X Urodziny klubu Ekwador - relacja FTB.pl

AutorKokosz

MiastoWrocław / Eindhoven

2 lutego 2008, godz. 11:43 / Komentarze (58)

Są takie miejsca w Polsce wokół których krążą legendy. Był taki czas, że właśnie w tych miejscach rodziły się legendy i zaczynały prawdziwe, klubowe kariery. To miejsce, przed laty kojarzone wyłącznie z Krisem i jego pełnymi magii i uroku występami, dzisiaj ma się bardzo dobrze, a pogłoski o końcu atmosfery, klimatu i czasów świetności można uznać wyłącznie za złe języki…

Klub Ekwador w Manieczkach ma swoje miejsce w historii polskiego clubbingu i cokolwiek by o nim nie mówić trzeba przyznać mu jedno – gdyby nie ta kuźnia talentów to być może Kris nadal grałby Norbiego w małych dyskotekach, Tiddey zajmował się importem i eksportem, Hazel i Drum (brat Hazela) może mieliby własną kapelę, zaś amfiteatr w Kołobrzegu w okresie 20-21 lipca świeciłby pustkami, lub odbywałby się wówczas recital jakieś upadającej gwiazdy Teatru Telewizji Polskiej. To właśnie klub Ekwador sprawił, że grupa kumpli postanowiła spróbować czegoś więcej niż grywać po dyskotekach i remizach. Ta grupa zdecydowała się ukształtować nieujarzmiony dotąd sektor rynku. To właśnie dzięki Ekwadorowi dzisiaj rywalizują ze sobą w organizacji wielkich eventów muzycznych takie agencje jak MDT, MSM, Essence, czy Soundtrade.

Nigdy wcześniej nie byłem w Ekwadorze. Za czasów rezydentury Krisa i reszty ekipy ani razu nie bawiłem się w tym klubie. Jak każdy słyszałem przeróżne opowieści i legendy dotyczące tego miejsca. To, że było tam świetnie – wiemy wszyscy. Ale jak jest teraz? Przecież Ekwador od roku otwierany jest tylko raz na kilka tygodni – nie ma tam już zwykłych imprez tylko organizowane są raz na jakiś czas specjalne muzyczne wydarzenia. Na wszelakich forach internetowych czytałem jak jedni klubowicze narzekali, że Ekwador się skończył, że czasy świetności ma już za sobą, że to co było już nigdy nie powróci. Z drugiej jednak strony czytałem posty ludzi, którzy pamiętają ten klub za starych czasów i do dnia dzisiejszego bawią się w nim wyśmienicie. Jak więc jest naprawdę? Czy naprawdę Ekwador to tylko jeden człowiek za konsoletą? 26 stycznia klub miał swoja wielką imprezę – X urodziny na których gwiazdami specjalnymi byli Blank & Jones, a także Tiddey, oraz zaproszeni przez klub DJ-e. Pomyślałem, że będzie to świetna okazja by skonfrontować legendy z mitami i faktami dotyczącymi tego miejsca.

Już sam fakt, że Blank & Jones zgodzili się wystąpić na urodzinach klubu był niezwykłym wydarzeniem w świecie muzyki. Od kilku tygodni formacja odbywała swoją trasę po Ameryce Północnej oraz Kanadzie i po serii wspaniałych i wyczerpujących występów ogłosili, że po Nowym Roku znikają ze sceny na kilka miesięcy by skupić się na pracy w studio nad swoim nowym albumem – nie kompilacją jak ostatnie Singles lecz pełnoprawnym następcą Monumentu. Blank & Jones już kiedyś grali na urodzinach Ekwadoru i złożonej im propozycji występu w Ekwadorze nie chcieli odrzucać. W drodze wyjątku zdecydowali się wystąpić dla swoich polskich fanów. Sam fakt wzbudził wielką euforię wśród klubowiczów jeszcze na długie tygodnie przed imprezą. W końcu ostatni raz Blank & Jones występowali na Beach Party i wszyscy zdążyli się za nimi stęsknić.

