Forum FTB.pl / Upadek kultury klubowej!
Forum ogólne
klubowicz
DJ Bacu12 lutego, godz. 21:04
Większość twierdzi, że jest winny zmiana gustów klubowiczów, bo ludzie wolą bawić się do hitów z radia, które znają.
Oto moje subiektywne zdanie na ten temat z subiektywnie zaznaczonymi datami:
Dawniej żeby grac trzeba było zrezygnować z wielu rzeczy, bo prawdziwy sprzęt kosztował, więc tylko nie liczni z uporem mogli sobie pozwolić na jego zakup. Płyty winylowe tez kosztują, co sprawia, że dj robi ostrą selekcje najlepszych kwaków i tylko najlepsze płyty się sprzedają. Zatem fundusze płynęły do najlepszych artystów. W klubach grano najlepsze kawałki. Ludzie przychodzili do klubu nie tylko żeby sie napić i potańczyć. Dj grał a ludzie słuchali, bo słyszeli cos innego. Nie było mody na dj-a więc do tej profesji przyciągała pasja.
Rok 2005
Wszystko zaczęło się od grania z pirackich mp3 wypalanych na cd. Branża olała sprawę. Granie z cd było wygodniejsze ale tak naprawdę pozwalało nie płacić producenta. Piractwo sprawiło że dobrzy producenci przestali być finansowani i przestali produkować. Według wielu najlepsze płyty winylowe były wydane najpóźniej do 2005 roku. Dobra muzyka klubowa przestał być wydawana co przełożyło się na mniejsze zainteresowanie klubowiczów. Bo każdy set zaczął brzmieć podobnie.
Rok 2006
Większość ludzi odwraca się od muzyki klubowej która brzmi tak samo w każdym kawałku bo najbardziej zdolni dali sobie spokój z produkowaniem. Kluby zaliczały spadek odwiedzin i coraz mniejsze zainteresowanie. Zaczęły zastanawiać się na zmianą repertuaru na bardziej komercyjny na wzór typowych dyskotek.
Rok 2007
Wypalane w domu cd wypiera winyle. Środowisko przesiada się na cd. Sprawia to że w każdym klubie zagościły odtwarzacze cd dla dj-ów. Każdy może wypalić sobie co chce i puszczać co chce. Wytrawni i wymagający klubowicze znający się na rzeczy zrażają się do rynku gdzie poziom muzyczny spada. Przestają chodzić do klubów a jedyną alternatywa jest dla nich eventy.
Rok 2008
Kluby po upodobnieniu się do siebie straciły juz kompletnie na atrakcyjności. W każdym klubie gra się tak samo wszystko jedno gdzie pójdą klubowicze. W klubach zaczynają puszczać tylko klubowe hity z tv i radia. Zaczęła się walka o klienta. Publika staje się zamknięta na inne propozycje. Nie jest nauczona zabawy do kawałków innych niż już znają.
Rok 2009
Bycie dj-em staje się modne, i coraz łatwiejsze. Przecież granie z laptopa jest ok! Sprawia to że każdy z laptopem może grać w klubie, piracki soft, kradzione mp3... Bo większe możliwości, taniej, wygodniej... nawet największe gwiazdy klubowe zaczynają przerzucać się na laptopy. Niestety w klubach idzie się na łatwiznę. Zamiast wykorzystywać soft do grania czterech kanałów na raz i robienia super seta z remiksami w czasie rzeczywistym idzie sie na łatwiznę robiąc jakieś banalne przejścia. Klikając automatyczną synchronizacje nie sprawdzając nawet czy program wykonał ją poprawnie.
Rok 2010
Każdy chce grac w jakiejś dyskotece, zaczyna się schodzenie ze stawek, granie za piwo, czy nawet za darmo. Nie liczy się umiejętności dj-a a cena. Przyciśnięty do muru właściciele klubów ledwo trzymający się na rynku idą na łatwiznę. Nie ważne jak gra byle by grał, byle taniej. Bycie dj-em przestaje już coś znaczyć. Elitarność znikła bez powrotnie. Poziom setów spada co jeszcze bardziej zraża klubowiczów.
Rok 2011
Wysyp pseudo dj-stwa sprawił hermetyzacje branży, zaczęły rządzić znajomości a nie umiejętności. Nowi zdolni grają tylko w czterech ścianach. Znajomi znajomych bez umiejętności w doborze kawałków i ciekawym prezentowaniu innych niż radiowych hitów królują za konsoletą. Prawie wszyscy zaczynają przynosić laptopy do klubów nie wykorzystując możliwości robili tylko banalne przejścia. W wolnym czasie tankując do pełna napoje bo przycisk automatycznej synchronizacji załatwia sprawę.
Rok 2012
Ludzie już nie wiedzą co to znaczy dobra muzyka klubowa, myślą że najlepsze kawałki gatunku to david guetta z popowami gwiazdami na wokalu itp. Puść im coś innego czego nie znają choć kawałek jest super przystępny to oni nie wiedzą co mają robić.
Oto moje subiektywne zdanie na ten temat z subiektywnie zaznaczonymi datami:
Dawniej żeby grac trzeba było zrezygnować z wielu rzeczy, bo prawdziwy sprzęt kosztował, więc tylko nie liczni z uporem mogli sobie pozwolić na jego zakup. Płyty winylowe tez kosztują, co sprawia, że dj robi ostrą selekcje najlepszych kwaków i tylko najlepsze płyty się sprzedają. Zatem fundusze płynęły do najlepszych artystów. W klubach grano najlepsze kawałki. Ludzie przychodzili do klubu nie tylko żeby sie napić i potańczyć. Dj grał a ludzie słuchali, bo słyszeli cos innego. Nie było mody na dj-a więc do tej profesji przyciągała pasja.
