Wczoraj późnym wieczorem miał swoją premierę "live teledysk" do nowego nagrania Tiesto, które już teraz można kupić na itunes prawia na całym świecie, a który swoją oficjalną premierę w Niemczech... 25 UserComments

Tiesto vs. Sander kiedyś i dziś

Artykuł dodano: 21 stycznia 2014, godz. 11:11
Odsłony: 6423x
Wczoraj późnym wieczorem miał swoją premierę "live teledysk" do nowego nagrania Tiesto, które już teraz można kupić na itunes prawia na całym świecie, a który swoją oficjalną premierę w Niemczech i Wielkiej Brytanii będzie miał 23 lutego. Chwilę wcześniej pojawiło się "lyric video" do najnowszego utworu Sandera van Doorna "Right Here Right Now", które postanowiliśmy zestawić razem z "Red Lights". 


Dlaczego? Głównie po to, żeby pokazać, jak oba kawałki są do siebie podobne. Korzystają z tego samego patentu na "taneczną piosenkę śpiewaną przez mężczyznę", który jakiś czas temu wymyślił Avicii przy okazji "Fade Into Darkness", a z którego następnie skorzystali między innymi Swedish House Mafia w "Don't You Worry Child" czy Armin van Buuren w "This Is What It Feels Like". 

Jak się okazuje dostanie się na plejlisty rozgłośni radiowych i do czołówki UK TOP 40 jest teraz jedynym priorytetem zarówno Tiesto, jak i Sandera, i zupełnie panowie nie przejmują się tym, co serwowali swoim fanom jeszcze rok czy dwa temu. Nie wspominając już zupełnie o ich brzmieniu sprzed lat pięciu czy dziesięciu! W ramach ciekawostki zestawmy jednak również ich utwory sprzed lat i przyjrzyjmy się ich ewolucji. 

ROK 2004

Tiesto - Traffic (Original Mix)
Sander van Doorn - Dark Roast (Original Mix)

ROK 2007

Tiesto - In The Dark (Official Video HD)
Sander van Doorn - Riff (Original Mix)

ROK 2011

Tiësto & Hardwell - Zero 76 (Official Music Video)
Sander van Doorn - 'Koko' (Club Mix)

ROK 2014

Tiësto - Red Lights (Live)
Sander van Doorn - Right Here Right Now (Neon) [Lyric Video]
Komentarze
  • Domino_memedżer21 stycznia 2014, godz. 16:26
    Miałem to szczęście, mając obecnie 34 lata, że zaczynałem w czasach, o których większość z Państwa może tylko pomarzyć (muzycznie, trance'owo, etc.). Tak samo, jak NIGDY nie zrozumiecie, dlaczego lata 80-te są najlepszymi muzycznie latami, jakie były w ostatnim 100-leciu - tak samo niemal wszyscy nie zrozumiecie, dlaczego trance i muzyka wogóle elektroniczna pomiędzy 1995-2006/7 stała na bardzo wysokim poziomie. Byłem w Pradze, Sensation 2007 na Doornie - BOMBA! Kiedyś ww. Dj-e aby się przebić musieli mocno się napocić (melodia, muzyka, dobór poziomu muzycznego)- dzisiaj ryk, pisk, przestery big-roomowe - pomiędzy tym wokal wykastrowanego faceta. I leci to disco polo od Tiesto i Armina - a ja się pytam, czy to są ci sami ludzie sprzed 12 lat? Czy 12 lat to tak wiele, że ci, który tworzyli wyżyny jakości dzisiaj grają to co grają? A co do wypowiedzi, że oni "szukają brzmienia" - to szukanie brzmienia nazywało się In Search of Sunrise, Tiesto Summerbreeze (polecam, z 2003 roku bodajże), Nyana i dziesiątki innych płyt i artystów. No, i mój ulubiony Ferry Corsten (posłuchajcie sobie Solstice, original remix, albo spróbujcie go wykorzystać jako apogeum w swoim secie). Szkoda, że nie mam większości już z tej dawnej muzyki, ale jak znajdę jakieś godne wspomnienia kawałki, to nadmienię w przyszłości. Pozdrawiam
  • Alphazone_221 stycznia 2014, godz. 19:29
    moc w młodych umysłach producentów ;) Jak ja kiedyś uwielbialem sandera ... Ehh . trzeba mu powiedzieć papa .
  • kabasz21 stycznia 2014, godz. 21:00
    EC V SvD b2b Marco V to bylo cos :D
  • Jerycho198821 stycznia 2014, godz. 22:16
    O ile Tiesto jest mi obojętny, o tyle żal mi Sandera. Moim zdaniem facet w tych swoich poszukiwaniach się trochę zagubił. Pewnie sobie myślał - pójdę na łatwiznę zacznę grać to co wszyscy, a tu psikus. Jakieś oskarżenia o plagiat, jakieś bezpłciowe utwory ;) Całe szczęście mam gdzieś jeszcze Supernaturalistic i stare sety tegoż pana :P
  • Qtek21 stycznia 2014, godz. 23:14
    Jakiś czas temu pogodziłem się z tym, że jedni z moich ulubieńców zajęli się chałturą... dlatego powstrzymam się od komentarza ich obecnej twórczości.