Ekwador przygotował się na swoje urodziny. Zadbano dosłownie o wszystko – od sowitego zapasu napojów, alkoholi, jak i dostępnej garmażerki, po zapasowe agregaty prądotwórcze w razie awarii prądu – wszak meteorolodzy na tę właśnie noc zapowiadali straszne wichury. Na nic były modły tych wszystkich, którzy nocami błagali niebiosa i czeluści piekielne by ta impreza się nie odbyła. Na nic oddanie duszy i cyrografy z synami ciemności – X urodziny klubu Ekwador obyły się z wielką pompą! Była to noc, o której krążyć będą legendy jeszcze przez wiele miesięcy, jeśli nie lat…

Bramy klubu otwarte zostały około godziny 21:00, a klubowiczów powitały taneczne rytmy grane przez pierwszego z gości klubu – MdK. Nie miał jednak szczęścia ten dobrze zapowiadający się DJ, gdyż chwilę po rozpoczęciu jego występu nastąpiła awaria prądu, jakkolwiek przygotowany na tę okoliczność management klubu błyskawicznie zareagował. Pomimo chwilowej niedyspozycji świetlnej i ciszy, która napawała klubowiczów lękiem, czy aby na pewno impreza się odbędzie, wreszcie MdK zaatakował pierwszymi bitami. Prąd rozświetlił i nagłośnił klub w mgnieniu oka, a obecni już miłośnicy trance’owych rytmów zaczęli tańczyć na parkiecie. MdK spisał się na medal – wszak przed nim było najtrudniejsze zadanie imprezy – po nagłej awarii musiał przekonać wszystkich, że klub nad wszystkim panuje oraz, że sytuacja się już nie powtórzy. Swoją misję wypełnił znakomicie – nie tylko rozbujał tańczących imprezowiczów, ale także wybił im z głowy jakiekolwiek wątpliwości dotyczące przedterminowego zakończenia imprezy.

Zaraz po godzinnym secie MdK za konsoletą pojawił się debiutujący w Ekwadorze Ronald De Foe – część z Was z pewnością kojarzy go chociażby z konkursu na remix CJ Stone – Storm, który zorganizowaliśmy rok temu na łamach FTB.pl – zauważony wówczas DJ i producent dzisiaj miał swoje pięć minut chwały w legendarnym klubie, na którym już niejeden pewny siebie i dobrze zapowiadający się DJ połamał sobie zęby (oczywiście w metaforycznym tego słowa znaczeniu). Nie wystarczy bowiem zagrać w Ekwadorze, trzeba jeszcze być zapamiętanym przez uczestników. Ronald zdecydował się zagrać trance w pełnym tego słowa znaczeniu – każdy słuchacz Trance Around The Word with Above & Beyond był zachwycony – Ronald poleciał w tym właśnie stylu, grając trance z najwyższej półki, co doprowadziło bawiących się i – trzeba to nadmienić – ciągle napływających do klubu imprezowiczów do tanecznej euforii.

Nastał czas muzycznych wspomnień gdy za konsoletą stanął Drum (brat Hazela). Po wysoko postawionej poprzeczne muzycznej zdecydował się nie rywalizować z Ronaldem de Foe. Pomysł Druma na jego występ przed gwiazdami nocy – Blank & Jones oraz Tiddeyem – był prosty – zagrać wybuchową mieszkankę starych hitów, z którymi Ekwador jest kojarzony. Tak naprawdę to Drum był tej nocy jedynym łącznikiem Ekwadoru z latami rezydentury Krisa. Gdyby nie Drum to nikt by nie wspominał przeszłości. Zresztą nikt tez nie potrzebował odgrzewania starych kotletów i pomimo, że klubowicze dobrze się bawili to widać było że po raz pierwszy od rozpoczęcia imprezy zaczęli nerwowo spoglądać na zegarki.

Była to świetna okazja by porozmawiać z klubowiczami na temat Ekwadoru, jego historii i jego obecnej kondycji. Muszę przyznać, że imprezowicze, którzy okupowali wygodne loże byli skłonni do rozmów. Gdy w tle słychać było kultowy już numer Firewall pytałem Jacka z Radomia czy był wcześniej w Ekwadorze. Okazuje się, że tak – pamiętał jeszcze czasy Krisa i gdy teraz słyszy ten numer to gdy rozgląda się dookoła to czuje się właśnie jak za tamtych czasów. Ciepło wspomina tamte lata, chociaż przyznaje, że woli bardziej ambitniejszy trance – właśnie taki jaki ostatnio grany jest w Ekwadorze. Jego kolega Paweł dodał, że wspominki są fajne, ale tylko niektóre. Takie numery jak Firewall są kwintesencją trance, ale trzeba pamiętać, że stare lata Ekwadoru to także lata wiksiarskiej trucizny, której nie widzi w obecnym Ekwadorze, a przyjeżdża tu znów od czasu ostatniego Amsterdam Dance Mission. Paweł był ze swoją dziewczyną Kamilą – jak się okazało już nie dziewczyną, a żoną – Kamila wspomina, że Paweł jak i Jacek nie chcieli przyjeżdżać na Amsterdam, bo jak twierdzili bez Krisa ten klub to dno – namówiła ich bo jest wielbicielką Menno de Jonga. Zarówno Paweł, jak i Jacek wybuchli śmiechem i przyznali z zakłopotaniem, że faktycznie dali się nabrać na propagandę jak to źle jest w Ekwadorze, ale od Amsterdamu są prawie na każdej imprezie.

