Przeglądając ostatnio przeróżne konkursy, natknąłem się na jeden, który wydawał mi się bardzo nietypowy. A mianowicie, chodziło o nic innego, jak koncert jednego z wciąż najpopularniejszych... 21 UserComments

Jak było na Tiesto we Wrocławiu?

Artykuł dodano: 4 czerwca 2012, godz. 10:41
Odsłony: 10880x
Impreza zamknięta, czyli Tiesto we wrocławskim klubie ETER!
Przeglądając ostatnio przeróżne konkursy, natknąłem się na jeden, który wydawał mi się bardzo nietypowy. A mianowicie, chodziło o nic innego, jak koncert jednego z wciąż najpopularniejszych dj’ów na naszym globie – Tiesto. Koncert miał być zupełnie darmowy, a bilet można było zdobyć tylko w jeden sposób… Napisać, dlaczego chcemy wybrać się na koncert, właśnie z jego udziałem. No cóż… każdy kombinował jak mógł i starał się napisać coś naprawdę oryginalnego. Dużym utrudnieniem było natomiast to, że do dyspozycji mieliśmy tylko… 160 znaków! W moim przypadku, napisanie o obecności na Elements Of Life we Wrocławiu 14 kwietnia 2007r i chęć ponownego usłyszenia Tijsa, poskutkowało podwójnym biletem.

Impreza odbyła się ostatniego dnia maja, we wrocławskim klubie Eter, a my przybyliśmy tam po godzinie 20 w dość licznym gronie znajomych. Przed występem głównej gwiazdy, support za konsoletą należał do pana o pseudonimie Virtual Vault. W trakcie jego seta, poleciało kilka starszych, dobrze nam znanych kawałków. Był między innymi przyjemny wokal „The Storm”, czy „Cross The Line” z kawałka First State. Publika rozgrzewała się przy tym należycie, a my również byliśmy mile zaskoczeni. Andy Duguid i jego upliftingowe „Signals” nie pozwalało nam ustać w miejscu i wprawiło nas w świetny nastrój przed występem gwiazdy wieczoru.



Kilka minut po godzinie 23, euforia zdawała się sięgać maksimum, a z głośników popłynęło znane wszystkim „Chasing Summers” autorstwa samego Tiesto. Przy tym intro nie sposób tutaj nie wspomnieć o nagłośnieniu, które zamontowała firma Fotis Sound. Jak na tak małą powierzchnię, to było zbyt potężne i na co dzień niespotykane w żadnym z wrocławskich klubów. Specjalnie przygotowana scena, była wyposażona w kilka ruchomych głów i stroboskopów, które widujemy najczęściej na większych eventach. Całość obsługiwała ekipa ze Skody, a główna gwiazda, która właśnie rozpoczęła swój występ, pokazała nam, że jest w świetnym nastroju. Przed całym tym wydarzeniem, wszyscy zastanawialiśmy się, czy dzisiejszy set będzie w 100% w stylu dzisiejszego Tijsa, czy może z racji tego wydarzenia i kameralnej imprezy, może możemy liczyć na malutką odskocznię od tego wszystkiego, co gra on obecnie.

Chcieliśmy usłyszeć parę świetnych kawałków, które pamiętamy z czasów, kiedy muzyka trance rozkwitała w Polsce i kawałków, które przecież nigdy się nam nie znudzą. Holender jednak nie poszedł w upliftingowe klimaty, tego wieczoru dał niesamowicie popalić i wrzucał nam mocny electro house, przeplatając go od czasu do czasu przyjemnymi, wokalowymi wstawkami. 

W jego secie poleciało m.in „We Own The Night”, czyli jego kwietniowy release,  „Somebody Used To Known” w jego remiksie, czy choćby „In My Mind” - szczerze przyznam, że to kawałki, które niezbyt przypadły mi do gustu. Z tych, które zdecydowanie bardziej poderwały nas do tańca i wpadały w ucho, warto wymienić z pewnością „What We Can Do (Deeper Love)” z wokalem Anastasii i dość nowy sztos „Get Low” Sidneyaa Samsona. Nieodłącznym elementem wizualizacji, które po dziś dzień porywają publikę, są napisy MAKE SOME NOISE i I CAN HEAR YOU, których również nie zabrakło tamtej nocy. Tiesto, gdzieś pod koniec seta, puścił też, znane wszystkim „Maximal Crazy” i „Sweet Disposition”, australijskiej grupy rockowej The Temper Trap. Niestety nie doczekaliśmy się klasyków w rodzaju Adagio For Strings, czy Silence, ale było to właściwie do przewidzenia, więc... Już po pierwszym kwadransie grania można było się domyślać, jaką muzykę serwować nam będzie główna gwiazda wieczoru.