Rok 2005
Wszystko zaczęło się od grania z pirackich mp3 wypalanych na cd. Branża olała sprawę. Granie z cd było wygodniejsze ale tak naprawdę pozwalało nie płacić producenta. Piractwo sprawiło że dobrzy producenci przestali być finansowani i przestali produkować. Według wielu najlepsze płyty winylowe były wydane najpóźniej do 2005 roku. Dobra muzyka klubowa przestał być wydawana co przełożyło się na mniejsze zainteresowanie klubowiczów. Bo każdy set zaczął brzmieć podobnie.
Rok 2006
Większość ludzi odwraca się od muzyki klubowej która brzmi tak samo w każdym kawałku bo najbardziej zdolni dali sobie spokój z produkowaniem. Kluby zaliczały spadek odwiedzin i coraz mniejsze zainteresowanie. Zaczęły zastanawiać się na zmianą repertuaru na bardziej komercyjny na wzór typowych dyskotek.
Rok 2007
Wypalane w domu cd wypiera winyle. Środowisko przesiada się na cd. Sprawia to że w każdym klubie zagościły odtwarzacze cd dla dj-ów. Każdy może wypalić sobie co chce i puszczać co chce. Wytrawni i wymagający klubowicze znający się na rzeczy zrażają się do rynku gdzie poziom muzyczny spada. Przestają chodzić do klubów a jedyną alternatywa jest dla nich eventy.
Rok 2008
Kluby po upodobnieniu się do siebie straciły juz kompletnie na atrakcyjności. W każdym klubie gra się tak samo wszystko jedno gdzie pójdą klubowicze. W klubach zaczynają puszczać tylko klubowe hity z tv i radia. Zaczęła się walka o klienta. Publika staje się zamknięta na inne propozycje. Nie jest nauczona zabawy do kawałków innych niż już znają.
Rok 2009
Bycie dj-em staje się modne, i coraz łatwiejsze. Przecież granie z laptopa jest ok! Sprawia to że każdy z laptopem może grać w klubie, piracki soft, kradzione mp3... Bo większe możliwości, taniej, wygodniej... nawet największe gwiazdy klubowe zaczynają przerzucać się na laptopy. Niestety w klubach idzie się na łatwiznę. Zamiast wykorzystywać soft do grania czterech kanałów na raz i robienia super seta z remiksami w czasie rzeczywistym idzie sie na łatwiznę robiąc jakieś banalne przejścia. Klikając automatyczną synchronizacje nie sprawdzając nawet czy program wykonał ją poprawnie.
Rok 2010
Każdy chce grac w jakiejś dyskotece, zaczyna się schodzenie ze stawek, granie za piwo, czy nawet za darmo. Nie liczy się umiejętności dj-a a cena. Przyciśnięty do muru właściciele klubów ledwo trzymający się na rynku idą na łatwiznę. Nie ważne jak gra byle by grał, byle taniej. Bycie dj-em przestaje już coś znaczyć. Elitarność znikła bez powrotnie. Poziom setów spada co jeszcze bardziej zraża klubowiczów.
Rok 2011
Wysyp pseudo dj-stwa sprawił hermetyzacje branży, zaczęły rządzić znajomości a nie umiejętności. Nowi zdolni grają tylko w czterech ścianach. Znajomi znajomych bez umiejętności w doborze kawałków i ciekawym prezentowaniu innych niż radiowych hitów królują za konsoletą. Prawie wszyscy zaczynają przynosić laptopy do klubów nie wykorzystując możliwości robili tylko banalne przejścia. W wolnym czasie tankując do pełna napoje bo przycisk automatycznej synchronizacji załatwia sprawę.
Rok 2012
Ludzie już nie wiedzą co to znaczy dobra muzyka klubowa, myślą że najlepsze kawałki gatunku to david guetta z popowami gwiazdami na wokalu itp. Puść im coś innego czego nie znają choć kawałek jest super przystępny to oni nie wiedzą co mają robić.
złoty klubowicz
toudi2612 lutego, godz. 22:54
Myślę, że w tym co napisałeś jest wiele prawdy.....na pochybel pseudo-dj-om:((((((
klubowicz
kreska8413 lutego, godz. 08:13
Zaskakuje mnie chronologia, bo jest denna i nie odzwierciedla prawdy. Z podanymi argumentami moge sie zgodzic, ale nie ze wszystkimi. Moge to nazwac tak: ,,w dupie byl, gowno widzial,, i wszystko w temacie.
VIP
aktywny klubowicz
xkazuyax13 lutego, godz. 09:14
Zgadzam się po częśći. NA pewno z tymi eskowymi hitami,ale mieszkając 150 km od czeskiej Pragi zawsze wybieram właśnie to miasto gdy mam sie pobawić i nie mam zastrzeżeń muzycznie.
God is a Dj, life is a dancefloor...
klubowicz
KarboT13 lutego, godz. 10:19
Pomijając klanedarium, które jest mniej lub bardziej zgodne z rzeczywistością (czekam, aż kreska84 przedstawi swój, który nie będzie denny), z większością argumentów trudno się niezgodzić, choć dyskutować można. Nie przsadzałbym z tymi "znajomościami". Oczywiście, lepiej mieć dobrze ustosunkowanego kolegę niż nie mieć bo to pomaga, co zresztą widzimy doookoła, ale też nie jest tak, że znajomości załatwią wszystko). Tenat generalnie rzeka i możnaby go wręcz rozbić na kilka wątków i nad każdym dyskutować oddzielnie. Pytanie jednak: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy czyli jaki jest cel ?
złoty klubowicz
marcoss8113 lutego, godz. 11:52
Nie wiem jak rzeczywistość w klubach, bo ja obecnie jeśli już to tylko eventy, ale jeśli idzie o muzę to jestem w stanie powiązać te fakty z własnymi obserwacjami. Ale "zamiast wykorzystywać soft do grania czterech kanałów na raz i robienia super seta z remiksami w czasie rzeczywistym" to już lekka przesada :) Poza tym w klubach przynajmniej pozujących na te dobre grywało się w pewnym okresie tak monotonny tech house, że nie wiem jak ludzie mieli się nie wypiąć i przerzucić na Eske.
klubowicz
.sth.13 lutego, godz. 14:13
Bardziej mi to wygląda na wylewy niespełnionego dja ale to tylko moje zdanie. Biadolenia ciąg dalszy, ale nikt nie bierze pod uwagę najważniejszego chyba elementu... Starzejące się społeczeństwo. Rzesze ludzi z wyżu demograficznego ( urodzeni w latach 80-87 )... Ci młodsi studiują a jak wiemy, stdent kasy nie ma. Reszta z reguły zakłada rodziny, spłaca kredyty za mieszkania.