Loże dalej spotkałem Ilonę, Wojtka, a także Radka i Michała. To była ich pierwsza impreza w Ekwadorze. Twierdzili, że dotąd nie myśleli o tym klubie na poważnie bo kojarzył się im z wiksą, ale gdy zobaczyli, że gwiazdami są Blank & Jones zdecydowali się zaryzykować. Wspominają, że przyjechali z Gorzowa Wielkopolskiego i mieli prawie 30-minutowy przystanek niedaleko Manieczkiem. W jednej z pobliskich wiosek zatrzymała ich Policja i zgotowała przeszukanie samochodu. Dla Ilony było to przerażające przeżycie. Do tej pory poza rutynową kontrolą dowodu osobistego nie miała do czynienia z Policją. Teraz natomiast przeszukano im samochód jak gdyby byli najbardziej poszukiwanymi łotrami świata. Gdy w dodatku zgasło światło była wściekła, że po tych wszystkich przygodach impreza jeszcze miałaby się nie odbyć. Teraz mówi, że jest już spokojna i nie może się doczekać Blanków.

Uprzejmy głos Druma (brat Hazela) obwieścił, że w klubie są już Blank & Jones i że lada moment rozpoczną swój występ. Podziękowałem za rozmowę i życząc dobrej zabawy udałem się na backstage. O mojej ekskluzywnej rozmowie z Blank & Jones przeczytacie w osobnym artykule, który pojawi się na łamach FTB już za kilka dni. Jest na co czekać, gdyż FTB jako jedyny portal miał możliwość porozmawiania z Pietem i Jaspą nie tylko o ich dzisiejszym występie, ale również o nowym albumie. Mało kto wie, ale Blank & Jones w czasie swojego seta zagrali singiel promujący ich nowe wydawnictwo – singiel, który w Ekwadorze miał swoją klubową premierę.

Rozmawiać byśmy mogli długo, ale nadszedł czas występu gwiazd tej nocy. Zebrali swój sprzęt i ruszyli do konsolety. To co Blank & Jones zaprezentowali podczas kolejnych 100 minut swojego ekskluzywnego występu było niesamowite. Tylko jeden raz wcześniej byłem na ich występie – było to we wrocławskim klubie Metropolis – gdzie odbywała się ich trasa promujący album Monument w 2004 roku. Wszystkie dobre wspomnienia z tamtej nocy zostały dosłownie zmiażdżone przez ich obecny set. Spodziewałem się lawirowania pomiędzy największymi hitami i klasykami Blank & Jones z najnowszymi hitami, które grali w swoich radioshow, ale tak dobrej mieszanki jeszcze nie słyszałem.

Formacja zagrała bardzo dużo swoich przebojów z ostatniego albumu – Monument, który uważają za swój najlepszy album. Zresztą klubowicze to potwierdzili śpiewając z całych sił chociażby Mind of Wonderfull. Występ rozpoczęli od swojego remiksa Catch, który promował ostatnią kompilację Blank & JonesSingles. Chwilę potem nastąpiła prawdziwa eksploracja tanecznego szału – wszyscy zwariowali – a gdy nasze ciała ogarniały brzmienia Cream, Nightfly, Dj Culture, Desire to nie było w Ekwadorze osoby, która nie szalałaby na parkiecie. Nie obyło się również bez polskiego akcentu – wśród numerów granych przez Blank & Jones znalazł się również ostatni przebój Nitrous Oxide – Amnesia.

