Oj, dostało się chłopakom w kilku recenzjach. Do niedawna Jamie Jones i Lee Foss byli pupilkami dziennikarzy muzycznych, ale jak wiadomo takie wsparcie nie zawsze jest wieczne. Założyciele wytwórni... 11 UserComments

Płyta tygodnia: Hot Natured zjechani za popowość

Artykuł dodano: 20 września 2013, godz. 12:44
Odsłony: 2917x
Oj, dostało się chłopakom w kilku recenzjach. Do niedawna Jamie Jones i Lee Foss byli pupilkami dziennikarzy muzycznych, ale jak wiadomo takie wsparcie nie zawsze jest wieczne. Założyciele wytwórni Hot Creations jako Hot Natured zaczęli sobie zbyt dobrze radzić na komercyjnych listach przebojów, a wraz z tym przyszły pierwsze krytyczne głosy, że ich muzyka jest jednak... zbyt mało undergroundowa.


Prestiżowy serwis Resdent Advisor zjechał płytę na całej linii, dając jej zaledwie 2,5 gwiazdki, co właściwie w ogóle tam się nie zdarza. Czytelnicy w pełni się z tym werdyktem zgodzili, przyklaskując recenzentowi, że to "bardzo zła muzyka". W dodatku często okraszona banalnymi tekstami i zbyt łatwymi zagrywkami. Hot Natured wydali tę płytę w wielkim koncernie Warner Bros., który zapewne liczył, że po sukcesach "Forward Motion" i "Benediction" również cały krążek trafi do UK TOP 40. Na razie pobili Disclosure w zestawieniu elektronicznych bestsellerów na itunes.  

Czy faktycznie ten album jest tak straszny? Naszym zdaniem wcale nie - jeśli się nie szuka w nim nie-wiadomo-czego. To w większości bezpretensjonalna, housowa muzyka. Czasem faktycznie trochę popowa, ale umówmy się - takie melodyjne kawałki jak np. "Take You There", "Alternate State" z wokalistką Moloko czy "Planet Us" są zbyt klimatyczne i subtelne, żeby trafić na rotacje komercyjnych rozgłośni. Owszem, niektóre, takie jak "Tighttrope" są może nieco wymuszone i właściwie na tej płycie niepotrzebne. Tu dochodzimy do największego minusa tego krążka - jest on trochę za długi. Gdyby zamiast 15 kawałków, zostawić 10 najlepszych, słuchałoby się go jeszcze lepiej. 


Ale i tak jest całkiem nieźle - mocno lajtowo jak na tych dwóch panów, ale trudno się dziwić, że po "Forward Motion" poszli za ciosem i postanowili dalej ciągnąć podobny temat - dzięki temu na pewno ich album "Different Sides of The Sun" może spodobać się nie tylko fanom undergroundowego house'u, ale też na przykład miłośnikom wytwórni Defected. 

Hot Natured ft. Ali Love-Forward Motion (Hot Creations) Jamie Jones set

Hot Natured & Ali Love - Benediction (Main Vocal) (Hot Creations / HOTC025) OFFICIAL
Hot Natured feat. Egyptian Lover - Isis (Magic Carpet Ride) [Official Video]


Hot Natured feat. Roisin Murphy - Alternate State


FRAGMENTY WSZYSTKICH UTWORÓW:

http://www.beatport.com/release/different-sides-of-the-sun/1155545

Sampler:

Hot Natured - Different Sides Of The Sun (Album Sampler)
Komentarze
  • stiuard20 września 2013, godz. 12:47
    Raczej to sprawka utworu Benediction który stał się na tyle popularny, że można go w radiu usłyszeć a cała płyta jest jak najbardziej okey i nie mam zastrzeżeń. utwór Reverse Skydiving feat. Anabel Englund po prostu rozwala parkiety w poznaniskich klubach
  • Luc Deep20 września 2013, godz. 13:12
    "Instrumentalnie" dobre kawałki, ale w ogromnej większości psują je partie wokalne. Przynajmniej takie mam odczucie---hehe ale chciałbym, żeby takie "komercyjne" klimaty przewijały się w "klubach" w mojej okolicy:) Chętnie bym się w ich rytm pobujał:)
  • Havaj0720 września 2013, godz. 13:23
    Mi się podoba! Najbardziej: "Isis feat. The Egyptian Lover" , "Reverse Skydiving feat. Anabel Englund" , "Benediction" , "Detroit" ,
  • UcieX20 września 2013, godz. 14:35
    Jeśli jeden z najbardziej szanowanych portali muzyki klubowej kieruje się emocjami i obraża się na artystów oceniając bardzo nisko ich płytę, bo są za mało undergroundowi to nie można ich inaczej nazwać jak "muzyczni talibowie". Dziecinada i chociaż nigdy szczególnie nie interesował mnie ten portal to miałem szacun za analogiczne akcje jak w DJMag czyli głosowanie na najlepszego DJ'a, ale teraz stracił dużo w moich oczach.
  • PlasticSociety20 września 2013, godz. 15:26
    Dla mnie poza paroma kawałkami głównie tymi starszymi, które każdy już zna i "Planet Us" reszta jest taka sobie. Podsumowując,znajduję na tym krążku muzykę która coś wnosi jest świeższa na tle tego co wychodzi obecnie.

