Uwaga, długi i ciekawy wywiad z Tiesto, przeprowadzony przez Mixmaga. Polecamy się wczytać, bo to rzadkie dobro. Nie od dziś wiadomo, że z tym panem raczej trudno umówić się na wywiad, korzystajcie więc i komentujcie. 29 UserComments

Tiesto: 'Świat popu w stylu Guetty to nie moja broszka'

Artykuł dodano: 10 października 2011, godz. 15:10
Odsłony: 9586x

Uwaga, długi i ciekawy wywiad z Tiesto, przeprowadzony przez Mixmaga. Polecamy się wczytać, bo to rzadkie dobro. Nie od dziś wiadomo, że z tym panem raczej trudno umówić się na wywiad, korzystajcie więc i komentujcie.

Co czujesz wchodząc na scenę i widząc przed sobą 26 tysięcy osób, jak w ten weekend?

No cóż, to nigdy się człowiekowi nie nudzi. Widziałem to wiele razy, ale to zawsze jest całkiem nowy tłum, no i w Stanach to całkiem coś nowego. USA nie są przyzwyczajone do didżejów grających na stadionach.

Jaka jest różnica między dzisiejszą reakcją ludzi podczas twojego tournee, gdzie grasz w dużej mierze dla studentów, a reakcją ludzi sprzed kilku lat?

Różnica jest taka, że są o wiele głośniejsi, jest dużo więcej energii. No i są dużo bardziej otwarci na to, co gram, bardziej entuzjastyczni.

Twoja muzyka bardzo się zmieniła w ostatnich latach, co miało na to wpływ?

Dużo rzeczy! Kilka lat temu zacząłem chodzić więcej do klubów. I gdy tam byłem, słyszałem didżejów, którzy grali dużo różnych rzeczy, nie skupiali się na jednym stylu, grali wszystko! Bardzo mi się spodobało takie podejście, a więc teraz mam taki cel w odniesieniu do samego siebie. Nie chodzi o to, żeby zawsze grać całkiem inaczej - to by było dziwne – ale żeby łapać inspiracje spoza trancowego świata. Więcej „indie vocals” (indie – od independent czyli kojarzonych z „muzyką niezależną czyt. alternatywną), więcej didżejów electro, więcej house'u. W każdym razie wtedy otworzyły mi się oczy i od wtedy moje produkcje zaczęły skręcać w miejsca, w których są teraz.

A co zainspirowało cię do tworznia większej ilości wokalnych numerów?

Chodziło o moje sety, bo dziś lubię mieć słowa w kawałkach, które gram. Jednak nadal lubię też robić rzeczy instrumentalne, jak choćby „Work Hard, Play Hard” czy „Maximal Crazy”.

Skoro przy nich jesteśmy – tytuły tych kawałków wiążą się z hedonistycznym balangowaniem, jak ty byś się bawił, gdybyś nie był za konsoletą i nie grał dla tych 26 tysięcy osób?

Byłbym w pierwszym rzędzie! Byłbym dokładnie tam z wszystkimi, skacząc, krzycząc i śpiewając razem z nimi.

Nadal wychodzisz i słuchasz innych didżejów?

Tak, gdy tylko mam czas. Kocham muzykę taneczną, na festiwalach zawsze krążę po backstage'u i sprawdzam innych didżejów, to moja ulubiona część tego wszystkiego. Spotykasz wszystkich, rozmawiasz o muzie, słuchasz setów. Czy to na Electric Daisy w USA czy na Creamfields w UK. Świetnie się spotkać z innymi didżejami, posłuchać jak grają. 

Wspomniałeś że lubisz wokale w swoich setach, masz zamiar pójść śladami Guetty i spenetrować świat mainstreamowego amerykańskiego popu?

Nie! Nie mam takiej potrzeby, zupełnie. Czuję, że w porównaniu z mainstreamowym światem popu jestem bardziej undergroundowym didżejem. Dla niektórych moja muza jest komercyjna, ale generalnie to nie są rzeczy „przyjazne radiu”. Podoba mi się gdzie jestem, nie potrzebuję bardziej popowego świata, szczerze mówiąc to nie jest moja broszka. Świetnie jest zrobić kawałek, który ludzie mocno kochają, ale nieważne czy jest na listach na miejscu pierwszym czy setnym, ważne tylko, żeby był najlepszym dla ludzi, którym gram go na imprezach.

Jesteś tak bardzo undergroundowy, jak to możliwe w sytuacji, gdy grasz dla 26 tysięcy ludzi...