Pamiętam, że podczas swojej rozmowy z Blank & Jones sporo mówiliśmy o Flowtation, który w moim przekonaniu jest najbardziej niedocenionym numerem Blank & Jones. Jak się okazało – zarówno Piet jak i Jaspa myślą podobnie. Euforyczny taniec opętał wszystkich gdy Flowtation poleciało z głośników. Blank & Jones zrozumieli wtedy, że ich polscy fani mają podobne zdanie o tym numerze. To było niesamowite uczucie. Pomimo iż Blank & Jones zakontraktowane mieli tylko 90 minut występu zdecydowali się przedłużyć czas jego trwania. Gdy zakończyli swój set klubowicze krzyczeli w niebogłosy „Blank & Jones, Blank & Jones, Blank & Jones” – wobec takiej presji spragnionych ich hitów fanów nie mogli pozostać obojętni – zagrali jeszcze dwa numery. Ekwadorczycy byli spełnieni.

Pomimo iż Blank & Jones w czasie swojego występu rozdawali autografy to po jego zakończeniu zdecydowali się na integrację z fanami. Przywieźli ze sobą mnóstwo gadżetów do rozdania – od płyt CD, przez winyle, a na koszulkach kończąc. Przyszedł czas na zdjęcia z fanami i rozdawnictwo. Tej nocy w Ekwadorze spełniło się kilka marzeń.

W czasie gdy Blank & Jones rozdawali autografy, gadżety i robili sobie zdjęcia z fanami za konsoletą stanęła największa polska gwiazda tej nocy – Tiddey. Takich braw i okrzyków „Tiddey, Tiddey, Tiddey” już dawno nie słyszałem. Zresztą byłem przekonany, że po Blank & Jones nikt nie zwróci uwagi na to kto jeszcze gra. Myliłem się. Klubowicze chcieli Tiddeya, chcieli by zrobił z nimi to, do czego doprowadzili ich Blank & Jones. I tak też się stało. Darek rozpoczął swojego pełnego energii seta i zagrał Trance wielkiego formatu. Lawirował pomiędzy kojarzonymi z nim hitami, a nowościami, które obecnie są w jego sercu. Tiddey bardzo się rozwinął w minionym roku – skupiony na pracy w studio nad swoimi produkcjami i warsztatem producenckim zaniedbał nieco swoich fanów przez co część z nich zdecydowała się w minionym roku nie oddać na niego głosu w rankingu FTB TopDJ. Dzisiaj Tiddey jest zupełnie innym DJ – bardziej dojrzałym, którego produkcje grane są przez Blank & Jones, Armina Van Buurena, Marco V, czy Seana Tyasa. W tej tonacji był również jego set. Zresztą gdy zagrał swoje przeboje Rain of Tears, Taylla, Feel Destinantion 2007 czy Sharks to klubowicze rozpoznali ich nuty i zaczęli skandować „Tiddey, Tiddey, Tiddey”.

Występ dobiegł końca, a klubowicze chcieli więcej. Za konsoletą ponownie stanął Drum (brat Hazela). Tiddey zaś został oblężony przez fanów którzy nie pozwolili mu odejść. Chcieli więcej  więcej Tiddeya. Prosili, błagali, byli nieugięci. Wreszcie pod naciskiem klubowiczy Tiddey zaprosił wszystkich pragnących dobrego trance na drugą salę, gdzie konsolety użyczył mu Insane. Ludzie wariowali słysząc największe klasyki Tiddeya.

Gdy czas Druma dobiegł końca za konsoletą dużej sceny stanął K3. Muszę przyznać się do jednego – z początku nie byłem przekonany co do tego DJ-a. To i owo o nim słyszałem, ale nic na tyle ciekawego, aby zainteresować się jego występem. Pamiętam, że obserwowałem szaleństwo na małej scenie gdy nagle do moich uszu dobiegły nuty Dash Berlin Till The Sky Falls Dawn. Co do cholery? – pomyślałem – W Ekwadorze, taki trance? Kto do jasnej cholery jest taki odważny? – udałem się na główną scenę. Za konsoletą stał K3 i po jego spojrzeniu widać było co myśli „Czekajcie no, ja wam zaraz pokażę!” – i pokazał. Zmiażdżył dosłownie wszystko i wszystkich. Ambitny, bardzo wokalny trance z którym kojarzymi Tiesto i Armina Van Buurena okazał się tym, czego wszyscy potrzebowali w Ekwadorze – nie zabrakło takich przebojów jak First State – Falling i Paul Van Dyk – Let Go. Blank & Jones oraz Tiddey mieli być gwiazdami tej nocy i byli, ale to K3 był wydarzeniem tej imprezy.

