Na który występ uczestnicy Bass Paradise czekali najbardziej, co najbardziej zaskoczyło odbiorców oraz który występ artysty wypadł najlepiej? O tym w poniższej relacji! 0 UserComments

Jak wypadł nowy dubstepowy festiwal w Europie? Relacja z Bass Paradise 2022

Artykuł dodano: 24 lipca, godz. 12:19
Odsłony: 271x
Byliśmy na nowym festiwalu dubstepowym w Europie, który odbywał się w Budapeszcie. Na który występ uczestnicy Bass Paradise czekali najbardziej, co najbardziej zaskoczyło odbiorców oraz który występ artysty wypadł najlepiej? O tym w poniższej relacji!


Dzień pierwszy

Niedługo po przylocie do Budapesztu udaliśmy się do hoteli, a następnie na miejsce samego festiwalu. Wchodząc na teren co zdecydowanie mogło zadziwić wszystkich, to dość mała scena w porównaniu do innych wydarzeń dubstepowych o podobnej skali line-upu. Na wejściu każdy pełnoletni uczestnik otrzymywał czerwoną opaskę aby móc kupować alkohol oraz opaskę festiwalową, której za żadne skarby nie dałem rady zdjąć i niestety musiałem ją przeciąć po przylocie. 

Przeczytaj także: Parookaville 2022 jako pierwszy (?) festiwal z transmisją live w mobilnym formacie

Na całym terenie festiwalu były łącznie 3 bary, z czego nawet przy dużej ilości osób w kolejce nie czekałem nigdy dłużej niż te kilka minut. Warto również zwrócić uwagę na ceny, gdyż wodę bądź napój mogliśmy otrzymać w cenie około 6 zł, a zwyczajne piwo czy hamburgera/hot doga poniżej dziesięciu złotych, co jest naprawdę śmieszną ceną patrząc na podobne tego typu wydarzenia i to, co oferują na miejscu. 

Zaczynając od setów Moley`a i Nosphere`a z pierwszego dnia, od razu w uszy rzuciła się bardzo słaba jakość nagłośnienia i towarzyszące wrażenie, jakby czegoś w nim brakowało. Podobną opinię miało bardzo dużo osób będących na miejscu, jednak i to nie przeszkodziło festiwalowiczom w zabawie. 

GRAVEDGR - godne rozpoczęcie wieczoru 

Wraz z wejściem GRAVEDGR znanego ze swojego hard trapowego stylu publika zdała się nieco bardziej ożyć. Hardkorowe, nieco przyspieszone brzmienia dosyć dobrze rozgrzały uczestników, a praca DGR`a z publiką stworzyła świetny klimat, który sam przez siebie zapowiedział nadchodzących headlinerów. Występ Kayzo był jednym z najbardziej zróżnicowanych setów całego wydarzenia i co ważne, nie był zbyt mocny tylko stopniowo budował energię, dzięki czemu gwiazda wieczoru mogła odsłonić tą mroczną stronę dubstepu.

Najbardziej wyczekiwany moment pierwszego dnia

Jeden z największych fenomenów muzyki basowej ostatnich lat, Marauda zagrał większość swoich największych hitów i muszę przyznać, że w otoczeniu pasjonatów tego typu muzyki i fanów jego twórczości odbiór utworów był zupełnie inny i ciężki do opisania słowami. Niedługo po swoim występie Marauda na swoim twitterze opublikował post w którym napisał, że "Budapeszt jest Europejską stolicą basu". 

Nie zliczę wszystkich siniaków jakie wyniosłem z tamtejszych mosh-pitów, w których pomimo dość dużej agresji każdy starał się dbać o siebie. Potknąłem się czy zostałem popchnięty, nie zdążyłem jeszcze upaść, a już 6 różnych osób mnie podnosiło i dalej zaciągało do wspólnej zabawy. Niejednokrotnie wiążąc buta ktoś podchodził do mnie i się pytał czy wszystko w porządku i co najlepsze oprócz tego, każdy jeden uczestnik wiedział po co tam przyjechał, co jedynie spotęgowało odczucie na temat pierwszego dnia festiwalu.