Yeah, dokładnie. Ale jak to nazwać. Jestem komercyjnie undergroundowy?

Jak myślisz co spowodowało, że amerykańska scena tak eksplodowała w ostatnich latach?

Sporo pomogły portale społecznościowe, jeszcze parę lat temu nie przeczytałbyś tak wiele o muzyce tanecznej. Amerykanie żyli tym, co było w radiu i w MTV, a tu jak wiadomo mamy teraz same reality shows. Nazywają to „muzyczną telewizją” a to tylko „reality gówno”. Teraz z Facebookiem i Twitterem łatwo rozprzestrzeniać pewne rzeczy, łatwiej ludzie sobie je przekazują. Wrzucasz filmik z muzyką elektroniczną, która ci się podoba i jeśli to spodoba się twoim znajomym, zaczyna się efekt kuli śniegowej.

Tyle teraz gatunków, czy jest taka muza której słuchasz, która zdziwiłaby twoich fanów?

Nie, nie bardzo, bo dziś jest tak, że mogę zagrać wszystko, co mi się podoba. Nawet jeśli to coś dubstepowego. Lubiłem niedawno zaczynać imprezy remiksem Skrillexa do kawałka Benassiego – pewnie to nie była najbardziej ekscytująca rzecz dla niektórych moich fanów, ale to fajnie, że każdy elektroniczny kawałek, który mi się podoba, ląduje w moich setach albo audycji radiowej.

Co by powiedział twój fanklub, gdybyś postanowił zrobić album z minimal techno? Jak daleko powoliliby ci fani odejść od własnych korzeni, biorąc pod uwagę twój status, na jak duże ryzyko możesz sobie w twojej sytuacji pozwolić?

Myślę, że album „Kaleidoscope” był potężnym ryzykiem. Gdy się ukazał, wszyscy byli w szoku. To nie był trance, to nie był pop, ludzie nie potrafili tego nazwać. Musieli się do niego przyzwyczaić. Dla mnie to był przełom, wejście do innego świata, a przy tym grywałem ten materiał na imprezach i ludziom się podobało. Myślę, że po takiej płycie, następną mogę zrobić taką, jaką sobie tylko wymarzę. Gdybym stwierdził, że chcę wydać album minimalowy, gdybym uwierzył w to, że brzmi świetnie i może być sukcesem, zrobiłbym to.

Czytelnicy Mixmaga wybrali cię najlepszym didżejem wszech czasów, pojawiłeś się na okładce amerykańskiego Billboardu, czy to ważne wyróżnienia po tylu latach grania?

Cóż, to miłe komplementy, ale nic ogłuszającego. To miłe, ale ja wiem, że nie o to tu chodzi, nie chodzi o „hype”, o modę. Chodzi o granie dla ludzi i słyszenie ich reakcji – możesz być najmniej znanym didżejem na świecie przez 10 lat, a przy okazji skutecznie zapełniać kluby. Co takiego znaczy ten tytuł? Najważniejsi są ludzie, którzy słuchają mojej muzyki, reagują na nią na Twitterze podczas mojego grania, to dla mnie najważniejsze.

Jakie masz rytuały przed setem i po secie?

Rutyna – przygotowuję się, testuję kawałki, próbuję znaleźć jakiś sensowny scenariusz seta. Na godzinę przed setem sprawdzam jak grają inni, chwytam po drinka, rozmawiam z ludźmi. Raczej relaksuję się, nie myślę za dużo o różnych sprawach. Po imprezie podobnie – chwilę myślę o secie, rozmawiam z ludźmi, spotykam się z promotorem, jadę do domu. Nic szczególnego.


Jakie masz plany na 2012?

2012? Przez pierwsze 6 miesięcy planuję robić coś innego, niewiele grać, może tylko raz na jakiś czas, żeby nie wypaść z rytmu. Skupię się na produkowaniu, chcę robić więcej muzy, chcę znowu próbować nowych rzeczy. Mam dużo różnych planów na przyszły rok, niekoniecznie jednak związanych z didżejowaniem.