Nie mogę zgodzić się z tym, że ( gdzieś padło wcześniej ) muza utalentowanych artystów się nie sprzedaje. Dobra muza zawsze znajdzie odbiorcę. Prędzej czy później
Nie mogę zgodzić się z tym, że ( gdzieś padło wcześniej ) muza utalentowanych artystów się nie sprzedaje. Dobra muza zawsze znajdzie odbiorcę. Prędzej czy później
klubowicz
.sth.13 lutego, godz. 14:18
Kalendarium także trochę pokolorowane.... Nie wrzucajcie do wora wszystkich którzy korzystają z lapciaka. Zawiewa to conajmniej amatorskim podejściem do 'problemu'. Świat się zmienia, a wraz z nim gusta odbiorców. Dobra muzyka znów schodzi do podziemia i historia zaczyna znowu zataczać koło. Nie mówię oczywiście o muzyce promowanej na ftb ;) . W jakimś wątku ktoś kiedyś też marudził, że w PL tylu zdolnych producentów i z reguy żaden większego sukcesu nie osiąga. Powód? Okej... muza brzmi fajnie, wpada w ucho a nie wyróżnia się niczym w gąszczu muzy wychodzącej codziennie na beatporcie. Djowanie zrobiło się modne, znajomości były są i będą... pewne kuluary djskie zawsze pozostaną poza zasięgiem 90% grajków. Z tym trzeba się po prostu pogodzić bo nikt ani nic tego nie zmieni.
klubowicz
KarboT13 lutego, godz. 14:57
Być może i w poście autora jest "coś" z niespełnionego DJ'a, ale też chyba trudno zaprzeczyć, że sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Pomijając już kwestię z czego się gra (choć może nie do końca - kilka lat temu było znacznie trudniej stać się DJ'em, była po prostu taka 'selekcja naturalna', dziś może nim być w sumie każdy). Nie do końca też trafia do mnie arguement, że ludzie dorośli, pozakładali rodziny, ... ale przecież rosną kolejne pokolenia. Nie dalej jak w sobotę poszedłem ze znajomymi do klubu (czy tam lokalu, jak zwał, tak zwał), i doznałem totalnego załamania, muzycznego rzecz jasna. Ludzie (młodzi!) reagowali zasadniczo tylko i wyłącznie na "małgośkę" w wersji electro oraz "nosa, nosa", cokolwiek innego było już dla nich niestrawne. Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że kluby są winne bo grały tech-house. Nadal się go gra, na Ibizie nawet bardzo wiele, ale ludziom w PL się wydaje, że jak wyszła płytka "Ibiza hits" z Rubusiem Em to takie coś grają na białej wyspie. Martwi mnie brak jakiejkolwiek otwartości ludzi na coś, co nie leci co godzinę w radiu, to dotyczy zarówno house (tech-house) jak i gatunków trance (czy około tranceowych). Dziś ludzie stali się chyba biernymi konsumentami pop-kultury i łykają za prawdę objawioną to co powie jedno czy drugie radio.
Zwróćcie uwagę jak wyglądały biby w klubach 5 czy 10 lat temu. To tam grało się głównie to, czego w żadnym radiu usłyszeń nie było można, a imprezy trwały do białego rana. Dziś więlu zacnych miejscówek już nie ma, a w "klubach" gra się wyłącznie kity-na czasie, na zasadzie, klient nasz pan - a DJ jest chodzącą szafą grającą. Mnie osobiście nigdy by do głowy nie przyszło przynosić DJ'owi swoje płyty czy nośniki, a teraz młodzi ludzie uważają, że DJ ma zawsze grać to, co oni by chcieli, więc przynoszą pendrajwy, telefony - dla mnie szczytem bezczela jest wpisywanie w telefon żądanej "piosenki" i podwanie DJ'owi do konsolety. Fakt faktem, że świat się zmienia, ale czy w dobrą stronę .... nie jestem tego pewien. Inna sprawa to te "układy" - one w rozrywce zawsze były, są i będą. Większym problemem są chyba nieogarnięci właściciele, dla których DJ jest zwykłym grajkiem, których za drzwiami czeka 20-tu, i ten ma grać hity, byleby tylko ludzie byli na prakiecie. Nie myśli jednak, że jak zatrudnia młodego, niedoświadczonego grajka za 50 PLN to chwilowo oszczędza, ale w perspektywie czasu traci.