Selekcja utworów odzwierciedlała to co nadaje rytm mojemu sercu. Takie uczucie jakie towarzyszyło mi podczas występu K3 miałem tylko na Tiesto Elements of Life w Hali Ludowej we Wrocławiu oraz na RMI Trance Xplosion with Armin Van Buuren w zeszłym roku. Nie będę ostrożny w tym co napiszę, ale K3 to największy potencjał DJ-ski na polskiej scenie klubowej od czasu Tiddeya, Angelo Mike’a i Nitrous Oxide’a i w przeciwieństwo do powyższej trójki K3 ma coś jeszcze – talent i intuicję w doborze granych numerów przez co z całej trójki ma największe szanse na przebicie się obierając drogę Armina Van Buurena czy Tiesto. I jeśli starczy mu pary to wróżę mu świetlaną przyszłość – mnie urzekł, mnie przekonał, chcę więcej K3 na polskiej scenie trance!

Pisząc o DJ-ach nie można pominąć Insane'a, który rewelacyjnie władał małą sceną. Trzeba przyznać, że ciężko jest grać mając świadomość, że na scenie obok mają swoje występy takie gwiazdy jak Blank & Jones oraz Tiddey, ale dla Insane'a nie był to powód dla którego nie miałby dać z siebie wszystkiego co najlepsze, aby ci klubowicze, którzy bawili się na jego scenie mieli równie dobre wspomnienia. Dawał z siebie wszystko i było widać, że ludziom się bardzo podobało. Zresztą Insane pokazał klasę gdy zaprosił Tiddeya na ponadprogramowy występ na jego scenie, który zakończył swojego seta po Blank & Jones. Nie musiał, a jednak zaprosił. Nie zmienia to również faktu, że podczas występu Insane'a klubowicze bawili się znakomicie.

Impreza była warta każdej wyprawy, każdych kosztów i każdego grzechu. Klub Ekwador jest miejscem adaptującym się do otaczającej go rzeczywistości i nie jest odporny na zmiany. Nie bawiłem się w tym klubie za czasów rezydentury Krisa, ale tej nocy nie był on potrzebny - nic z przeszłości nikomu nie było potrzebne. Liczyła się wyłącznie bieżąca chwila i dzisiejsza impreza - nowa jakość. Ekwador to atmosfera, to klubowicze i muzyka. Miejsce żyje własną legendą i jest jak rozpędzona lokomotywa. Jeśli teraz klub ma taką moc to nie potrzebne są żadne wspomnienia. To co dzieje się teraz jest miażdżąco dobre! Urodziny klubu były strzałem w dziesiątkę i pokazały, że Ekwador ma jeszcze sporo do powiedzenia na polskiej scenie klubowej. Chcemy więcej takich imprez!

O tym co działo się na X Urodzinach klubu Ekwador będziecie niedługo mogli zobaczyć na własne oczy. Cała impreze zarejestrowana została przez firmę DarkVision, która na swoim koncie ma już relacje chociażby z enTrance czy ATB in Concert. Już niedługo odbędzie się premiera filmu. Jak udało się nam dowiedzieć film zostanie pokazany podczas kolejnej wielkiej imprezy w Ekwadorze - Easter Event  - więcej szczgółów na jej temat, a także informację o tym kto będzie wielką gwiazdą tego muzycznego wydarzenia - poznacie już niedługo na łamach FTB.pl. Wszystko wskazuje na to, że na Easter Event  wystąpi największa, od czasu reaktywacji klubu, holenderska gwiazda.