Zobacz fragment nagrania z seta Maraudy podczas Bass Paradise

Pierwszy after rajem fanów riddimu

Afterparty z pierwszego dnia nie było niczym innym jak rajem dla każdego fana klasycznego riddimu. Największą furorę zrobił swoim setem Shiverz, gdzie dał ogromny pokaz swoich umiejętności za DJ`ką, a publiczność bawiła się przy tym co najmniej świetnie. Następne sety nie wyróżniły się niestety dużą ilością publiki, gdyż po secie Maraudy każdy był maksymalnie wyczerpany i jedyną myślą przychodzącą do głowy był odpoczynek.

Shiverz, Bass Paradise 2022

Dzień drugi Bass Paradise

Drugi dzień festiwalu, zaraz po dość ciężkim wstaniu z łóżka rozpoczął się w moim odczuciu zdecydowanie lepiej. Usterka związana z nagłośnieniem najprawdopodobniej została naprawiona, gdyż różnicę mogliśmy usłyszeć już od momentu przekroczenia bram. Stojąc przy barze i rozmawiając z uczestnikami festiwalu na temat samego wydarzenia, pod scenę przyciągnął mnie Papa Khan wraz ze swoją przełomową piosenką Rain i od tego momentu było już tak naprawdę tylko lepiej. B`andre grając B2B ze Skrude`m zaserwowali bardzo zróżnicowanego seta w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a osobiście będąc fanem bardziej melodycznych brzmień idealnie do mnie trafił. 

Przechodząc do Luude`a, nie było osoby której dnb przez niego zaserwowane nie przypadło do gustu. Mocne neuro czy też znane refreny z utworów Foxa Stevensona stworzyły świetną atmosferę, która udzieliła się również wojownikom seta Maraudy z poprzedniego dnia. O godzinie 20 na scenę zawitał Sullivan King znany ze swojego upodobania do muzyki metalowej, którą stara się łączyć ze swoją twórczością. Zaczynając od nieco mocniejszych kawałków, końcówkę swojego seta poświęcił melodycznej stronie swojej twórczości, w której nie mogło zabraknąć collaba z Excision, Wake Up.

EPTIC, występ na który czekali wszyscy

Punkt 21, moment na który wszyscy czekali. Eptic wchodzi na scenę i pomimo jego dwu miesięcznej trasy po USA, energia jaką sobą reprezentował była na najwyższym poziomie. W połowie seta przerwał na chwilę muzykę chcąc powiedzieć o tym, ile to wszystko dla niego tak naprawdę znaczy i jak ważni są dla niego ludzie z którymi spędził minione miesiące w trasie. Jednym z najhuczniejszych momentów seta było wyjście do ludzi oraz zagranie legendarnego już Wall Of Death stworzonego z Maraudą, gdzie lekko ponad 500 osób rzuciło się na siebie i tym samym przeżyło jeden z najlepszych momentów całego festiwalu. 

Po swoim występie jak przystało już na Eptica wykrzyknął “You guys look sexy as f#ck tonight”, po czym wyszedł do ludzi, którzy chcieli sobie z nim pogadać lub zrobić zdjęcie. Pomimo tego, że starał się nie dać tego po sobie odczuć, to po prostu widać było jego ogromne zmęczenie minioną trasą, jednak pomimo tego został przy ludziach aż do ostatniego fana chcącego z nim zbić pionę czy pogadać.


Afterparty tego dnia zdało się być dużo bardziej energiczne, jednak podczas seta Hesha jeden z uczestników został zabrany przez karetkę do szpitala. Co było tego powodem, nikt konkretnie nie wiedział, tak samo jak tego co z nim się działo później. W ogólnej opinii uczestników drugie afterparty nie wyróżniło się niczym specjalnym.

Dzień trzeci festiwalu

Śmiało można powiedzieć, że dzień trzeci był tym najbardziej wyczekiwanym przez większość uczestników. Zaczynając od seta Dublic, określiłbym go jako “co autor miał na myśli?” Dziwne przejścia, rozstrzał klimatu i słabo dobrane utwory nie przyciągnęły pod scenę zbyt dużej publiki i większość zaczęła się schodzić z terenu dopiero na set Leotrixa

Jego set nie był niczym innym jak oddaniem charakteru całej jego muzyki podczas jednego występu. Największy efekt wśród publiki zrobił jeden z jego najbardziej ikonicznych utworów Hive Bounce, gdzie re-wind podczas refrenu spotęgował efekt uderzenia znanej wszystkim festiwalowiczom melodii.