Komentarze
  • malin8710 października 2011, godz. 18:51
    Dobrze, niech zaszyje sie w studio i niech zrobi trensa ze spadna mi nachy bo był i jest moim nr 1 ale coraz juz mniej słucham jego nowych produkcji i sledze jego poczynania. Nie ukrywam ze bez codziennego odsłuchania Dallas4 pm na potężnym voluminie nie ma u mnie dnia.
  • Tiesto198910 października 2011, godz. 19:31
    interesujacy wywiad :) w 2012 musi wpasc do nas :)
  • marcoss8110 października 2011, godz. 20:08
    malin87: Tiesto już nie musi, poza tym tak naprawdę trance i wszystko to z czego się zrodził ten gatunek to nie jego korzenie
  • greit10 października 2011, godz. 21:12
    jestem bardzo ciekaw jego nowych produkcji... :) i mógłby być u nas w przyszłym roku :)
  • mefistek10 października 2011, godz. 22:19
    Zapewne będzie próbował różnych rzeczy jak chociażby połamany kawałek z HC. A co wy Guette porównujecie do Tiesto, ten to dopiero poleciał w komerche...
  • Seba211010 października 2011, godz. 23:12
    Kolejny artykuł o Tijsie i kolejna okazja do tego żeby ''trochę'' ponarzekać,że się sprzedał,że gra komerchę itd.,itp.
  • daniel_zerga10 października 2011, godz. 23:37
    no jasne ale jak z nagrywa sie z Three 6 Mafia to nie pop?? wniosek tylko jeden $$$$$ :)
  • Dariusz daro11 października 2011, godz. 00:03
    Adrian Delay Stary co ty gadasz jaki masz Trance w jego setach teraz dobry teisto spadł na dno i sprzedał swój styl w USA
  • Gremli11 października 2011, godz. 02:22
    Podpisuję się pod tym, co pisze Adrian Delay. Również nie jestem maniakalną fanką Tijsa i są rzeczy, które podobają mi się mniej albo wcale, np. z płyty Kaleidoscope, niewiele numerów przypadło mi do gustu ale cała płyta była bardzo...koncertowa a kawałki odpowiednio podrasowane przez niego, grane na żywo, brzmiały wprost fantastycznie! Set w Gdańsku w ubiegłym roku to było prawdziwe mistrzostwo, dla mnie, set roku! Zresztą, jego sety grane na żywo to zawsze majstersztyk, wiele osób wypowiada się krytycznie o DJu, którego nawet nie słyszeli na żywo, czy słyszeli chociaż cokolwiek z jego audycji? Choć to też spora różnica, skroić seta do audycji a dla publiki lajf, na antenie promuje się różne nowości itd. a jego sety na żywo to zawsze podróż, swego rodzaju opowieść, którą każdy ma prawo zinterpretować po swojemu. To, jak potrafi zagrać Tiesto, jak idealnie wczuwa się w rytm bicia serca bawiącego się w jego dzwiękach, wreszcie jak ten rytm zmienia się w rytm muzyki Tiesto i przenikając się nawzajem, zaczynają się synchronizować, jest niesamowite i jedyne w swoim rodzaju. Magiczne i przy tym pozostanę Edytujemy wypowiedzi - wrocek  I jeszcze coś, Tiesto gra od tak dawna i od tylu lat jest na tzw. "topie", gra dla tylu ludzi, że pomijając fakt uwielbiających jego styl grania i muzykę, osób, naprawdę, nikomu nie musi się sprzedawać ;-) Ani dla większej popularności ani tym bardziej, kasy ;-) Ci, którzy go uwielbiają, czują ponadto jego pasję w muzyce i dla muzyki. Osobiście kiedy go widzę za deckami, wiem, że on jest muzyką i to jest fantastyczne!
  • _Koper_11 października 2011, godz. 08:59
    Jeszcze byście się zdziwili ilu Waszych idoli produkuję muzykę dla tych pseudo gwiazdeczek z US... http://www.youtube.com/watch?v=7AxI4rxCf2E => może się podobać albo nie, ale na pewno nie jest to żaden popshit...
  • pimpulek11 października 2011, godz. 10:58
    miejmy nadzieję, że uda mu się wyprodukować coś świetnego, coś co wprawi nas w niesamowite osłupienie;)
  • jaras8311 października 2011, godz. 11:28
    Gadacie o komercji to posłuchajcie jego sety... Tam widać jakie utwory gra i raczej nie sa to kawalki grane non stop w radiu... To tyle w tym temacie ;) Poza tym wielu dj idzie w jego ślady tzn "transowcy" siegają po house ...
  • Adrian Delay11 października 2011, godz. 16:00
    @Dariusz daro Naucz się czytać ....proszę Cię ? Jest w mojej wypowiedzi choć słowo o trance a tym bardziej ,że jest w jego setach ?
  • mefistek11 października 2011, godz. 20:12
    Dokładnie, w sumie po Tiesto chyba era "zwalniania" u trensowców się zaczęła.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (29)