Forum FTB.pl / Shy Brothers - Lost Love - Recenzja Vinyla

Świeża muza
klubowicz
Kokosz 29 lipca 2005, godz. 01:17

The Shy Brothers czyli Benjamin i Mike Shir, już w bardzo młodym wieku wkroczyli w świat muzyki i poznali tajniki sceny klubowej. Obaj bracia mający perskie korzenie, dorastali w Niemczech, a obecnie mieszkają w Vancouver w Kanadzie. Mike – 24 lata, Benjamin - 22, przekładają swoja pasję do muzyki elektronicznej prezentując unikalny styl upliftowanego trance i hard trance w wielu zakątkach świata, grając u boku takich dji jak BT, Marco V, Mauro Picotto, John OO Fleming, czy Yoji Biomechanika .

Połączenie tych unikalnych dźwięków i talentu w pisaniu i produkowaniu własnych kompozycji jest kluczem do sukcesu młodego duetu z Vancouver. Już pierwszy singiel Nemesis wydanym przez Fate Tunes i Solid Trax wdarł się na wiele liczących się list muzycznych. Mając poparcie i skupiając uwagę największych dj'i i producentów pracują nad swoim najnowszym dziełem The Day, który ukaże się nakładem Solid Trax i będzie zawierał singiel samego Yoji Biomechaniki.

Jednak to właśnie ich ostatni singiel Lost Love jest tematem tej recenzji. Winyl składa się z trzech wersji tego numeru. Orginal Mix zrealizowany przez Shy Brothers, a także remixy Reeloop i Marcosa. To właśnie ten ostatni miał być motorem napędowym tego winyla. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna i tak naprawdę dzieło Marcosa wypadło blado w porównaniu z pozostałymi wersjami utworu. Sam Marcos jak wiadomo produkcje ma dobre, ale najlepsze są te, które dla niego zremixował Marc Van Linden – wszyscy chyba pamiętamy Cosmic Strings i Just 4 A Day? Remix Marcosa pomimo, że mocno trance’owy zlewa się z mnóstwem podobnych kompozycji dostępnych na rynku i tak naprawdę spłyca produkcję Shy Brothers.

Wersja Original Mix jest nawet niezła, chociaż bardziej nadaje się na komercyjne imprezy, promowane przez Vivę i popularne pisma muzyczne. I tak naprawdę dopiero propozycja Reeloop robi z Lost Love prawdziwy przebój. Szybki, dynamiczny i sprawiający wrażenie galopującego, utworów idealnie pasuje do klubów, które zarówno grają ciężki trance, vixują, czy mieszają house’y, z lekkimi i wokalnymi trance’ami. Ano właśnie – wokal – trzeba dodać, że Lost Love jest kompozycją łączącą w sobie męski wokal ze wstawkami pianina. Być może jest to motyw oklepany i po Children Roberta Milesa na nikim nie zrobi większego wrażenia, jakkolwiek formuła numeru zgrywa się idealnie z potrzebami klubowiczów.

W zależności od tego w którym momencie imprezy jesteśmy DJ powinni grać odpowiednie wersje tego utworu. Wersja Marcosa pasuje bardziej na środkowe partie zabawy kiedy utwór będzie mógł zlać się z innymi przebojami. Original Mix pasuje bardziej na początkowe etapy zabawy, zaś Reeloop jest idealny jeśli chcemy dać odpocząć bawiącym się klubowiczom. Nie oznacza to jednak, że jest to numer relaksujący w stylu Weekend Players, czy Reflekta. Nic z tych rzeczy – jest znacznie szybszy, chociaż wokal połączony z pianinem pozwala nam odpocząć i wczuć się w chilloutowy epilog imprezy.

Czy podoba mi się Lost Love? Zdecydowanie tak, ale wyłącznie w remixie Reeloop, pozostałe są dla mnie kompletnie bezpłciowe. Jednak winyl sprawił, że rozpocząłem poszukiwania setów Shy Brothers i te, które znalazłem zrobiły na mnie wrażenie. Duet z pewnością jest wart obejrzenia go w akcji. Plotki głoszą, jakoby niedługo mieli zawitać do Polski podczas swojej kolejnej europejskiej trasy koncertowej. Oby trafili do polskich klubów – są nieznani, ale dobrzy i z całą pewnością spodobają się polskim klubowiczom!

klubowicz
ChrisS 29 lipca 2005, godz. 01:43
Reeloop a nie Reloop :>

moim zdaniem wersja Reeloopa tylko nadaje sie do sluchania... reszta taka sobie...
ciekawa recenzja

pzdr
klubowicz
Kokosz 29 lipca 2005, godz. 10:59
Hmmm... wszystkie trzy testowane były w warunkach klubowych i tak naprawdę tylko przy Reeloopie ludzie się dobrze bawili, przy reszcie tak bezpłciowo :-)
klubowicz
PeRKoZ 9 sierpnia 2005, godz. 11:20
podzielam opinie, reeloop rmx jest naprawde klasowy, niesamowity brzmieniowo no i to piano. Bardzo przypasila mi ta wersja, recenzja tez niczego sobie :)
czas ucieka, wieczność czeka . . . J.P. II

4 wpisy

1