Zobacz jak to wyglądało na żywo

Wejście Phaseone, powrót ciężkich brzmień na teren festiwalu

Phaseone wchodząc na scenę zaserwował wszystkim świetne show złożone w całości z jego utworów, gdzie hity takie jak Raindrops czy cięższe Enemy VIP umożliwiły wczucie się w klimat jego twórczości, a tym samym świetne przygotowanie się na gwiazdę wieczoru. Jedynym minusem tego występu było pojawienie się wielu nowych osób w publice, które kompletnie nie zwracały uwagi na to, co się dzieje wokół nich i czy komuś mogą przypadkowo coś zrobić.

Sprawdź fragment występu Phaseone podczas Bass Paradise

Subtronics, gwiazda wieczoru

Wraz z rozpoczęciem seta Subtronicsa pod scenę przybyła co najmniej dwukrotność publiki z poprzedniego występu, a sam artysta grając pierwszy raz w Budapeszcie odnalazł się tam idealnie. Nawet jeżeli ktoś nie jest fanem jego muzyki, to po prostu musi mu przyznać, że za konsolą nie ma drugiej takiej osoby. Większość osób wyczekując wyłącznie jego seta bawiła się świetnie, a serwując brzmienia od tych house`owych po klasyczny dubstep każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Sprawdź, jak to wyglądało na żywo

Wszystko co dobre, niestety się kończy

Ostatni after imprezy był zdecydowanie najlepszy pod względem odbioru publiki na coraz to kolejnych artystów. Zaczynając od seta Kompany`ego, udało mi się z nim porozmawiać dzień wcześniej na temat samego wydarzenia i był równie mocno zadowolony z przebiegu całego eventu co publika. Oprócz tego wydarzenia bardzo podekscytowany był również sceną Monstercata na tegorocznym Tomorrowland, gdzie wraz z przyjaciółmi zamierzał dać uczestnikom “to, po co przyszli”. 

Podczas swojego występu zagrał łącznie 7 niewydanych kawałków, z czego szczerze powiedziawszy dwa brzmią identycznie jak reszta jego riddimowych utworów. Ciekawym momentem wydarzenia było również to, kiedy pijany Phaseone zakradł się za Kompany`ego grającego jego niewydany kawałek i w momencie nieuwagi zatrzymał oba utwory, co spotkało się z bardzo zabawnym odbiorem wśród publiczności.

Nieplanowane wtrącenie się Phaseone`a bez śladu na instagramie

Nie wiedzieć czemu, filmik ten został usunięty z instagrama artystów i obecnie nie jest nigdzie dostępny, jednak był to bardzo ciekawy i z pewnością nieplanowany moment tej nocy. Set Subfiltronika z Ayonikzem nie wyróżnił się niczym specjalnym oprócz tego, że w jednym momencie seta dwa playery zaczęły nieco szwankować i puszczać audio w zupełnie innej głośności od wcześniejszych utworów. 

Automhate zagrał typowego dla siebie seta, gdzie Tonal Riddim czy jego melodyczne kawałki takie jak Back To The Future zrobiły największe wrażenie na publiczności. Po nim na scenę ponownie zawitał Skrude, który dał równie energiczny i ciekawy występ, gdzie swoim Locust zaserwował najwytrwalszym uczestnikom festiwalu solidną dawkę basu.

Bass Paradise 2022 udanym festiwalem?

Całe wydarzenie można zdecydowanie podsumować jako udane. Pozytywny odbiór społeczności w połączeniu z bardzo pozytywnym nastawieniem artystów stworzyły razem świetny klimat utrzymujący się podczas całego wydarzenia. Pomimo problemu z nagłośnieniem czy niezrozumiałych problemów w organizacji wydarzenia, pierwsze wydarzenie tego typu w Budapeszcie możemy uznać zarówno jako sukces jak i początek nowego etapu muzyki basowej w Europie. Z kim się widzimy w przyszłym roku na miejscu?

Sprawdź także

Jeden z najpopularniejszych basowych duetów wydaje debiutancki album. Kiedy premiera „Thrive”?
Holenderskie potęgi festiwalowe ID&T i Apenkooi Group zostały partnerami
DJ Snake skończył 36 lat. Oto 6 przełomowych momentów w jego karierze
Komentarze
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (0)