Tegoroczna impreza Love Parade, która odbyła się w San Francisco zgromadziła rekordową liczbę fanów muzyki klubowej. Przy dźwiękach technicznych bawiło się 89 tys ludzi. Zagrało ponad 200 DJ'ów. 42 UserComments

Love Parade - San Francisco 2005 - rekordowa frekwencja.

Artykuł dodano: 21 października 2005, godz. 17:26
Odsłony: 14992x

Imprezy o nazwie Love Parade nie trzeba nikomu przedstawiać. Dla nas, europejczyków kojarzy się ona z Niemcami i miastem Berlinem, tymczasem niewiele ludzi wie, że impreza ta odbywa się również w San Francisco, Chile, Meksyku, Austrii czy chociażby w Izraelu. Niestety w tym roku Love Parade w niemczech nie odbyło się, warto zatem chociaż na zdjęciach obejrzeć to co działo się całkiem niedawno na Love Parade w San Francisco.

Według wszelkich założeń na imprezie Love Parade w San Francisco, która odbyła się 24 września br. miało pojawić się około 70 tys fanów. Była to górna granica na jaką przygotowani byli organizatorzy po analizie frekwencji z ubiegłorocznej edycji Love Parade. W roku 2004 w San Francisco bawiło się około 37 tys ludzi. Liczono, że pojawi się maksymalnie dwa razy więcej fanów niż w roku ubiegłym. Jakież zatem było pozytywne zaskoczenie, kiedy okazało się, że na Love Parade bawi się 89 tys fanów muzyki technicznej z całego świata. Wynik ten zapisał się w kartach historii jako rekordowy i ukazuje jak wielkie jest zainteresowanie muzyką klubową za oceanem. Tego dnia przełamano  wszystkie bariery a społeczność klubowa bawiła się wspólnie bez przemocy, bez agresji.

Line-Up Love Parade w San Francisco wyglądał imponująco. Podczas jednej ogromnej imprezy zagrało ponad 200 DJ'ów spośród których należy wymienić takie osobistości jak: Paul van Dyk, Blank&Jones, Ferry Corsten, Carl Cox, Markus Schult, Above & Beyond czy Kyau vs. Albert.  Muzyka klubowa rozbrzmiewała wszędzie i tego dnia stała się najważniejszym nurtem muzycznym w San Francisco. Kolorowe kostiumy, udzwinione fryzury i jeden wielki taniec to obraz jaki rozprześcierał się wokoło. Pogoda także dopisała więc nie było nic więcej potrzebne do osiągnięcia pełni szczęścia.

Patrząc na sukces Love Parade w San Francisco, przychodzi na myśl pytanie, dlaczego tam, gdzie wszystko się zaczęło, czyli w Berlinie -  nie kontynuje się dzieła, które corocznie gromadziło tysiące fanów. Dzieła, które dawało wielu młodym ludziom wiarę w to, że ich muzyka ma przesłanie i powinna łączyć ludzi w zgodzie i miłości. Czy teraz pozostanie nam jedynie oglądać fotografie z odległych zakątków świata aby zobaczyć jak wygląda Love Parade ?. Miejmy nadzieję, że tak ne będzie i impreza Love Parade powróci takze do miejsca, z którego najbardziej ją znamy.

Tymczasem zapraszamy do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej Love Parade - San Francisco 2005 i obejrzenia galerii zdjęć z tego wydarzenia. (linki w załącznikach)

Tekst: Roman Majewski 

Komentarze
  • mała20x21 października 2005, godz. 18:02
    Nic tylko pozazdrościc mieszkańcą znad Atlantyku ;( co za szkoda ze takie imprezy sa tak daleko nas..
  • kondi10021 października 2005, godz. 18:07
    no oby nie na obrazku je dalej pozostało nam ogladac , mam nazmiar jeszce być w Berlinie , nadal wierze ....
  • krzysztofkt21 października 2005, godz. 18:12
    pieknie ! kiedy u nas takie wielie imprezy i bedzie tyle narodu polskiego i nie tylko ??? nigdy !!! do tej pory 32 tyś na Beach Party 2004 ........ więcej fotek znajdzievie na : http://mvgals.net/gallery/sfloveparade05
  • Martaa2021 października 2005, godz. 18:20
    zgadzam się :(
  • kuuba21 października 2005, godz. 18:21
    Eh foteczki same mówią za siebie jaki tam panuje klimat... :)
  • pHiL*21 października 2005, godz. 18:52
    2 lata nie było LP w Berlinie i wiara sie ponapalała widze ;] zjechało naprawde duzo osob bo wkoncu 89 tys... napewno było dobrze i klimat niepowtarzalny. Ciekaw jestem czy za rok tez bedze w San Francisco czy tez w Berlinie, ja stawiam na San F. ... a tak na marginesie, co ma do tego "lukasbank" ? ;] (tytuł)
  • Yomas21 października 2005, godz. 20:04
    Ale Armina nie było ;)
  • xtc8621 października 2005, godz. 20:46
    Love Parade bez Westbama ?? oj niee tak nie moze być :(
  • ChrisS21 października 2005, godz. 21:36
    compod: mala errata: Schulz a nie Schult :) impreza pewnie byla ciekawa ale dla wiekszosci Polakow taka impreza za oceanem pozostaje jedynie w sferze marzen
  • upupaepops21 października 2005, godz. 22:02
    tak...tak to moze kiedys bedzie wygladalo i u nas:) kto wie...moze dzieki temu, ze w Polsce mamy tak wieli boom na tego typu muzyke powstanie cos co bedzi emozna porownac do takiej imprezki... P&L
  • Ecstasy22 października 2005, godz. 00:41
    No Armin to jeden z podsawowych w światowym sQuadzie :) ... wg mnie Qrde ale tam jest zabawa... mam nadzieje , że kiedys się wybiorę na Love Parade ;)
  • dario22 października 2005, godz. 00:48
    MEGA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ale wyaps 89kola !!!! ale biba tam musiala byc !!!!!
  • KOGUTTT22 października 2005, godz. 08:47
    Łe 89tyś ,w Berlinie w 1999roku padł rekord(ok 1,5miliona wiary)-hehhee byłem wtedy,to była dopiero jazda.
  • !!guzak!!22 października 2005, godz. 09:30
    Impreza napewno im się udała i napewno było bardzo fajnie....hmm szkoda, że Love Parade w Berlinie nie odbywa się już od 2 lat bo jednak Berlińskie Love Parade jest jedno jedyne i żadne inne go nie przebije...
  • M.I.X.E.R.22 października 2005, godz. 10:05
    Oj musiało sie dziac :) BTW mała20x nie znad atlantyku tylkojak juz to znad pacyfiku, ale tobie chyba chodziło ze zza ..... ;)
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (42)