Zwróćcie uwagę jak wyglądały biby w klubach 5 czy 10 lat temu. To tam grało się głównie to, czego w żadnym radiu usłyszeń nie było można, a imprezy trwały do białego rana. Dziś więlu zacnych miejscówek już nie ma, a w "klubach" gra się wyłącznie kity-na czasie, na zasadzie, klient nasz pan - a DJ jest chodzącą szafą grającą. Mnie osobiście nigdy by do głowy nie przyszło przynosić DJ'owi swoje płyty czy nośniki, a teraz młodzi ludzie uważają, że DJ ma zawsze grać to, co oni by chcieli, więc przynoszą pendrajwy, telefony - dla mnie szczytem bezczela jest wpisywanie w telefon żądanej "piosenki" i podwanie DJ'owi do konsolety. Fakt faktem, że świat się zmienia, ale czy w dobrą stronę .... nie jestem tego pewien. Inna sprawa to te "układy" - one w rozrywce zawsze były, są i będą. Większym problemem są chyba nieogarnięci właściciele, dla których DJ jest zwykłym grajkiem, których za drzwiami czeka 20-tu, i ten ma grać hity, byleby tylko ludzie byli na prakiecie. Nie myśli jednak, że jak zatrudnia młodego, niedoświadczonego grajka za 50 PLN to chwilowo oszczędza, ale w perspektywie czasu traci.
złoty klubowicz
viscaelbarsa13 lutego, godz. 15:24
Zacznę od tego, że się z Tobą nie zgodzę :) Na marginesie mogłeś swoją wypowiedź wrzucić do tematu o "DJ bez znajomości...", bo w pewnym stopniu się łączą, i to w sumie tam miałem odpisać, ale co tam. Skrobnę kilka zdań tutaj z punktu widzenia szeregowego klubowicza.
Szkoda, że swoją "wędrówkę" rozpocząłeś dopiero od 2005 roku, bo ja czasy klubowe pamiętam dużo, dużo wcześniej. We wspomnianym przeze mnie temacie "DJ" skarżą się a to na właścicieli klubów, znajomości (a właściwie ich brak), słabe gusta młodego pokolenia. Narzekań nie ma końca. Gdzieś 10 lat temu (a nawet kilka wcześniej) moi znajomi organizowali pierwsze imprezy: wszystko sami, począwszy od spraw organizacyjnych, po oprawę muzyczną (po płyty jeździli do Niemiec, bo w Polsce nie było). Wkładali i inwestowali swoje pieniądze - a wszystko to kończyło się zazwyczaj na minusie. Nie narzekali, szlifowali swoje umiejętności DJ i jakoś to się toczyło. Traktowali to jako swoją pasję, dobrą zabawę. Dzisiaj "DJ" od razu chciałby wejść do dobrego klubu i za wysoką stawkę bawić się w lokalnego Armina, tudzież Aviciego.
Konkurencja jest duża, na fali popularności szeroko pojętej muzyki klubowej nowe rzesze młodych adeptów "Didżejki" wyrastają szybciej niż uprawy ryżu na chińskich polach. Do tego doszły rozgłośnie radiowe, znane nazwiska, sponsorzy... Rynek mocno się skomercjalizował. Znajomości znajomościami (bo tak pewnie częściowo jest), ale dziwisz się, że właściciel tnie koszty także na "DJ"? Przecież całe rzesze zagrają mu dokładnie tak samo, więc wybiera najtańszego. Szeregowemu klubowiczowi jest to bez znaczenia kto zagra i jak dobrze technicznie. On chce posłuchać swojej ulubionej muzy, przy niej się pobawić i poderwać jaką laskę (kolesia). "Prawdziwe" kluby w Polsce, gdzie potrafią docenić kunszt DJ można policzyć może nie na palcach jednej ręki, ale nie będzie to imponująca liczba w ponad 30-sto milionowym kraju.
Te kilka, kilkanaście lat temu rola DJ była zupełnie inna. Nie było Internetu, nie było dostępu do muzyki klubowej. Szedłeś do klubu i to DJ był Twoim muzycznym oknem na klubowy Świat. W klubach promowano muzykę. Teraz wszystko się zmieniło o 180 stopni. Dostęp do muzyki jest powszechny. Podejrzewam, że nie jeden klubowicz tutaj na portalu jest lepiej obeznany w "muzyce" niż niejeden "DJ". Dziwisz się, że ludzie idą do klubu/baru itp. i chcą słuchać i bawić się przy tym co znają i lubią? Naturalna sprawa. Jak mawiał inżynier Mamoń z filmu „Rejs” – „Lubię tylko te piosenki, które znam”. A moda na konkretną muzykę nie rodzi się teraz w klubach (tak jak to było kiedyś), ale w największych wytwórniach w połączeniu ze specami od marketingu. Ostatnio głównie zza Oceanu...
Muzyka klubowa wcale nie umiera, produkcja idzie pełną parą, ale nie wszyscy w tej branży zarobią na chleb, tak samo jak nie każdy fryzjer, murarz czy pisarz. Po prostu się nie da. Już kiedyś o tym pisałem, ale powtórzę raz jeszcze: uważam, że droga do sławy (cokolwiek to znaczy) i popularności idzie obecnie głównie przez produkcję. "Wystarczy" nagrać coś porządnego, a dzięki takim narzędziom jak Youtube bez reklamy szybko można zostać gwiazdą. Tylko jak napisał STH niech to będzie coś wyjątkowego, a nie paka jakiej pełno na beatporcie. Będzie jeden z drugim miał ze 100tys odtworzeń to i łatwiejsza będzie rozmowa z menadżerem. Prawie każdy może puścić hit Tiesto czy sztosa od Skytech, więc dla mnie klubowicza nie robi to różnicy. Ale posłuchać tych sztosów granych przez Nich samych to już zupełnie inna para lepszych kaloszy :)
A w Polsce rynek "prawdziwej" muzy klubowej nigdy się dobrze nie rozwinął. Weżmy taki Wrocław: około 600tys. mieszkańców, 100tys. studentów, do tego Dolny Śląsk... Niby jedna z klubowych oaz w Polsce. Znajdziesz jeden klub który gromadziłby cały czas tak 4-5tys. klubowiczów i posiadał z 2-3 floory? (Nie mylić z DJ Floorem ;-) Kiedy ostatni raz w jakimś z Wrocławskich "klubów" grał "porządny" (wiem pojęcie względne ale rozumiesz o co mi chodzi) DJ? Skoro taki Wroclove nie jest wstanie udźwignąć miana klubowej mekki to co dziwić się mniejszym miejscowościom? Zresztą to nie tylko problem klubów, ale dotyka to też i polskie eventy. Psioczymy, że mało jest wykonawców "ambitnych", a kiedy Ci pojawiają się na eventach publika co najwyżej średnio dopisuje.
