- Nie wiem, trudno mi powiedzieć, raczej nie patrzę w ten sposób, nie szukam momentów zwrotnych. Raczej widzę to jako progresję, nieustanny rozwój, stawanie się "większym" z każdym kolejnym osiągnięciem. Na pewno jednak takim momentem mógłby być ten, kiedy mój album "Seven Ways" ukazał się w Wielkiej Brytanii, to miało wielki wpływ na moją karierę. No i nie można nie wspomnieć o "For An Angel", ale z mojego punktu widzenia każde kolejne zadanie, które stawiam przed sobą i jego udane wykonanie jest kolejnym przełomowym momentem w mojej karierze.

Masz jakąś listę ulubionych wokalistów, których chciałbyś mieć np. na swoim ostatnim albumie?


- Raczej nie, zarówno jeśli chodzi o wokalistów, jak i artystów w ogóle, nie mam z tyłu głowy takiego wymarzonego zestawu. To raczej zawsze jest spontaniczne, pomysły powstają podczas pracy nad nowym materiałem - wtedy nagle do głowy przychodzi jakieś nazwisko czy konkretny głos. Wtedy zaczynam wyobrażać sobie wspólną pracę z kimś takim nad wspólnym numerem.



Jakie są główne różnice między imprezami w roku 2000 a tymi w roku 2013?


- Oczywiście dziś jesteśmy niesamowicie do przodu, jeśli chodzi kwestie technologiczne, kwestie komunikacyjne. Dużo się zmieniło, jest inaczej, ale wcale nie gorzej - nigdy bym nie powiedział, że wtedy mieliśmy lepsze imprezy, a teraz gorsze. Jestem z tych, co bardzo się cieszą z wszystkich zmian, z dzisiejszych możliwości kontaktu z ludźmi, staram się z wszystkiego umiejętnie korzystać.

Jest coś, co jeszcze byś chciał osiągnać, czy wszystkie twoje marzenia już się spełniły?

- Generalnie dla mnie nie są najważniejsze "te duże rzeczy", kolejne duże osiągnięcia, wielkie sukcesy. Cieszę się z każdej kolejnej imprezy, którą gram - każdy następny występ to moje następne wielkie osiągnięcie. O to mi najbardziej chodzi, do tego dążę - by za każdym razem dać radę wycisnąć z siebie 100 % moich możliwości, za każdym razem zrobić wszystko, żeby udało się nawiązać właściwy kontakt z publicznością. To zawsze duże wyzwanie - czuję, że aż do ostatniego dnia mojej kariery tak będą wyglądać moje priorytety i to będą moje kolejne osiągnięcia.  

Electik Music Festival : Paul van Dyk WEJŚCIE part 1/11 HD 1080p
Komentarze
  • Wojtas200825 lutego 2013, godz. 12:55
    Całkiem fajny wywiad, ale chętnie poczytałbym jeszcze dłuższy :)
  • DjRules25 lutego 2013, godz. 14:04
    I dodam jeszcze że są takie gatunki jak Hardstyle,Dubstep,Trap...które dużo świeżości dają do troszkę już wyeksploatowanej muzyki elektronicznej.Wracając do tematu włączcie sobie stare Eventy gdzie ludzie się bawią i czuja tą muzykę a obecnie tylko tam są ponieważ to jest Trendy.Sam tego doświadczyłem jak ludzie tylko stoją i się patrzą gibając się jak Zombie a Trance jest już inny aniżeli był kiedyś w większości jest nudny niż energiczny.Dlatego wolę mocniejsze imprezy Hardstyle'owe ponieważ artysta nie patrzy jaka jest moda sam kreuję rynek czasami gra lekko czasami mocniej od niego zależy co gra.Pozdrawiam
  • Marcin Żyski25 lutego 2013, godz. 14:29
    DjRules - przepraszam najmocniej, ale próbując skasować zdublowany, drugi komentarz, nieumyślnie skasował Twój pierwszy, zamiast drugiego. Tak więc możesz powtórzyć swoje przemyślenia z tamtego, jeśli masz chwilę, pozdrawiam!
  • DjRules25 lutego 2013, godz. 14:38
    Panie Marcinie Żyski teraz to mi ręce opadły...:( Moim skromnym zdaniem mógł być to zabieg żeby nikt mojego Postu nie zobaczył bo prawdę napisałem jak to widzę.Aż mi się odechciało pisać napiszę tylko jedno Trance 90-2005 Prawdziwy a nie mieszany z innymi gatunkami a także gdzie jest teraz Sensation (White) i Trance (Energy) bo ja widzę tylko imprezy electro-housowe.Nie będę się dalej rozpisywał bo czuję niesmak jakby jakaś cenzura była na tej stronie a nie użyłem żadnego słowa wulgarnego tylko wyraziłem swoja opinie.Czyżby komuna wróciła????
  • DjRules25 lutego 2013, godz. 16:07
    @TITOAN trochę mnie poniosło ale człowiek trochę serca wkłada w napisany tekst a póżniej tego niema...nie mam w zwyczaju się obrażać,każdy może się pomylić:) Dobry Trance i humor się poprawia jak się posłucha apropo moim zdaniem Trance jest jedynym gatunkiem z muzyki elektronicznej co tyle emocji przekazuje aż można się rozmarzyć:)
    Jose Amnesia - Eternal (Pulser Remix)
  • PiKey25 lutego 2013, godz. 16:15
    Paul to fantastyczny dj, 42 lata w tym roku, a on ciągle na topie :D Na Electic było to widać :)
  • Cinek__25 lutego 2013, godz. 19:13
    Król jest tylko jeden:)