Trzeba przyznać, że dwie godziny z Tiesto minęły nam bardzo szybko. Było naprawdę przyjemnie i wieczór ten z pewnością można uznać za udany. W tak doborowym towarzystwie, ze świetną oprawą wizualną i przy tak 'dość ciekawych kawałkach' nie mamy okazji bawić się codziennie. Frekwencja jak na nasze wprawne oko wyniosła ok. tysiąca osób. Po imprezie Jedni uważali, że zagrał odpowiednio mocno i tanecznie, innym brakowało transów, byli też tacy, którzy posądzali o zagranie gotowca. Jedno jest pewne - Tijs nie zamulił, a jego teraźniejszy styl ma swoich fanów. Swoim występem niczym nas nie zaskoczył, ale także nie zawiódł. Taki jest właśnie aktualny Tiesto.

P.S. A jeżeli ktoś tęskni za starymi czasami, zawsze tak jak ja może sobie powrócić do niesamowitej video relacji z 'Elements Of Life' w Danii. To czterogodzinny zapis jego koncertu, który zresztą on sam nazwał jednym z najlepszych w całej swojej karierze. Oprawa i atmosfera, która towarzyszyła temu wydarzeniu jest naprawdę czymś niesamowitym, co każdy z Was powinien zobaczyć. Polecam każdemu, dla kogo słowa "Tiesto" i "electro-house" nigdy nie będą pasować.


Autor: Wiktor Woźniak

Tiesto - Club Eter Wrocław 31.05.2012 Skoda Meet Tour (1hour)


Elements of Life - World Tour - DVD CAŁY KONCERT !


Tiesto - 'Elements of Life' World Tour, Disc 2 LIVE Copenhagen

Komentarze
  • klosak44 czerwca 2012, godz. 10:46
    było meeeeeeeeeeeeeega kozacko!!! Oby więcej takich akcji :)
  • davidrq74 czerwca 2012, godz. 11:07
    Znam kilku ludzi którzy nie byli przekonani do tego nowego grania Tiesto,ale wzieli udział w konkursie i wygrali bilety, i nikt z nich nie powiedział że żałuje . Wielu jest hejterów na dystans, w domu, radiu brzmi to inaczej, prawda jest taka że Tiesto od początku kariery zabierał w podróż na swoich występach przez świat jego wizji, jego muzyki . Ci którzy mówili ze niektóre kawałki to komercha na maxa itp po usłyszeniu tego live + klimatu towarzyszącego Tiesto bawili się jak dzieci - świetny obrazek że muzyka potrafi zmieniać :) Tijs w swoim dzisiejszym stylu po prostu świetnie się bawi i cieszy swoimi występami . Przed Ultra to było mega zaproszenie z jego strony po tym co pokazał :)
  • Zizuu24 czerwca 2012, godz. 11:16
    Gdyby jeszcze niedawno ktoś powiedział mi że będę w Eterze na koncercie Tiesto i do tego za darmo to na pewno bym go wyśmiał. A jednak stało sie. Skoda ostatnio bardzo stawia na promocje i za to co zrobiła zasługuje na wielkie podziękowanie. Jeśli chodzi o sam set to był bardzo mocny i mi osobiście się podobał, co prawda zabrakło klasyków ale jak brzmiało by "Adagio for strings" obok np. "maximal crazy"? Jednak po takiej imprezie nachodzi człowieka tylko jedna konkluzja - szkoda że nie można posłuchać takiej muzyki we Wrocławiu w żadnym klubie.
    PS. A co do nagłośnienia i jego mocy to wystarczy powiedzieć że moje lewe ucho dochodziło do siebie 2 dni! ;)
  • marcoss814 czerwca 2012, godz. 11:23
    EOL w Kopenadze to pikuś w porównaniu do tego co mogło się dziać tam:
    TIESTO LIVE: BEST TRANCE CONCERT EVER VIDEO 15 min. (Elements Of Life, Arnhem 2007 Gelredome)