Tekst: Krzysztof Marcinkiewicz
Zdjęcia: Mariusz Fox oraz Mr. Kosik

Kopiowanie powyższego tekstu w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Wasze komentarze

  • MdK4 lutego 2008, godz. 17:09
    Ponoć marzenia się spełniają.. Magiczne miejsce, magicznie ludzie!
  • dj minner4 lutego 2008, godz. 17:25
    Bardzo subiektywna wypowiedź...
  • Reklama4 lutego 2008, godz. 17:25
  • Roberto Nice4 lutego 2008, godz. 17:32
    widze ze tez mieliscie fajną impreze;)
  • Ronald De Foe4 lutego 2008, godz. 17:35
    Kokosz bardzo dobry artykul ;) co ja tu moge jeszcze pisac...jak dla mnie bylo swietnie zawsze chcialem zagrac z Blank & Jones i to sie spelnilo do tego moglem jeszcze wystapic z Tiddey'em , K3 i MdK z zaprosznych gosci takze ciesze sie ogromnie :) pozdrowienia dla wszystkich obecnych na imprezie :)
  • OkkO4 lutego 2008, godz. 17:45
    Najlepsze jest: "Drum (brat Hazela)" :D
  • Sylwek4 lutego 2008, godz. 18:14
    "Na nic zaprzedasz duszy i cyrografy z synami ciemności – X urodziny klubu Ekwador obyły się z wielką pompą!" Dobry tekst :D
  • Subi4 lutego 2008, godz. 18:16
    haha Kokosz Twoje arty jednak są najlepsze ....i takie w dobrym humorze :D
  • (E)kwador4 lutego 2008, godz. 18:27
    Bardzo dobry artykuł ;)
  • AnGeL_DusT4 lutego 2008, godz. 18:28
    Nic dodac nic ujac bylo pieknie i rewelacyjnie :)
  • *czarna*4 lutego 2008, godz. 18:30
    impreza super wybawilam sie z super ekipa jak na kazdej imprezie w Ekwadorze
  • Max Deep4 lutego 2008, godz. 18:35
    a ja strasznie żałuję że nie udało mi się dojechać :/ ale Ester Event nie odpuszczę za nic :) pozdrowienia dla tych którzy ciągle krytykują (E)kwador choć nigdy w nim nie byli ;]
  • max_trance4 lutego 2008, godz. 18:41
    piękna relacja - dzieki wszystkim wspolpracownikom ftb za tak dobre slowa w stronę klubu Ekwador
  • DJ NoReK4 lutego 2008, godz. 18:59
    AAA nie nawidze sesji!! a miałem tam byc :(
  • Nemeczek4 lutego 2008, godz. 19:17
    dlaczego jest tak ze dzisiaj widze relacje z X urodzin klubu Ekwador a post jest dodany 2 lutego... ale po komentarzach widze ze nie tylko ja tak mam.... czekam na wyjaśnienia.... Pozdrawiam
  • SeRval4 lutego 2008, godz. 19:21
    po przeczytaniu mozna dodać tylko jedno: AMEN !!! p.s. było bogato :)
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (58)

Imprezy promowane

Qubo with Björn Borg

Qubo with Björn Borg

6 czerwcaHala Orbita Wrocław
Premium Festival

Premium Festival

6 czerwcaSpodek Katowice
Planeta Born To Party

Planeta Born To Party

6 czerwcaMiędzynarodowe Targi Poznańskie Poznań
Paul van Dyk - Evolution World Tour 2012

Paul van Dyk - Evolution World Tour 2012

15 czerwcaKajot Arena Brno
EXIT Festival

EXIT Festival

12 lipcaNovi Sad - Serbia
Ultra Music Festival

Ultra Music Festival

13 lipcaTor Służewiec Warszawa
Sunrise Festival 2012

Sunrise Festival 2012

20 lipcaAmfiteatr Kołobrzeg
Nature One

Nature One

4 sierpniaRaketenbasis Pydna
Electrocity 7

Electrocity 7

14 sierpniaKlasztor Cystersów Lubiąż
Tauron Nowa Muzyka 2012

Tauron Nowa Muzyka 2012

25 sierpniaDolina Trzech Stawów Katowice
The Prodigy & Skrillex

The Prodigy & Skrillex

15 wrześniaKalemegdan Fortress Belgrad
Trance Fusion

Trance Fusion

29 wrześniaPałac Przemysłowy Praga, Czechy
Transmission 2012

Transmission 2012

17 listopadaO2 Arena Praga
Apokalypsa

Apokalypsa

30 listopadaExibition Centre Brno

Imprezy

DzisiajJutroŚroda, 30 majaCzwartek, 31 majaPiątek, 1 czerwcaSobota, 2 czerwcaŚroda, 6 czerwcaPiątek, 8 czerwca
rejestracja

...a jeśli masz już konto Zaloguj się »

Ranking ftb.pl

Cały ranking
Cały ranking
Cały ranking

Wygrywaj bilety!