    Bardzo ciekawy wywiadzik. Swoją drogą zmyślne pytania Marcine;p
  • toudi2625 lutego 2013, godz. 21:12
    Co do Paul-a.....proponuje to;))))))))

    Paul van Dyk Live stage performance
  • Jerycho198825 lutego 2013, godz. 21:33
    DjRules i Ty Brutusie... Należy powiedzieć jasno i wyraźnie trance ma się bardzo dobrze, a polska scena jak widać na przykładzie Arctic Moona, Indecent Noise'a czy Cj Arta się pięknie rozwija. Światowa natomiast również jest napędzana - Phil York, Bryan Kearney, John Askew, Peter Plaznik czy Sneijder to główne przykłady. No ale o ile tutaj można jeszcze zarzucić jakieś oderwanie od klasycznych brzmień (choć według mnie go nie widać) to co powiedzieć o scenie psy, goa gdzie od wczesnych lat 90 po dziś dzień ludzie wychowywani są na takich ikonach jak Astral Projection, jak kiedyś Infected Mushroom, jak Astix, czy jak JOOF. Nie wspominając o nowych ikonach gatunku jak Alienapia, jak ArmagedDance czy jak Anton Chernikov. Twoje twierdzenie wydaje mi się nie tyle błędne (bo takie nie jest) co nie kompletne. Zgadzam się z nim w jednym przypadku. Jeżeli tę cezurę lat 90-2005 zastosujemy do Armady czy innych wytwórni związanych z przedstawicielami niby trance-u. Co zaś do hs uważam, że ten gatunek jest w analogicznej sytuacji jak trance. Można znaleźć wiele świetnych rzeczy od takich postaci jak Alpha2, jak Evil Activities czy jak nawet Endymion. Ale też wychodzi wiele "hardo - polowych numerów" od czasami Zatoxa, od Headhunterz czy od Wildstylez. Wszystko jest więc według mnie względne i zależy na kim będziemy dany gatunek oceniać ;)
  • Marcinfigaro25 lutego 2013, godz. 21:48
    A wejście piękne... Od czasu Mayday 2012 zakochany w W&W (jak event to i trance robi robotę) - na pomysł - luty 2013 Na paula lecimy, odpowiedzi same na nie :( a mogłem mieć to w d... i teraz żałuję)
  • LeoBolier26 lutego 2013, godz. 09:10
    W sobote pocisnął konkretnie, to był piękny set. A co do wywiadu to zgodze się że trance wcale nie jest gorszy (zalezy kto co lubi) i zawsze znajdą się sentymentaliści u których latka lecą i wspominają stare imprezy i ulubione tracki. Jedyne na co bym narzekał to coraz gorsza frekwencja na tego typu eventach, chociaż w sobotę nie było najgorzej. Nie wiem czy idzie pokolenie które słucha czego innego, ale jak widziałem ludzi którzy większość imprezy stali i patrzeli na scenę zamiast się bawić a z głośników leciały takie petardy to czegoś tu nie rozumiem. Do tego mam sentyment, do atmosfery na eventach gdzie ludzie bawili się póki sił starczyło, niekoniecznie na wspomagaczach :P
  • DjRules26 lutego 2013, godz. 14:25
    @Jerycho1988 ty zawsze dobrze piszesz i z głową i miło się czyta twoje posty:) Ale zauważ że taki Tiesto czy Ferry Corsten uciekli do Trouse czy House bo teraz te gatunki są na topie i gdzie jest zapotrzebowanie to i jest kasa.Tiesto wiedział że w Trance trzeba byłoby coś przełomowego zrobić tak jak robił w swoich starych numerach żeby zaistnieć a z roku na rok jest coraz gorzej coś kreatywnego zrobić więc w 2007 odszedł od omawianego gatunku.I jeszcze jedno na pomne jego kawałki Traffic,Adagio for Strings,Elements of life są po prostu remixami przypisanymi do niego ponieważ jak się zagłębić w tematykę to te melodie były już w latach 90tych tylko w starym brzmieniu.Zgodzę się z tobą że nowi producenci nadal Trance utrzymują przy życiu ale nowości są sporadyczne i ciężko się takiemu producentowi obecnie wybić,przypomnij sobie początki lat 2000 każdy miał swoje brzmienie Blank& Jones,Tiesto,Cosmic Gate itd. itp.A teraz wszystko jest podobne do siebie bo jak ktoś kreatywny coś wymyśli to jest to kopiowane a to zabija muzykę...zwróc uwagę na Swedish House Mafia i Avicii teraz wszyscy ich kopiują i wszystko jest podobne do siebie.I muszę ci przyznać rację muzyka Trance w Polsce się rozwija i jestem z tego powodu zadowolony ale moim skromnym zdaniem zapomniałeś wspomnieć o TrancEye bo jest naprawdę dobrym producentem...kiedyś Tiddey również był.Pozdrawiam
    TrancEye - Demonica (Original Mix) [Music Video]

    Tiddey - Forgiven Lies (Vocal Mix with Tiff Lacey)
  • Jerycho198826 lutego 2013, godz. 16:33
    DjRules w tym wypadku muszę się niestety z Tobą zgodzić, choć wolałbym myśleć, że jest inaczej ;) Co do TrancEye słuszna uwaga również tworzy niesamowite utwory... Zresztą pewnie jeszcze kilku by jakichś zacnych polskich producentów i dj-ów by się znalazło ;)
  • Didek27 lutego 2013, godz. 13:18
    Przecież PvD w swoich setach nie gra tylko trance'u. Posłuchajcie czasami Vonyc Sessions, gdzie prawie zawsze jeden part jest wypełniony porządnymi, trancowymi nutami, a reszta audycji jest bardzo zróżnicowana gatunkowo. A wywiad rzeczywiście mógłby być dłuższy ;)
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (14)