Jeżeli wierzyć zapewnieniom Steva'a Angello, Sebastiana Ingrosso i Axwella, Swedish House Mafia już nie istnieje. Pożegnali się spektakularnym występem na zakończenie Ultra Music Festivalu dziś... 77 UserComments

Czym była Swedish House Mafia?

Artykuł dodano: 25 marca 2013, godz. 12:12
Odsłony: 10164x
Jeżeli wierzyć zapewnieniom Steva'a Angello, Sebastiana Ingrosso i Axwella, Swedish House Mafia już nie istnieje. Pożegnali się spektakularnym występem na zakończenie Ultra Music Festivalu dziś w nocy i wrócili do swoich solowych karier.
Warto się przez chwilę pochylić nad fenomenem Szwedzkiej Mafii, bo ich krótka kariera to pasmo nieprawdopodobnych sukcesów, niespotykane w dotychczasowej historii muzyki tanecznej. Jak to możliwe, że trzech solidnych housowych DJ-ów i producentów nagle stało się jednymi z najpopularniejszych postaci w światowym szołbiznesie? Czy zdecydował o tym talent czy pieniądze wyłożone na strategię marketingową? Doświadczenie czy łut szczęścia?



Jak to zwykle bywa, wydaje się, że właściwa odpowiedź leży dokładnie pośrodku. Nie sposób Szwedom odmówić talentu, nie sposób zakwestionować ich doświadczenia - można uznać, że do swojego oszałamiającego sukcesu dochodzili powoli i systematycznie, od wielu lat dostarczając światu niezłych produkcji i remiksów, skutecznie bawiąc publikę w klubach i na festiwalach. W 2008 po raz pierwszy oficjalnie pojawiła się w ich kontekście nazwa Swedish House Mafia, wcześniej tak się o nich mówiło tylko potocznie. Warto też przypomnieć, że pierwsze wspólne utwory panowie nagrywali z Laidback Lukiem - w 2007 "Get Dumb" i w 2009 "Leave The World Behind".

Ten ostatni dawał do zrozumienia, że Szwedzi potrafią stworzyć big roomowy hymn idealnie nadający się na mainstage dużego festiwalu, ale jego główny motyw był jeszcze oparty o brzmienie fortepianu, co za chwilę miało się zmienić...

Podobno przed wydaniem utworu "One", pierwszego oficjalnego tracka podpisanego jako Swedish House Mafia, Ingrosso zapowiadał, że odmieni on oblicze muzyki tanecznej. Była pierwsza połowa 2010 roku. Czy faktycznie tak się stało? Po 3 latach chyba musimy mu przyznać rację - pytanie tylko czy przepowiednia Ingrosso oparta była o muzyczną intuicję czy raczej o informacje, które w międzyczasie zdobył będąc już w samym środku wielkiej i potężnej machiny szołbiznesu. Krótko mówiąc Angello, Ingrosso i Axwell najpierw negocjując z koncernem EMI, a następnie podpisując lukratywny kontrakt z koncernem Polydor otarli się o wielkie, wielkie pieniądze.

Można sobie wyobrazić sytuację, że w 2010 usłyszeli od marketingowców z wytwórni płytowej, że "jeżeli wszystko zrobią tak, jak należy, wpiszą się idealnie w amerykański boom na muzykę taneczną, który za chwilę ogarnie cały świat, a oni będą jego głównymi bohaterami".
 




Owszem, nie byłoby potężnych strategii marketingowych, gdyby nie było produktu do promowania, Swedish House Mafia dostarczyła ten produkt - był nim właśnie utwór "One", który wprowadzał do electro-housowych hiciorów nowy element - klawisze kojarzące się jednym z muzyką trance, innym wręcz z muzyką dance. W listopadzie 2010 pisaliśmy o tym zjawisku na łamach FTB:

/zjawiska-2010-trancowe-klawisze-w-housie-i-popie_news_79091.htm

Dziś już wiemy, że owe syntezatorowe brzmienie zdominowało mainstreamową muzykę taneczną, a nawet dostało się do kawałków gwiazd r'n'b. Najważniejsze, ocierające się o teorie spiskowe pytanie brzmi - czy takie brzmienie zostało wymyśone przez Axwella i spółkę, czy może panowie byli tylko figurantami, a " big room sound" wymyślili marketingowcy, po uprzednim zbadaniu potencjalnych preferencji muzycznych młodych ludzi w USA?