Szczerze życzę powodzenia wszystkim DJ (tym u znanym i dopiero zaczynającym swoją przygodę), ale nie krytykujcie klubowiczów za brak gustu. Mainstream zawsze będzie dominował i przygniatał resztę. To tak jakby Paderewski czy Moniuszko mieli pretensje do Świata, że w każdym mieście nie wybudowano 10 oper, czy miłośnicy ambitnego kina malezyjskiego psioczyli, że ich filmy grywane są tylko w kinach studyjnych a nie w multiplexach (i to najlepiej w 3D).
Wybacz, że trochę chaotycznie, ale piszę tak na szybko. Temat szeroki a i tak pewnie kilka-kilkanaście kwestii wyleciało mi teraz z głowy :)
Szkoda, że swoją "wędrówkę" rozpocząłeś dopiero od 2005 roku, bo ja czasy klubowe pamiętam dużo, dużo wcześniej. We wspomnianym przeze mnie temacie "DJ" skarżą się a to na właścicieli klubów, znajomości (a właściwie ich brak), słabe gusta młodego pokolenia. Narzekań nie ma końca. Gdzieś 10 lat temu (a nawet kilka wcześniej) moi znajomi organizowali pierwsze imprezy: wszystko sami, począwszy od spraw organizacyjnych, po oprawę muzyczną (po płyty jeździli do Niemiec, bo w Polsce nie było). Wkładali i inwestowali swoje pieniądze - a wszystko to kończyło się zazwyczaj na minusie. Nie narzekali, szlifowali swoje umiejętności DJ i jakoś to się toczyło. Traktowali to jako swoją pasję, dobrą zabawę. Dzisiaj "DJ" od razu chciałby wejść do dobrego klubu i za wysoką stawkę bawić się w lokalnego Armina, tudzież Aviciego.
Konkurencja jest duża, na fali popularności szeroko pojętej muzyki klubowej nowe rzesze młodych adeptów "Didżejki" wyrastają szybciej niż uprawy ryżu na chińskich polach. Do tego doszły rozgłośnie radiowe, znane nazwiska, sponsorzy... Rynek mocno się skomercjalizował. Znajomości znajomościami (bo tak pewnie częściowo jest), ale dziwisz się, że właściciel tnie koszty także na "DJ"? Przecież całe rzesze zagrają mu dokładnie tak samo, więc wybiera najtańszego. Szeregowemu klubowiczowi jest to bez znaczenia kto zagra i jak dobrze technicznie. On chce posłuchać swojej ulubionej muzy, przy niej się pobawić i poderwać jaką laskę (kolesia). "Prawdziwe" kluby w Polsce, gdzie potrafią docenić kunszt DJ można policzyć może nie na palcach jednej ręki, ale nie będzie to imponująca liczba w ponad 30-sto milionowym kraju.
Te kilka, kilkanaście lat temu rola DJ była zupełnie inna. Nie było Internetu, nie było dostępu do muzyki klubowej. Szedłeś do klubu i to DJ był Twoim muzycznym oknem na klubowy Świat. W klubach promowano muzykę. Teraz wszystko się zmieniło o 180 stopni. Dostęp do muzyki jest powszechny. Podejrzewam, że nie jeden klubowicz tutaj na portalu jest lepiej obeznany w "muzyce" niż niejeden "DJ". Dziwisz się, że ludzie idą do klubu/baru itp. i chcą słuchać i bawić się przy tym co znają i lubią? Naturalna sprawa. Jak mawiał inżynier Mamoń z filmu „Rejs” – „Lubię tylko te piosenki, które znam”. A moda na konkretną muzykę nie rodzi się teraz w klubach (tak jak to było kiedyś), ale w największych wytwórniach w połączeniu ze specami od marketingu. Ostatnio głównie zza Oceanu...
Muzyka klubowa wcale nie umiera, produkcja idzie pełną parą, ale nie wszyscy w tej branży zarobią na chleb, tak samo jak nie każdy fryzjer, murarz czy pisarz. Po prostu się nie da. Już kiedyś o tym pisałem, ale powtórzę raz jeszcze: uważam, że droga do sławy (cokolwiek to znaczy) i popularności idzie obecnie głównie przez produkcję. "Wystarczy" nagrać coś porządnego, a dzięki takim narzędziom jak Youtube bez reklamy szybko można zostać gwiazdą. Tylko jak napisał STH niech to będzie coś wyjątkowego, a nie paka jakiej pełno na beatporcie. Będzie jeden z drugim miał ze 100tys odtworzeń to i łatwiejsza będzie rozmowa z menadżerem. Prawie każdy może puścić hit Tiesto czy sztosa od Skytech, więc dla mnie klubowicza nie robi to różnicy. Ale posłuchać tych sztosów granych przez Nich samych to już zupełnie inna para lepszych kaloszy :)
A w Polsce rynek "prawdziwej" muzy klubowej nigdy się dobrze nie rozwinął. Weżmy taki Wrocław: około 600tys. mieszkańców, 100tys. studentów, do tego Dolny Śląsk... Niby jedna z klubowych oaz w Polsce. Znajdziesz jeden klub który gromadziłby cały czas tak 4-5tys. klubowiczów i posiadał z 2-3 floory? (Nie mylić z DJ Floorem ;-) Kiedy ostatni raz w jakimś z Wrocławskich "klubów" grał "porządny" (wiem pojęcie względne ale rozumiesz o co mi chodzi) DJ? Skoro taki Wroclove nie jest wstanie udźwignąć miana klubowej mekki to co dziwić się mniejszym miejscowościom? Zresztą to nie tylko problem klubów, ale dotyka to też i polskie eventy. Psioczymy, że mało jest wykonawców "ambitnych", a kiedy Ci pojawiają się na eventach publika co najwyżej średnio dopisuje.