    Kiedyś Tiesto był klasą dla siebie, a Sander masakrował setami granymi nad ranem :) ale niestety to już przeszłość i nie ma co skomleć... cieszę się, że miałem okazję imprezować z nimi ;)
  • goldenscan21 stycznia 2014, godz. 23:39
    hmm zastanawiam się czy to jest pasja w krytykowaniu ..czy po prostu jako Naród mamy to we krwi … wydaje mi się,że muzyka jest sztuką samą w sobie i ciężko ją oceniać tylko i wyłącznie przez pryzmat nas samych …może dla ludzi którzy słuchali muzyki "klubowej" w latach 90tych "Traffic" był wielkim gównem a większość Was sie tym zachwyca …a zresztą każdy ma prawo do własnej opinii …. taka refleksja …każdy pluł na "Kaleidoscope" a poźniej duży % producentów/dj'ów poszedł w tym kierunku'
  • goldenscan21 stycznia 2014, godz. 23:43
    sorry za błędy ale zmęczenie dopada
  • Domino_memedżer22 stycznia 2014, godz. 11:29
    goldenscan - to jest właśnie ten upadek, o którym piszę nie tylko ja. Po pierwsze - Traffic wyszedł w 2003 roku, a nie w latach 90'tych. Był "gównem"? Był komercyjnym trance/elektronica - chwytliwy motyw. Skoro muzyka jest SZTUKĄ jak piszesz to jak to jest ciężko ją oceniać? Właśnie o to chodzi w sztuce - oceniamy malarstwo, rzeźbę i muzykę! Kaleidoscope jest wyrazem zmęczenia Tiesto i chęcią zarobienia jeszcze większej kasy za mniej (sam niedawno powiedział, że kiedyś grał 9 minutowe utwory przez 6-8 godzin, a teraz 3-4 minutowe przez dwie). Cóż jest lepszego dla 40-latka? Robi disco-polo, wychwytuje aktualne trendy i rytmy, komponuje "własne", doda wokal wykastrowanego żelka, ma siłę, przebicie na rynku, na 10 utworów jeden złapie i się sprzedaje jak śmietana do kawy. Gra sety po 2-3 godziny, kasuje jeszcze większą stawkę i ma jeszcze większą (ale niekoniecznie najlepszej jakości) rzeszę "fanów". Z tym, że Tijsowi można to wybaczyć - zmęczył się chłop przez 20 lat grania, zrobił kawał historii, sztosy, jakich nie może się wstydzić - i ŚWIADOMIE odpuścił. Nie akceptuję tego, ale rozumiem powody, dla których to zrobił. Tymczasem teraz tandeta zalewa świat, robią to samo, co wielcy dj'e - jednemu na tysiąc uda się zrobić chwytliwy kawałek - i od razu gwiazda. Tamci Dj-e, poprzedniego pokolenia, jednak musieli się przebijać melodiami, ciężką pracą twórczą, robić coś innego niż wszyscy i po wielu latach dostawali się na szczyty. Teraz rumcyk-umcyk, przester, vokal, przester. Big-roomy powstały dlatego, że dje na wielkich koncertach zauważyli, że ludzie i tak w liczbie kilkunastu tysięcy nie słuchają tego, co się gra (ci dalej od sceny) bo dźwięki ze względów naturalnych są przesterowane lub mocno zniekształcone (otwarte plenery), gawiedź zaćpana lub pod wpływem alkoholu - po co się męczyć, od razu zróbmy hałas big-rum w studio, nałożymy flangera - na estradowych głośnikach jak znalazł. Chyba jedyną od lat kompilacją, która utrzymuje poziom (kompilacją komercyjną, nie niszową) jest Anjunadeep. Dla ludzi obecnego pokolenia muzyczne przypomnienie, co to jest jakość: Kamaya Painters - Far from Over (oliver lieb remix). Pozdrawiam
  • Madziunia:*22 stycznia 2014, godz. 16:03
    Słucham i nie wierzę, że to Tiesto...tzn. wolę jednak pamiętać twórczość obu panów sprzed paru lat.
  • beehoo26 stycznia 2014, godz. 14:25
    Dokładnie to co mówi Qtek, było i minęło. Kto teraz w ogóle w Polsce chodzi na eventy, poza Mayday wszystko padało , jeszcze niby Sunrise na który co roku wszyscy narzekają i wspominają jak kiedyś było pięknie.Panowie graja to co graja i tyle, widocznie ktoś to lubi.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (25)