Chcemy wierzyć, że to Szwedzka Mafia wymyśliła taką a nie inną muzykę, a potem to, co się stało, stało się jakoś naturalnie, ale jest jedna rzecz, która pozwala w to wątpić.


Po wydaniu parkietowych (wciąż) sztosów takich, jak "One" i "Miami To Ibiza", panowie wydali takie rzeczy, jak "Save The World Tonight" i "Don't You Worry Child", które z  całą ich dotychczasową dyskografią nie miały absolutnie NIC wspólnego. Jakby napisał je dla nich ktoś zupełnie inny. Czy dlatego tak szybko zakończyli karierę? Bo na dłuższą metę nie potrafiliby znieść takiej sytuacji? Tak czy inaczej jeżeli cały projekt Swedish House Mafia był od początku tylko i wyłącznie projektem biznesowym, to trzeba tu odpowiedzialnym za niego biznesmenom pogratulować skuteczności i zasięgu rażenia.

Swedish House Mafia - One (Your Name)

Komentarze
  • Sojka25 marca 2013, godz. 18:10
    @ SvDmusic

    Bardzo dobrze powiedziane! Widać, że są na szczęście tutaj ludzie, którzy mają jednak zdrowe podejście do tematu. Wypowiedź idealna na cytat tygodnia! Mnie też irytuje, gdy ktoś uznaje zasadę "to co ja słucham jest dobre, a reszta to gówno...". A osobników o takim toku myślenia na FTB akurat nie brakuje...
  • SvDmusic25 marca 2013, godz. 18:11
    porównanie jest jak najbardziej trafne i ma sens bo w jednym i drugim chodzi o to samo. nie zarzucam Ci, że każesz komuś znać historię muzyki house, stwierdzam tylko że nie jest ona nikomu potrzebna aby móc słuchać tego co obecnie jest tworzone.
  • Kramon25 marca 2013, godz. 18:13
    Jeżeli w takim małym klubiku są takie imprezy mainstreamowe

    WE LOVE SWEDISH HOUSE 7TH EDITION OFFICIAL AFTERMOVIE


    A w 2-3 ulice dalej w drugim klubie są takie imprezy

    DJ TONKA @ I LOVE 90s / KLUB 55 / WARSAW / POLAND (19.01.13)


    więc nie jest tak źle :D i to za 10zł
    swoją drogą byłem na tonce.
  • PlasticSociety25 marca 2013, godz. 18:14
    SvDmusic czy Ty rozumiesz ze chodzi mi o brzmienia i tożsamość muzyki House a buty to rzecz gustu (mogą mis ie pdobać retro klasyczne skórzane niż chińskie sportowe ) więc czytaj znowu jeszcze raz jak nie rozumiesz o co mi chodzi bo słabo się dyskutuje jak ktoś nie moze tego zrozumieć jaśniej już nie moge napsiać
  • Jerycho198825 marca 2013, godz. 18:20
    Kramon błagam nie mylmy dyskoteki gdzie miksowanie opiera się na schemacie: przejście, klask, klask, serduszko, przejście z klubem gdzie dj miksuje swoją muzyką wzbudzając euforię poprzez swój techniczny kunszt...
    Nie wiem jak wy, ale moim zdaniem Electronic Dance Music jak bardzo szeroko pojmowane to pojęcie jest, powinno być formą sztuki. Czy gitarzysta lub basista zespołu rockowego czy punkowego rzuca sprzęt i zaczyna klaskać i puszczać serduszka podczas koncertu... Rozróżniajmy błagam kluby gdzie stawia się na jakość muzyki a nie jakieś popierdółki typu konfetti, laserki czy co gorsza na pana ograniczającego się do zrobienia przejścia.
  • AndreVegas25 marca 2013, godz. 18:24
    TIOAN-Jestes smieszny,nic wiecej nie pisz dla naszego dobra,i twojego tez ;)
  • Sojka25 marca 2013, godz. 18:27
    @ Jerycho1988