Szczerze życzę powodzenia wszystkim DJ (tym u znanym i dopiero zaczynającym swoją przygodę), ale nie krytykujcie klubowiczów za brak gustu. Mainstream zawsze będzie dominował i przygniatał resztę. To tak jakby Paderewski czy Moniuszko mieli pretensje do Świata, że w każdym mieście nie wybudowano 10 oper, czy miłośnicy ambitnego kina malezyjskiego psioczyli, że ich filmy grywane są tylko w kinach studyjnych a nie w multiplexach (i to najlepiej w 3D).
Wybacz, że trochę chaotycznie, ale piszę tak na szybko. Temat szeroki a i tak pewnie kilka-kilkanaście kwestii wyleciało mi teraz z głowy :)
klubowicz
DJ Bacu13 lutego, godz. 19:59
Chronologia nie tak? Podajcie swoją, dodajcie własne argumenty, źródła itp. Jeśli lepiej rozłożycie temat, jesteście utalentowanymi dziennikarzami branżowymi (w przeciwieństwie do mnie) jestem za. Mi chodziło o pokazaniu związku przyczynowo skutkowego.
Laptop za konsoletą jest ok jeśli wykorzystując jego możliwości. A nie naciskasz klawisz synchronizacji robisz banalne przejście i tak cały set.... a później taki dj pisze na forum że można cuda na takim sprzęcie robić a jak mu synchro źle zgra to nawet tego nie zauważy.
Nie spełnionym dj-em nie jestem. Parę lat temu zagrałem parę razy. Ale wiem że będę "nie spełnionym dj-em" bo chciałbym wrócić do okazjonalnych i cyklicznych występów ale nie mam znajomości. Już w tamtych czasach w było trudno o coś takiego.....a co dopiero teraz.
Dla czego ta dyskusja? Co zrobić żeby polepszyć jej byt kultury klubowej i przyciągnąć nowych pozytywnie zakręconych klubowiczów. Pokazać że można bawić się inaczej!
Aha i najważniejsze bo żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie uważam że każdy dj ze znajomościami w klubie gra gorzej od domowego dj-a
Laptop za konsoletą jest ok jeśli wykorzystując jego możliwości. A nie naciskasz klawisz synchronizacji robisz banalne przejście i tak cały set.... a później taki dj pisze na forum że można cuda na takim sprzęcie robić a jak mu synchro źle zgra to nawet tego nie zauważy.
Nie spełnionym dj-em nie jestem. Parę lat temu zagrałem parę razy. Ale wiem że będę "nie spełnionym dj-em" bo chciałbym wrócić do okazjonalnych i cyklicznych występów ale nie mam znajomości. Już w tamtych czasach w było trudno o coś takiego.....a co dopiero teraz.
Dla czego ta dyskusja? Co zrobić żeby polepszyć jej byt kultury klubowej i przyciągnąć nowych pozytywnie zakręconych klubowiczów. Pokazać że można bawić się inaczej!
Aha i najważniejsze bo żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie uważam że każdy dj ze znajomościami w klubie gra gorzej od domowego dj-a
aktywny klubowicz
radar15 lutego, godz. 01:30
Z całym szacunkiem Bacu, ale weż już odpuść z tymi tematami, bo są żenujące.
Pozdrawiam !
klubowicz
P4B1016 lutego, godz. 09:56
odbiegając od tego z czego gra DJ
Dziś w klubach gdy dominują hity z radia widać ze jest mniej ćpania. Według tego tematu w tamtych czasach gdy ćpanie to była norma była to lepsza kultura :D bo wszyscy byli zadowoleni i dominowało hasło "Peace, Love and Extasy"
Czemu w większości tematów ludzie tak HEJTUJA Radio Eska ? A nigdy nie poleca innego radia ?
A może Radia maja nie słuchać a ściągać mp3 z netu ?
I te ciągłe narzekanie ze ludzie jarają się hitami radiowymi ?? Przecież tam graja "hity" np. Armina , Swedish House Mafia, Avicii, Bob Sinclar, David Guetta itp. swoje sety prezentują DJ który na FTB cieszy sie dużą popularnością patrząc na rankingi.
Panie i Panowie proszę podać przykład jakiego radia ludzie maja słuchać po za ESka czy Radia Gra aby wyrobić sobie gust ? pomijając radia on-line.
Gdzie w radiu i tv można teraz posłuchać wszelkich odmian housu , transu , dobrego klubowego brzmienia?
Dziś już nie ma w TV programu z Daisy Dee "Club Rotation" , nie gra się już muzyki jaka kiedyś mogliście znaleźć na składankach Club Rotation czy Dance Dream.
Dzis młodzi jarają się Chada, Pih , Peja , Tede itd. bo ich jest wiecej w Tv niż muzyki tanecznej.
Czy Wy w ogóle wiecie co jest grane w Esce ?
Czy tak samo jak z radiem maryja nigdy nie włączone, nie słuchane ale jest ujowe bo tak mówi pan x i y ?
Tak samo Temat Robert M jaki to on nie dobry , a np na SF 2009 przy jego secie skakali jaka kangury :D
kultura klubowa nie umiera to ludzie sie zmieniają :D Bo zamiast iść się bawić patrzą z jakiego miksera gra dj, z czego gra a na eventach chodzą z kartkami i zapisują ile jest laserów i jakie tracki DJ gra.