    Jak ja dziś żałuje, że nie byłem choćby we Wrocławiu 5 lat temu. Nic nie przebije Tiesto z tamtych lat. Ciekawe, co pokaże na Ultra, ale sceptycznie jestem do tego nastawiony.
  • Lukas174 czerwca 2012, godz. 11:26
    Czego Tiesto się tknie zamienia się w złoto :) Świetnie, że gra muzkę, która daje mu radość. Nic dodać nic ująć jest najlepszy:))
  • Borat914 czerwca 2012, godz. 12:05
    egzamin w piątek o 9.00 planowo w poznaniu miałem być 8.25
    Tiësto - Maximal Crazy (Official Music Video) (HQ) (HD)

    Świetnie się bawiłem :)
  • djzwierzak4 czerwca 2012, godz. 12:07
    Ja bylem na jego trzech występach.
    Ceet tour, EoL i Stadium. No i teraz czwarty w Eterze.
    Za każdym razem jestem zadowolony z imprez z Tiesto.
    Robi to co lubi i zarąbiście mu to wychodzi
  • piciuch4 czerwca 2012, godz. 12:10
    Może i już Transów nie gra, ale dowalić do pieca potrafi ;D kozaaacko było xD
  • Sceptre4 czerwca 2012, godz. 13:14
    Yoshi jak zwykle świetna relacja. Fajnie, zwięźle i na temat :)
  • Sivy894 czerwca 2012, godz. 14:49
    Bawiłem się świetnie, nareszcie miałem okazje usłyszeć go na żywo ;) Trochę za mały klub jak na taką imprezę ale tragedii nie było. Co do relki to jak zwykle trzyma poziom ;) Pani Stownie może się uczyć jak sie pisze relacje z imprez ;)
  • Adrian Delay4 czerwca 2012, godz. 15:48
    A mnie zaskoczył paroma kawałkami ,których się nie spodziewałem a kawałek hell yeah z showtekiem to juz kosmos. A jeśli chodzi o nagłosnienie to mi tam pasowało.
    Dzwięk był czysty i nie raził mnie po uszach w przeciwieństwie do tego co było na Kaleidoscope gdzie aż pierdziało.
  • daroz4 czerwca 2012, godz. 16:52
    EOL najlepszym koncertem Tijsa ever? no prosze Was.... Tiesto in Concert 2004 kladzie wszsystkie inne na lopatki, pod wzgledem rozmachu, muzyki i efektu WOW. Co do najlepszych setow to ten z Innercity 1999 jest godny polecenia jako odskocznia od dzisiejszych klimatow :)
  • ..:: sebo ::..4 czerwca 2012, godz. 17:51
    Trafna relacja :) Na Tiesto byłem już po raz piąty i po raz kolejny się nie zawiodłem. A jako, że to była moja pierwsza impreza tego roku to klimat elektro-house bardzo mi przypasował. Była moc!
  • Gremli4 czerwca 2012, godz. 18:36
    W mojej opinii nie chodzi o podział na "starego Tiesto" i to, co od jakiegoś czasu robi. Zmiana stylu to jedno a zmiana z grania Muzyki przez WIELKIE M, na rzecz sweet muziczki dla piskliwych nastolatek, to 2gie. Tiesto zawsze był dla mnie Nr1, Mistrz, Czarodziej Dzwięku. Słowem, uwielbiany. Jeszcze jego set z koncertu w Gdańsku sprzed 2óch lat, zapamiętany był przeze mnie jako SET ROKU. Jesienią byłam na Get no sleep w Berlinie i również się nie zawiodłam. Niestety to, co pokazał teraz, dyskwalifikuje wszystko. To była Muzyka? Pseudo dzwięki okraszone piszczałkami, do tego wokale, cytuję, "ajajajajaj jaiiii jajjj", to jest Muzyka? Gorszego rozczarowania muzycznego nie przeżyłam nigdy wcześniej. Ale kolejnego nie będzie. DLA MNIE TEMAT TIESTO TO TEMAT ZAMKNIĘTY. Nie istnieje dla mnie ktoś, kto ze swoim genialnym zmysłem do tworzenia dzwięków, genialnym wyczuciem publiczności, zaczyna grać taką kupę, zyskując tym samym nowy target, który nie wymaga dużo. Nie wymaga wcale. Łatwo, szybko i przyjemnie. Muzyczny fast food z dzwiękami do skonsumowania i wyplucia. Tym stał się uwielbiany i gloryfikowany przeze mnie, Tiesto.
  • st4ek4 czerwca 2012, godz. 19:43
    Było oryginalnie i bardzo fajnie. Jednak set w klubie, to co innego niż na dużym evencie.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (21)