    A co Ci tak w ogóle przeszkadza, że DJ sobie np. zaczyna klaskać? Coś w tym złego, że sam się bawi i chce mieć dobry kontakt z publicznością? Czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że dla Ciebie DJ powinien tylko stać jak kołek nad vinylami, koniecznie w ciemnej piwnicy na góra 10 osób...
  • Kramon25 marca 2013, godz. 18:27
    jak grał tonka można było wbijać do niego i patrzeć na decki na luzie bez problemu odczytałęm track listę itp. To był przykład mam na myśli że kluby są i jest w czym wybierać wystarczy się zainteresować.
    <br>@jerycho. Każdej muzyce towarzyszy inna oprawa. weźmy to też pod uwagę.
  • SvDmusic25 marca 2013, godz. 18:34
    plastic " porównanie z tym co pisałem a z butami jest bezsensu i słabe (mi mogą się podobać retro klasyczne ze prawdziwej skory niż chińskie piankowe z plastiku które się rozlecą po 2 tyg)"
    i o to mi chodzi, moje porównanie jest jak najbardziej trafne. tobie podobają się retro klasyczne z prawdziwej skóry "techno" a innym podobają się chińskie piankowe "EDM". czy ktoś narzuca Ci kupno piankowych (słuchania EDM)? nie, ale nawet żona, koleżanka czy ktokolwiek inny może wyrazić swoje zdanie na temat jednych i drugich.

    "SvDmusic czy Ty rozumiesz ze chodzi mi o brzmienia i tożsamość muzyki House a buty to rzecz gustu"
    a czy ty rozumiesz, że jest masa ludzi, dla których historia marki danego producenta i jakość wykonania obuwia będzie tym samym dla nich czym dla Ciebie jest brzmienie i tożsamość muzyki house? dla Ciebie to rzecz gustu, ale dla innych to coś więcej. jesteś krótkowzroczny i to Ty nie rozumiesz co się do Ciebie pisze.
  • viscaelbarsa25 marca 2013, godz. 18:38
    SvDmusic
    super wypowiedź, ale z tymi butami to akurat zupełnie nietrafione porównanie :P
    a kto ma ochotę to w poniższym linku może sobie posłuchać housowego klasyka. Dla mnie taka muza jest rewelacyjna, ale nie wymagam i nie liczę, że spodoba się fanom zakochanym w big roomowych brzmieniach...
    DanceTrippin 184: Todd Terry @ Electrocity Poland

  • Luc Deep25 marca 2013, godz. 18:43
    heh nie chce mi się polemizować z nikim o SHM, bo odpowiadając na pytanie z tytułu artykułu, dla mnie muzyka Szwedów to klubowe zero absolutne. Ot takie nieskomplikowane, nie wymagające myślenia, mdławe flaczki dla nastolatków, zwłaszcza tych z USA:)
  • Kramon25 marca 2013, godz. 18:48
    Luc Deep, Yyyy oni nigdy nie grali muzyki klubowej? to że grali w madison square garden nie oznacza że grają muzykę klubową.
  • PlasticSociety25 marca 2013, godz. 18:51
    SvDmusic - zobacz nigdzie w moich wpisach nie wytykałem nikomu gustu i czego nie powinien słuchać , kto powinien co znać , rozumiem i wiem że każdy ma swoje zdanie ale nie o to tu chodziło a mianowicie starałem się jak najprościej i jak najdokładniej przedstawić problem na rzecz złego nazewnictwa muzyki House skąd się to wzięło dlaczego i uważam że przedstawiłem niepodważalne argumenty , a pewnie odnosisz się do tego o nowych pozyskanych klubowiczach chodzi mi tu o amerykanów i nastolatków wiek (16 20 lat) pisałem kiedyś o tym.. te właśnie osoby postrzegają muzykę Hosową tylko z mocnym basem i tego oczekują co jest błędne i jestem krytycznie do tego nastawiony a takie osoby nie oszukujmy się to nic dobrego dla muzyki elektronicznej w każdym gatunku , spada jakość muzyki tożsamość klubowa przestaje istnieć masz sam obraz tego że te produkcje EDM SĄ podobne i każdy ma taki sam sens są schematyczne
  • Kramon25 marca 2013, godz. 18:54
    viscaelbarsa,

    pomieszałeś mówisz że nie a sam dajesz link do toma snake cat, leave the world behind, i paru innych. :D
  • viscaelbarsa25 marca 2013, godz. 19:06
    Kramon nie ja mieszam seta :) Skoro legenda "chicago house" itp. dźwięków tak gra, to o czym to świadczy?
    dla mnie set jest świetny, sporo old schoolowego, retro brzmienia.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (77)