Dziś w klubach gdy dominują hity z radia widać ze jest mniej ćpania. Według tego tematu w tamtych czasach gdy ćpanie to była norma była to lepsza kultura :D bo wszyscy byli zadowoleni i dominowało hasło "Peace, Love and Extasy"
Czemu w większości tematów ludzie tak HEJTUJA Radio Eska ? A nigdy nie poleca innego radia ?
A może Radia maja nie słuchać a ściągać mp3 z netu ?
I te ciągłe narzekanie ze ludzie jarają się hitami radiowymi ?? Przecież tam graja "hity" np. Armina , Swedish House Mafia, Avicii, Bob Sinclar, David Guetta itp. swoje sety prezentują DJ który na FTB cieszy sie dużą popularnością patrząc na rankingi.
Panie i Panowie proszę podać przykład jakiego radia ludzie maja słuchać po za ESka czy Radia Gra aby wyrobić sobie gust ? pomijając radia on-line.
Gdzie w radiu i tv można teraz posłuchać wszelkich odmian housu , transu , dobrego klubowego brzmienia?
Dziś już nie ma w TV programu z Daisy Dee "Club Rotation" , nie gra się już muzyki jaka kiedyś mogliście znaleźć na składankach Club Rotation czy Dance Dream.
Dzis młodzi jarają się Chada, Pih , Peja , Tede itd. bo ich jest wiecej w Tv niż muzyki tanecznej.
Czy Wy w ogóle wiecie co jest grane w Esce ?
Czy tak samo jak z radiem maryja nigdy nie włączone, nie słuchane ale jest ujowe bo tak mówi pan x i y ?
Tak samo Temat Robert M jaki to on nie dobry , a np na SF 2009 przy jego secie skakali jaka kangury :D
kultura klubowa nie umiera to ludzie sie zmieniają :D Bo zamiast iść się bawić patrzą z jakiego miksera gra dj, z czego gra a na eventach chodzą z kartkami i zapisują ile jest laserów i jakie tracki DJ gra.
:)
aktywny klubowicz
Rascal0pl16 lutego, godz. 20:16
Podpisuje sie pod slowami autora. Nic dodac nic ujac.
"bo ja obecnie jeśli już to tylko eventy"
Przez taka postawe kultura klubowa tez umiera. Zamiast ruszyc dupe na imprezy tematyczne gdzie graja Dje mniej znani a duzo lepiej niz zasrane gwiazdki to nie, po co.
"Bardziej mi to wygląda na wylewy niespełnionego dja ale to tylko moje zdanie. "
Hahaha, bo ktos sie odwazyl napisac prawde, bo komus zalezy na jakosci muzyki ? Masz racje niech to zdanie pozostanie tylko Twoje.
"Ci młodsi studiują a jak wiemy, stdent kasy nie ma."
Tak a blondynki sa 100% odzwierciedleniem tego co jest opowiadane w kawalach o nich. Bez przesady.
"Muzyka nie umiera, kultura klubowa nie umiera... Po prostu się zmienia. "
Zazwyczaj zmiany od roku wymienionego przez autora jako pierwszy ida na gorsze, wiec ja pieprze takie zmiany.
"Wkładali i inwestowali swoje pieniądze - a wszystko to kończyło się zazwyczaj na minusie. Nie narzekali, szlifowali swoje umiejętności DJ i jakoś to się toczyło. Traktowali to jako swoją pasję, dobrą zabawę. Dzisiaj "DJ" od razu chciałby wejść do dobrego klubu i za wysoką stawkę bawić się w lokalnego Armina, tudzież Aviciego."
Kurde przeciez nadal tak jest, wezcie czytajcie ze zrozumieniem ok ? on sie nie zalil tylko pisal o muzyce.
A przyklad ktory podales to typowy przyklad "wannabeadj"
A zaczal od tych lat bo sam tez to zaobserowoiwalem - 2005-2006 to okres w ktorym wsyzstko zaczelo sie sypac i schodzic na zla droge.
"Kiedy ostatni raz w jakimś z Wrocławskich "klubów" grał "porządny" (wiem pojęcie względne ale rozumiesz o co mi chodzi) DJ?"
No wybacz ale we wrocku i okolicy odbywaja sie do teraz porzadne imprezy.
"Dla czego ta dyskusja? Co zrobić żeby polepszyć jej byt kultury klubowej i przyciągnąć nowych pozytywnie zakręconych klubowiczów. Pokazać że można bawić się inaczej!"
Tak jak juz pisalem w innym temacie - bierz sie za organizacje sam;]
"Z całym szacunkiem Bacu, ale weż już odpuść z tymi tematami, bo są żenujące."
Z calym szacunkiem, ale zenujace moze sa dla Ciebie - takich tematow trzeba wlasnie jak najwiecej.
"Czemu w większości tematów ludzie tak HEJTUJA Radio Eska ? A nigdy nie poleca innego radia ?
A może Radia maja nie słuchać a ściągać mp3 z netu ?"
Oczywiscie ze to jest lepsze - dzieki temu sam poznajesz i szukasz nowej muzyki [w sensie nie ze nowej co dopiero wyszla, tylko zglebiasz temat bardziej]
"bo ja obecnie jeśli już to tylko eventy"
Przez taka postawe kultura klubowa tez umiera. Zamiast ruszyc dupe na imprezy tematyczne gdzie graja Dje mniej znani a duzo lepiej niz zasrane gwiazdki to nie, po co.
"Bardziej mi to wygląda na wylewy niespełnionego dja ale to tylko moje zdanie. "
Hahaha, bo ktos sie odwazyl napisac prawde, bo komus zalezy na jakosci muzyki ? Masz racje niech to zdanie pozostanie tylko Twoje.
"Ci młodsi studiują a jak wiemy, stdent kasy nie ma."
Tak a blondynki sa 100% odzwierciedleniem tego co jest opowiadane w kawalach o nich. Bez przesady.