    Nie wiem czego się spodziewali redaktorzy RA, ale to było do przewidzenia jak ten album może brzmieć i na pewno nie zasługuję na 2,5 gwiazdki, ciekawi mnie jak ocenili czy w ogóle oceniali album MJC, który według mnie jest bardziej popowy i miałki - po prostu słaby - mało taneczny.

    Drażnią mnie często zachowania portalu (RA), które są czysto '' hipsterskie''. Nie podoba mi się to, nie podoba mi się ta cała kultura na h, moim zdaniem nie pasuję do muzyki undergoundowej. Kiedyś tej całej popranej ''subkultury'' nie było wtedy muzyka była bardziej taneczna i przynosiła więcej radości. Nie wiem mogę się mylić ale często mam wrażenie, że niektórzy artyści chcą głównie przypodobać wyżej wymienionemu środowisku, które jest chore - wtedy dostajemy jakieś pseudo-inteligentne plumkanie, mało jest rzeczy rzeczywiście dobrych, które coś mogą wnosić do tej muzyki. Niezwykle ciężko jest wyselekcjonować parę kawałków na tle tego co teraz wychodzi odetchnął bym z ulgą gdyby artyści produkowali muzykę bardziej do tańczenia niż do trzepania konia przy komputerze i doszukiwania się inteligencji przy plumkaniu.
  • artinho20 września 2013, godz. 15:26
    Reverse Skydiving poznałem nie tak dawno poprzez kompilacje Defected Closing Party Ibiza 2013. Album mega, mega świetny! Vocal w Forward Motion, Reverse Skydiving czy Rosin Murphy w Alternate State - KLASA ****A!

    i podbijam zdanie UcieXa, też RA zaczyna mi grać na nerwach bo zaczynają mi wyglądać na bande pozerów, którzy trzymają się sztywnych granic. Ja bardzo bym chciał aby co raz więcej deep'owych producentów wychodziło na Światło dzienne, właśnie do rozgłośni radiowych, wtedy może w klubach też zrobi się jakichś ruch i ludzie zobaczą na nowo, że muzyka house, ta bardziej delkiatna to strzał w 10tkę jeśli chodzi o kluby.

    Jakby ktoś był zainteresowany to album na amazonie jest nie wiele ponad 5 zł droższy, ale jest w dwóch kopiach mp3 i CD za dokładnie 8.99 funta :) Ja już album ściagam na dysk, a w przyszłym tygodniu sobie posłucham na wieży. W c*** dobry ten album, nie wiem o co chodzi tym kłakom z RA
  • dj_bolo20 września 2013, godz. 17:37
    Bardzo zacny album, długo na niego czekałem. Powtórzę to co napisałem w komentarzu na RA - ani nie za popowe ani nie za undergroundowe produkcje dla codziennego słuchacza i do codziennego słuchania.
    Murowane prywatne top 5 albumów w tym roku obok Disclosure i Miguela Campbella.
  • CK198620 września 2013, godz. 18:21
    Captain Jack - Captain Jack (HQ)
    to byly czasy
  • Qtek21 września 2013, godz. 14:15
    Bardzo przyjemna płyta. W sam raz na jesienny wieczór gdy wpadną znajomi na drineczka i pogadać :)
  • NERVOUS21 września 2013, godz. 23:42
    dobra płyta ! dzisiaj rano biegałem po lesie, w słuchawkach leciało hot natured i bardzo dobrze się tego słuchało. :)
  • kamil1991x123 września 2013, godz. 12:05
    Nie mój klimat, ale na pewno nie można im zarzucić komercji...
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (11)