"Muzyka nie umiera, kultura klubowa nie umiera... Po prostu się zmienia. "
Zazwyczaj zmiany od roku wymienionego przez autora jako pierwszy ida na gorsze, wiec ja pieprze takie zmiany.
"Wkładali i inwestowali swoje pieniądze - a wszystko to kończyło się zazwyczaj na minusie. Nie narzekali, szlifowali swoje umiejętności DJ i jakoś to się toczyło. Traktowali to jako swoją pasję, dobrą zabawę. Dzisiaj "DJ" od razu chciałby wejść do dobrego klubu i za wysoką stawkę bawić się w lokalnego Armina, tudzież Aviciego."
Kurde przeciez nadal tak jest, wezcie czytajcie ze zrozumieniem ok ? on sie nie zalil tylko pisal o muzyce.
A przyklad ktory podales to typowy przyklad "wannabeadj"
A zaczal od tych lat bo sam tez to zaobserowoiwalem - 2005-2006 to okres w ktorym wsyzstko zaczelo sie sypac i schodzic na zla droge.
"Kiedy ostatni raz w jakimś z Wrocławskich "klubów" grał "porządny" (wiem pojęcie względne ale rozumiesz o co mi chodzi) DJ?"
No wybacz ale we wrocku i okolicy odbywaja sie do teraz porzadne imprezy.
"Dla czego ta dyskusja? Co zrobić żeby polepszyć jej byt kultury klubowej i przyciągnąć nowych pozytywnie zakręconych klubowiczów. Pokazać że można bawić się inaczej!"
Tak jak juz pisalem w innym temacie - bierz sie za organizacje sam;]
"Z całym szacunkiem Bacu, ale weż już odpuść z tymi tematami, bo są żenujące."
Z calym szacunkiem, ale zenujace moze sa dla Ciebie - takich tematow trzeba wlasnie jak najwiecej.
"Czemu w większości tematów ludzie tak HEJTUJA Radio Eska ? A nigdy nie poleca innego radia ?
A może Radia maja nie słuchać a ściągać mp3 z netu ?"
Oczywiscie ze to jest lepsze - dzieki temu sam poznajesz i szukasz nowej muzyki [w sensie nie ze nowej co dopiero wyszla, tylko zglebiasz temat bardziej]
aktywny klubowicz
La Gato22 lutego, godz. 18:45
Teraz ludzie bawią się przy tym co jest w radiu.. Muzyką w Polsce rządzi paru baranów którzy tak na prawdę nie maja o niej pojęcia. Dzięki Bogu są jeszcze takie miejsca jak Soundbar w Lublinie <3
Jag <serce> ACID!
"Nigdy nie dyskutuj z głupcem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem..."
"Nigdy nie dyskutuj z głupcem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem..."
Aktualności
Planeta FM zaprasza Twoich znajomych na imprezę!!!
Drodzy Klubowicze!! Zaproszeni artyści, Radio Planeta oraz organizatorzy nie mogą docze...
- Naczelny FTB atakuje!
- Dada Life – album z wokalami czy bez?
- 10 polskich świeżości! Oen, Kosik, Deas, Mr Root i nie tylko!
- Transmisje z Ibizy w czwartek, piątek i niedzielę!
- Techno-Koniec -Świata czyli zapraszamy na Apokalipsę!
- MC Jacob A. u Sound & Light Service - Zaproszenie na Qubo House Festival
- Rihanna i 303, Will I Am DJ-em, a Jay Z zaprasza Afrojacka
- Durand z Oakenfoldem!
- Deniz Koyu: nowy imprezowy hit
- Płyta tygodnia: 'Eric Prydz presents Pryda'!
- Dahlback z jednym z najlepszych remikserów świata
- Glassesboys: będzie międzynarodowy sukces?
- Nowy singiel 4 Strings
Imprezy promowane
Imprezy
Dzisiaj- We Are Your Music Mate Showcase 2012 Tour
Forma Wrocław - Analogen Presents Dino Sabatini (prologue, Outis/ Berlin)
8 Bitów Poznań - Beats Friendly 8 B-Day/Novika & Mr.Lex+ Special Guest Pol_on
Flow Katowice - Faithless - Sister Bliss Dj Set
Platinium Warszawa - Tajne Komplety
INQbator Katowice - Diskovery With Oliver Ton
Mocca Warszawa - Warsaw Royal By The Entourage
Capitol Warszawa - Suck & Blow: No Suck - No Fun
Trendy Music Club Katowice - U Know Me Records Showcase
Klub 55 Warszawa - Famous Night X
Bed Club Wrocław
- Brutal Night
Czarna Perła Warszawa - Endless Night
Fort Colomb Poznań - Amsterdam
Magic Krzyżanowice - Globaltrance Euphoria
Kontrasty Łódź - Liga Klubowiczów
Moderna Dębica - Before Sunrise Festival Party
Omen Płośnica - Pop In Da House
Agaton Szczytno - Restan Club Night
Restan Club Krzeczowice k. Przeworska - Bachanalia - Fafaq
X-Demon Zielona Góra - Facebook Party
Paka Mieleszyn k/Gniezna - In Search Of Sunrise 10: Australia - Official Launch Party
Elektrownia RP Łódź
- Studencka Środa - Karykatury
X-Demon Zielona Góra
- Monter, Inox & Ftb Session @ Radio Index 96,0 Fm
X-Demon Zielona Góra
- The Best Of Dj Inox 2012
X-Demon Zielona Góra
- Maffy B-Day Night
Paka Mieleszyn k/Gniezna
- Black Night & Dj Vibe
X-Demon Zielona Góra - Electro In Attack - Meisal Aka Soy-Tai B-Day Party
Elektrownia RP Łódź
- The Best Of Dj Inox 2012
X-Demon Leszno
rejestracja
...a jeśli masz już konto Zaloguj się »







